Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instagram. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instagram. Pokaż wszystkie posty

21 czerwca 2015

Long gone but not lost, czyli słów kilka o naszym powrocie!




Na ten moment czekałam naprawdę długo. Ponad rok temu zabrakło mi nie tylko czasu, ale przede wszystkim motywacji i sił, by rozwijać to moje blogowe alter ego. Czasami kładąc Franka spać, marzyłam, by przezwyciężyć moją senność i znaleźć w sobie siłę, by wstać jak tylko usłyszę miarowe tempo jego oddechu. Parę razy nawet mi się to udało, ale w kolejce czekały inne obowiązki i gdy już w końcu mogłam spokojnie usiąść przed ekranem komputera, rozsądek podpowiadał, że trzy godziny snu, które mi zostały to i tak zbyt mało ...., tym bardziej, że pod moim sercem rosło nowe życie.
Muszę przyznać, że na chwilę straciłam też poczucie sensu tego, co robię. Nie byłam zadowolona z jakości zdjęć i tematyki niektórych wpisów. Nie chciałam pisać tylko o modzie. Ale nie widziałam siebie również w roli eksperta od pieluch, metod wychowania czy gadżetów. Nie chciałam robić nic na siłę. Chciałam tworzyć w zgodzie ze sobą, ze swoim poczuciem estetyki, zainteresowaniami i pasjami.
Ten rok przerwy naprawdę dobrze mi zrobił. Pozwolił wziąć głęboki oddech, spojrzeć na wiele spraw trochę z innej perspektywy, dał czas na przemyślenie kierunku, w którym chcę podążać ... rodzinnie, zawodowo i blogowo. Zmierzyłam się z moimi słabościami, zaakceptowałam to, czego zmienić nie mogę i wymyśliłam listę wyzwań, które jeszcze przede mną.
W styczniu w naszym życiu pojawiła się Liwka i jej także chciałam dać trochę swojego czasu, już i tak dzielonego na dwoje. Cieszę się, że na te chwile odsunęłam od siebie wszystko, co nie było ważne. Pod jednym ze zdjęć na naszym instagramowym koncie napisałam, że uwielbiam na nią patrzeć, gdy rano razem leżymy jeszcze w łóżku. Wydaje się wtedy taka mała w tej wielkiej pościeli. Mruczy sobie do snu. Jest taka cieplutka, mięciutka i cudownie pachnie. Patrzę w takich chwilach w te niebieskie oczy i nie wiem, czy można wieść szczęśliwsze życie niż to, które mam teraz.
Nie będę Wam nic obiecywać. Żadnych planów, żadnych trzech wpisów w tygodniu i innych „sztywnych ram”. Blog powoli znowu staje się częścią mojej codzienności, a tej nie chcę narzucać żadnych ograniczeń, bo życie zaskakuje mnie tak często, że planowanie na dłuższą metę mija się z celem. Jest tylko źródłem frustracji. W życiu przyjmuję to, co mnie spotyka. Na bieżąco staram się ustalać priorytety i patrzeć na wszystko „out of the box”, żeby nie zapomnieć o tym, co w danej chwili dla mnie najważniejsze.
 Postanowiłam także, że blog musi trochę zmienić swoją formułę. Zaczynając od zmiany wyglądu po otwarcie na nowe tematy. Chciałabym też publikować wpisy w dwóch językach. Z oczywistych powodów po polsku, ale i po angielsku. Pozwoli mi to nie tylko rozruszać moje skostniałe szare komórki, ale przede wszystkim poszerzyć zasięg. Mamy coraz więcej obcojęzycznych obserwatorów na ig, coraz więcej gałązkowych klientów z zagranicy, którzy będą mogli dzięki temu lepiej poznać nasz świat. Sama jestem ciekawa, co ta zmiana nam przyniesie.
Mam nadzieję, że w końcu wybrałam dobrą drogę. Jeśli tak, to o moją motywację i siły już się nie boję.
Witajcie z powrotem!

