Dziesięć wspólnych miesięcy już za nami,
jedenasty pędzi nieubłaganie .... tak, że nie nadążamy w pamięci utrwalać tych
wszystkich cennych chwil.... chwil, które przepełniają mnie radością, jakiej
wcześniej nie zaznałam ... chwil, które dają mi nadzieję i wywołują uśmiech na
mojej twarzy, bo życie teraz musi być już tylko lepsze ... ale i chwil, z
nadejściem których w moim sercu, gdzieś w zakamarku, czai się ten strach, że
dobiec nie zdążę zanim Gałązeczka orła nie wywinie, że wszystkich smutków i
koszmarów nie będę potrafiła mu przepędzić, że tysiąc rzeczy mi się nie uda ... tych wszystkich ulotnych chwil.
Ufff, dobrze, że mamy zdjęcia ! Biegam codziennie jak opętana, taszczę ten ciężki aparat, żeby nic uwadze mej nie umknęło! I tak umyka ... bo ja bym chciała każdą sekundę utrwalić, by jak co dzień wieczorem, tuż przed snem, wracać do niej w myślach, cieszyć się nią raz jeszcze lub smucić, ale ją mieć w pamięci!
Ufff, dobrze, że mamy zdjęcia ! Biegam codziennie jak opętana, taszczę ten ciężki aparat, żeby nic uwadze mej nie umknęło! I tak umyka ... bo ja bym chciała każdą sekundę utrwalić, by jak co dzień wieczorem, tuż przed snem, wracać do niej w myślach, cieszyć się nią raz jeszcze lub smucić, ale ją mieć w pamięci!
Dlatego comiesięczne posty „... w obiektywie” staną się naszą tradycją, tak by do tych chwil łatwiej było wracać. Tym razem
z małym udoskonaleniem w postaci krótkich opisów. Po raz pierwszy też będziecie mogli zobaczyć moje pierwsze zmagania z Photoshopem. Na razie eksperymentuję, poznaję te wszystkie przyciski, ikonki, walczę z filtrami, ustawiam jak mogę, kombinuję, ale długa droga przede mną ... trzymajcie za mnie kciuki, żeby zapału mi wystarczyło .... choć do maja;)
I tak zaczynamy .... z góry .... od buźki
umazanej długopisem. Przedłużająca się zima i nasza domowa niewola sprawiły, że
Gałązeczce zaczęły przychodzić do głowy najróżniejsze pomysły. I choć oczami
jak skanerem prześwietlam cały dom, by nawet zagubiony spinacz nie trafił w
zwinne rączki Gałązeczki, to i tak zawsze coś przeoczę.
Ulubiony punkt obserwacyjny ... parapet Gałązeczki, z którego widok jak z wieży kontroli lotów ... na ulicę, boisko, parking, sklep ...centrum dowodzenia działa od samego rana:)
Kwiecień to też miesiąc nowych kulinarnych doznań ... niezmiksowane obiadki, nowe warzywa i owoce na surowo ... nie zawsze podbijały serce Gałązeczki;)
Gałązeczka po walce ze śliweczką ...trudno stwierdzić, po czyjej stronie zwycięstwo;)
W KOŃCU .... zima odpuściła, a nasze godziny na świeżym powietrzu się wydłuuużyły. Pierwsze chwile na placu zabaw, pierwszy piasek w butach (moich również ... wrrrr!), pierwsze zaczepki między maluchami .... a zdziwienie na twarzy Gałązeczki rozbrajające!
Mój złośnik właśnie zaczyna dawać o sobie znać! Nie ma jak sterroryzować matkę przy ludziach;)
Za nami również pierwsze samodzielne próby stania, również bez podtrzymywania. Tutaj poniżej .... najlepsze miejsce zabaw, czyli wspinaczka po kaloryferze.
Z IKEI wróciliśmy z tunelem. Polecamy! Gałązeczka szaleje .... z piłką, z samochodami... pakuje się z impetem do środka.
Pierwsze krótkie gaciory by NEXT (kupione TU)
Na zajęciach dla maluszków ... zabawy z piórkiem i bańkami
I nasza codzienność, czyli harce, psoty i meeeega bałagon. Welcome to our world;)
























































