31 lipca 2013

Good old times

Dzisiaj rządzi u nas klimat vintage! Uwielbiam takie "przedpotopowe" stylizacje. Minioną modę cenię przede wszystkim za elegancję i przywiązanie do najmniejszych detali... i za te podkolanówki;)) Soooo chic:) Mam wrażenie, że kiedyś każde wyjście z domu było prawdziwym wydarzeniem, które zasługiwało na odpowiednią kreację. W ten sposób ludzie okazywali sobie nawzajem szacunek.

A dziś ....prawdziwa wolność i poplątane z pomieszanym.. Stroimy się do supermarketu bardziej niż na niedzielną mszę, a do urzędu przychodzimy w klapkach (nie żebym potępiała, bo i mnie się zdarzyło;)). Choć wybór tkanin jest ogromny, sklepowe półki uginają się pod ciężarem ubrań, to idąc ulicą często zgrzytam zębami na widok podróby Louis Vuitton zestawionej ze zdecydowanie zbyt obcisłymi jeansami, z których wylewa się co nie co. Do tego jeszcze szyja cała obwieszona, na rękach bransoletki i pierścionki, w uszach kolczyki...wszystko na raz! Jak ja nie cierpię, gdy ktoś nosi jednocześnie korale i kolczyki tego samego rodzaję, a jak te kolczyki jeszcze wiszące to już masakra totalna. Nie wspomnę już o tym, że wypływający brzuch, czy dekolt do pasa to totalny brak szacunku dla swojego ciała. Aha, i uprzedzam potencjalne ataki.... tak, każdy nosi to, co lubi, co mu się podoba i nie można mu tego zabronić. I nie zamierzam tego robić. Tylko tak myślę, że dziś spotkanie ma ulicy człowieka z prawdziwą klasą jest już niestety rzadkością. A szkoda.... o ile cudowniejsze byłoby życie niektórych, gdybyśmy zamiast wszechobecnego Hello Kitty mogli podziwiać męskie podkolanówki....

Gałazeczka w wydaniu vintage nosi:
spodenki, kaszkiet, buciki - ZARA
podkolanówki - NEXT
koszula - C&A
szelki - H&M
mucha - Mimoza Art oraz Fifi & Jeje













<3

Konkurs urodzinowy - WYNIKI

Kochani! 
Pół nocy siedziałam i dumałam.... było mega trudno wybrać tych kilka najlepszych zdjęć. Radość na twarzach dzieci rozczula moje serce za każdym razem, na każdym zdjęciu, w każdym ujęciu. Następnym razem chyba pomyślę o większej ilości sponsorów.... 

Ale do rzeczy, bo pewnie są i tacy, co czytają i obgryzają paznokcie;) Postanowiłam ciut ciut zmienić zasady nagradzania..... nie według miejsca, ale według nagrody. Wszystkie 4 zwycięskie fotografie są piękne, więc uznaję oficjalnie, że wszystkie zajęły pierwsze miejsce, a podział nagród jest następujący:

Przecudny kołnierzyk od Fifi&Jeje będzie nosiła Sara


Komentarz Mamy Gałązki: No, nie mogę się napatrzeć .... zdjęcie ma w sobie coś magicznego (może to zasługa rysunków na twarzy...). Jest proste, ale wyraziste, bardzo dziecięce ... za to wszystko je uwielbiam!


Zestaw papierowych dekoracji od Partybudziki będzie mógł wykorzystać Alek


Komentarz Mamy Gałązki: uwielbiam taką prostotę i oszczędność dekoracji, która sprawia, że na pierwszym planie jest zawsze solenizant!


Muchę od Mimoza Art będzie nosił Tymek


 Komentarz Mamy Gałązki: doceniam za nietuzinkowe podejście do tematu. Do tego uwielbiam dziecięce nóżki, a że ze zdjęcia widać, że raczej intelektualista rośnie, to mucha na pewno mu się przyda:)

4 balony lecą do Leny


 Komentarz Mamy Gałązki: latające konfetti mnie urzekło. Jest szaleństwo, jakbym prawie słyszała piski dzieciaków, śpiew i grę taty (? ... wujka, stryjka). Sprzątania było pewnie sporo, dlatego kolejne urodziny Lenki mogą zdobić już same balony;)

Zwycięzcom serdecznie gratulujemy!!! Proszę o kontakt na priv: galazki.blog@gmail.com. Wyślijcie adresy, pod które mają zostać wysłane nagrody. 

Nagród zdecydowanie za mało.....na to już nic nie poradzę, ale przynajmniej wyróżnić mogę.... dlatego poniżej solenizanci, którzy byli baaardzo blisko podium. Zabrakło im naprawdę niewiele.....