* * *

I have been waiting for this moment for a really long time. More than a year ago I ran not only out of time, but above all of motivation and energy to pursue my blogger’s alter ego. I used to dream to be able to overcome my sleepiness and find the strength that would let me get up from bed once I hear the steady rhythm of my son’s heartbeat. I even managed to do it a few times, but my other duties kept me away from my computer long enough for me to realize that three hours of sleep is not enough … considering that I had a new life growing under my heart.
I also have to admit that for a little while all this blogging adventure became totally meaningless to me. I was neither satisfied with the quality of my pictures nor with the topics of my posts. I didn’t want to focus solely on fashion. But neither did I imagine myself as an expert in diapers, parenting methods or kids stuff. I didn’t want to force myself to anything. I wished I could create in harmony with myself, my esthetics, my interests and passions.
This break was nothing but good for me. It helped me take a deep breath, look at certain things from a different perspective and gave me time to think about the way I want to follow … in terms of my family life, professional path and my blog as well. I faced my weaknesses, accepted what cannot be changed and came up with a list of challenges that are still ahead of me.
And most importantly, in January I gave birth to a little baby girl. I also wanted to give her some of my time, already shared between the two of them. I feel happy that I decided to put aside everything that was not important. Some time ago I wrote under one of my Instagram feeds that I love looking at my little Livia when we are still in bed in the mornings. She then seems to me so tiny among all those pillows. She murmurs as if she was singing a lullaby to herself. She is so warm, soft and she smells wonderfully. I look deep into her blue eyes and I wonder if a person can lead a happier life than the one I have right now.
I will not make any promises to you. No plans, no schedules and other “strict rules”. My blog is slowly becoming again a part of my everyday life and I don’t want to put any restraints on this. My life has already surprised me so many times that I simply think that planning is something that doesn’t work for me that well. It only brings about frustration. In return, I learnt to accept what is coming. I set up my priorities on everyday basis and I try to look at my life from “out of the box” in order not to forget what really matters.
I also decided that my blog would soon undergo several changes. Starting from the layout modifications to the opening to new topics. I also want to publish bilingual posts. For obvious reasons – in Polish, and in English. It will not only help me animate my stiff mind, but most importantly reach further. I have more and more foreign ig followers, more customers in the online shop coming from abroad. They would finally be able to get more of us than just a glimpse at the pictures. I wonder myself where that will lead me.
I truly hope that I finally chose the right way. If yes, I am sure I won’t have to worry again about my motivation and strength. 
Welcome again!























www.instagram.com/galazki

16 lipca 2014

Spring - part I

 
 
W ostatnim czasie było nas tu naprawdę mało. Mam nadzieję, że teraz już na dobre uda nam się zreanimować nasze blogowe życie. Już szykujemy świeże bułeczki na przyszły tydzień, a dziś jeszcze odgrzewane kotlety;))) Wracamy pamięcią do maja i czerwca.


sweter i spodnie - KappAhl / koszulka - Pola&Frank /  trampy - H&M / szal - własność Mamy (Tatuum)




top - nosweet / spodenki - ZARA
 

spodenki - Minimu chic for kids (model Oliver) / sweter - ZARA (%) . trampy - H&M / czapka - allegro 





kamizelka - GAP





czapka - nosweet / płaszczyk i buty - ZARA /spodnie typu chino - Mini Rodini





kapelusz i buty - H&M / koszulka i spodenki - Ralph Lauren 

 












4 maja 2014

April


Dziś Franek zaprasza na mały kwietniowy przegląd. Dużo u nas wiosny i spacerów, świątecznych klimatów, a na końcu .... całkiem prawdziwy zwiastun lata:)

parka - NEXT / trampki - GAP / spodnie - ZARA / szal z pomponami i czapka - nosweet




 spodnie - O'kaidi / trampki i koszula - H&M, sweterek - Minimu


 czapka - allegro / parka - NEXT / szal - nosweet / legginsy w tukany - Mini Rodini / trampki - GAP


 całość - ZARA
 

 płaszczyk, kapelusz i buty - ZARA / spodnie - Reserved

płaszczyk - ZARA / trampki - H&M / spodnie - Mini Rodini / Muszka - Fifi & Jeje



koszulka - Organic ZOO / spodnie - nosweet / trampki - H&M


I nasz instagram. A śledzić możecie nas na:

http://instagram.com/galazki

 czapka - Piu di Me





 komplet - Mini Rodini

 koszulka w żyrafy - Mini Rodini





 musztardowe spodnie - Mon chou


 









a kończymy takim pozytywnym akcentem .... i oby do lata!