Cisza i spokój, które w ostatnim tygodniu panują na blogu to efekt trwającej przeprowadzki. Codziennie wieczorem pakuję kilka kartonów, a ilość rzeczy zupełnie nie maleje:( Rano, zaraz po przebudzeniu o wszystko się potykam i mam juz lekki zawrót głowy od tego nieładu. A najlepszym lekarstwem na przytłaczający bałagan jest ... spacer. Choć pogoda zachęca raczej do wygrzewania się przy kaloryferze w domowych pieleszach, to trzeba korzystać z ostatnich ciepłych promieni słońca. Dzisiaj mamy dla Was porcję takich właśnie słonecznych zdjęć.
Lecz niech nie zmyli Was światło na zdjęciach....o cieple możemy zapomnieć co najmniej do maja. Nasza szafa wypełniła się czapami i szalikami w ilości niezliczonej i zdecydowanie zbyt dużej;) Na szczęście do kompletu możemy pozwolić sobie jeszcze na cieńsze kurteczki. Czas na puch i wełnę jeszcze nadejdzie, a tymczasem testujemy skórę .... kupiona na mega wyprzedaży w KappAhl prawie rok temu.
To juz bez zbędnego lania wody.... przed Wami kolejna jesienna stylówa Gałązeczki. Btw.... Gałązeczka wygląda prawie jak nasz wózek;)))
Co-my-tu-mamy:
czapa - TK-Maxx (własność Mamy, G, która ma zresztą drugą taką samą;)
szal - Tatuum (właśność Mamy G.)
sweter - GAP
kurtka - KappAhl
spodnie chinos - H&M
spodnie chinos - H&M
BUTY - ZARA










































































