25 sierpnia 2014

Farewell


Tym postem już prawdziwie żegnamy lato. Powoli godzę się z myślą, że na ciepło promieni słonecznych przyjdzie mi czekać prawie cały rok. I choć jesień też jest pełna uroku, to lubię tylko jej początek - kiedy jeszcze mieni się tysiącem barw, grzeje coraz niżej wschodzącym słońcem. Świat jest jeszcze taki świeży i rześki. A kiedy już przychodzi ta listopadowa szaruga i ten wszechogarniający ziąb, to marzę już tylko o tym, by zaszyć się gdzieś pod kołdrą i nie wychodzić aż do wiosny. W tych trudnych chwilach będę miała przynajmniej do czego wracać .... takie obrazki zatrzymam w głowie aż do zimy:)

Wraz z tym brutalnym pożegnaniem, na dno szafy powędrowała cała letnia garderoba. Także spodenki ze zdjęć. Posłużą nam na szczęście za rok. Uwielbiam ich lekko kloszardzki wygląd. Obniżony krok zawsze dobrze kryje (jeszcze niestety) zapieluchowaną pupkę. Spodenki ciągle na wyprzedaży TU.

A t-shirt posłuży nam pewnie także i w jesienne i zimowe dni, kiedy w domu piec będzie już buzował pełną parę. Delikatna organiczna bawełna jest tak przyjemna w dotyku, że trudno się z nią rozstać nawet w chłodniejsze dni. Także na wyprzedaży - TU

Co-my-tu-mamy:
t-shirt - Organic ZOO
sandałki - ZARA









22 sierpnia 2014

Wedding guest


Na weekend przygotowaliśmy dla Was coś lekkiego i zabawnego - niewymuszoną weselną stylówkę ze szczyptą humorzastych minek i sporą dawką energii. Tej energii tego wieczoru naprawdę nam nie brakowało i bynajmniej nie była to zasługa energetycznej muzyki czy pobudzających drinków. Gałązeczka pokazała klasę nie tylko pozując słodko do zdjęć przed kościołem, ale przede wszystkim na parkiecie, na którym wywijał prawie do północy. Małe fochy to tylko gra pozorów, której głównym celem było chyba wzbudzenie zachwytu wszystkich ciotek, które rozwodziły się nad urokiem najmłodszego weselnego gościa. 

A wracając do stylówki, to bardzo prosta i wygodna wersja letniej elegancji dla maluchów. Nie lubię sztywnych miniaturowych garniturków, w których dziecko się poci, a kamizelka krępuje najmniejsze ruchy. Są całkowitym odwzorowaniem męskiej garderoby, a ja, choć lubię "doroślejsze" wersje ubranek (bez dziecięcych nadruków, gadżetów, itp), to jednak uważam, że nawet "dorosła" wersja dziecięcego stroju powinna mieć w sobie jakiś element przełamujący klasykę i nawiązujący do dziecięcego świata, nieposkromionej wyobraźni maluchów i ich beztroski. W tym przypadku taką rolę spełnia wygodna batystowa koszulka z podwijanymi rękawkami zapinanymi na guziki. Nonszalancko rozpięta przy szyi (a potem wyjęta ze spodenek) bardziej przypominała zwykłą dzianinową bluzeczkę. Gdy dodać do tego brak obuwia, które Franek porzucił po jakiś 5 minutach, to całość pod koniec wyglądała już prawie plażowo, choć w porównaniu do niektórych wujków mój syn trzymał fason do końca imprezy;)))) 

Zatem bez wnikania już w szczegóły tego, kto się bawił, jak i z kim, zapraszam Was na kilka weselnych kadrów. 

Franek
spodenki - Ralph Lauren
mokasynki - ZARA


















12 sierpnia 2014

In black and white


Dzisiaj na szybko jeszcze kilka czarno-białych kadrów z  naszych wakacji. Choć śródziemnomorskie słońce nasyca wszystkie kolory, to jednak czerń i biel wywołuje zupełnie inne wrażenia. Nagle to, co najistotniejsze wybija się na pierwszy plan. Emocje widać znacznie silniej, a ruch znacznie intensywniej. Giną gdzieś szczegóły tła i nagle liczy się tylko postać lub centralny element. Dopiero wtedy można spokojnie spojrzeć komuś w oczy i zobaczyć ulotność zapisanej na zdjęciu chwili. A oczy dziecka kryją dla mnie całkiem niezbadany świat.

















5 sierpnia 2014

Rocks


Dom. Lubię do niego wracać. Po krótkich zakupach i po dłuższych wakacjach. W upalne dni szukać w nim schronienia przed lejącym się z nieba żarem. Podczas burzy uciekać przed deszczem. Zawsze kiedy wracam lubię na nowo cieszyć się każdym kątem. Siadam wtedy w fotelu lub przy kuchennym stole i wracam myślami do miłych wspomnień. 

Przez ostatnie dni jak film w głowie odgrywam każdą chwilę naszych wakacji. Dziś chcę się z Wami podzielić urokiem lazurowej wody, białych kamieni i skalistych wybrzeży. Plażowanie w takich warunkach to prawdziwy wyczyn, szczególnie z małym dzieckiem. Ale widoki, które jeszcze do teraz krążą w pamięci warte są największej niewygody:)

Franek:
oba topy - nosweet
szorty - Kloo by Booso
szarawary - Emile&Ida
buty - Native