Oba zdjęcia Oliwiera



Cudne dekoracje u Marcela


Tortowa uczta u Tosi




29 lipca 2013

Brudna robota


Sypie się, uwiera, do łokci się przyklei, w najmniejszą szczelinę wejdzie, w butach gryzie, w pieluszce obciera....wszędzie go pełno. Piasek....to ostatnio nasz chleb powszedni. Franek został niekwestionowanym miłośnikiem piaskownicy.

Dzisiaj nic z kategorii wysokich lotów, ale czas nam przez palce się przelewa (zupełnie jak ten piasek). W piątek zaczynamy nasze (w końcu!!) wakacje, a my nadal (jak prawdziwe Gałązki:) w lesie! Dlatego dzisiaj uraczymy Was tylko kilkoma zdjęciami naszych piaskownicowych stylówek...moich ulubionych. Do tego żar się z nieba leje, głowa pracuje na wolniejszych obrotach, więc mówię Wam....nic z mądrego wpisu i tak by nie wyszło;)))

Piaskownicowe co-my-tu-mamy:
spodenki w żuczki - nosweet
szara koszulka - nosweet
granatowe spodenki - NEXT
koszulka w papugi - Mini Rodini
klapencje - Havaianas























25 lipca 2013

Czarne chmury i szare dni


Są takie dni.... każde je ma ...., że ten deszcz co za oknem miarowo wybija rytm jakby do serc nam przesiąkał. I nie ma takiego parasola, co by go powstrzymał. Nawet siedzenie w domu nie pomaga, bo ten deszcz jest po prostu w nas. 

Takie mam ostatnio dni. Pogoda za oknem też nie zachęcała do działania. Nawet dźwięki „Ain’t no mountain high enough ...” nie potrafiły mnie przekonać, że to tylko chwilowe zwątpienie zapracowanej duszyczki. Od pracy się wszystko zaczęło ... nagromadziło się tych obowiązków ostatnio zbyt dużo, tych ważnych więcej niż zazwyczaj. Nie smęciłabym Wam, gdyby tylko o brudny zlew chodziło, czy niewywieszone pranie;) I jakoś wszystko pod górkę. I stres nie daje odpocząć myślom w nocy. W takich chwilach męczące sny zdarzają mi się nawet podczas drzemki w ciągu dnia. Za dużo tych ważnych spraw i decyzji. Gdyby tak można wybrać się na wakacje od codzienności... ale tak, by czas się zatrzymał, by nie pędził tak nieubłaganie, pozwolił w głowie wszystko poukładać. 

Ale na tych „sprawach ważnych” się nie skończyło. Ostatnio blogosfera żyje historią Stacha (tu). Ja też, choć nie potrafiłam nic napisać jego Mamie. Przeczytałam jej wpis „chciałabym”, potem posypały sie posty na innych blogach, a ja chciałam coś napisać. Naprawdę. Choć Stacha znam tylko ze zdjęć. W głowie kłębiły się różne myśli. Chciały się wyrwać z klatki i dać się usłyszeć. Ale nie..... było cicho... przez całe 10 minut. Cicho (bo Gałązeczka spała;). Przeraźliwie cicho. Bo siedziałam ze wzrokiem wbitym w klawiaturę i szukałam tej pierwszej literki, tego słowa, co jak go znajduję, to potem wszystko jakoś samo się układa (tak powstają też nasze gałązkowe notki;). Ale nie udało mi się znaleźć nic. Serce kołatało ze wzruszenia i żalu, że są dzieci, które muszą cierpieć. Po czasie dociera trochę do mnie, że nie mogłam zdania jednego sklecić, bo czego bym nie napisała, to Stach i tak będzie musiał być rehabilitowany, bo jego cierpienie nie zniknie tak po prostu. Przerywam jednak swoje wewnętrzne milczenie, bo choć słowa w ćwiczeniach mu nie pomogą, to może usłyszą o Stachu inni... i pomogą. Mamie Stacha chcę tylko powiedzieć, że i teraz nie wiedziałabym co napisać. I pewnie wiele jest takich osób jak ja, które gdzieś w milczeniu przeżywają swoje współczucie i troskę. Że podziwiają. Że trzymają kciuki. Że kibicować będą. 

Z takimi rysami na szczęśliwym na co dzień sercu obejrzałam jeszcze filmik promujący amerykańską kampanię na rzecz ... walki z bezmyślnąścią rodziców. Bo inaczej tego nazwać się nie da. TU. W filmach i reklamach zawsze najbardziej działa na mnie muzyka. Nie obraz, choć ten też był mocny, ale przejmująca muzyka potrafi całkowicie mnie rozłożyć i łzy wycisnąć już po pierwszych dźwiękach. I wycisnęła. Tak, że złapałam zaraz Gałązeczką i zaczęłam tulić. Biedak wyrywał się trochę, a matka wariatka nadal ściskała i całowała ... i normalnie ryczała. Ry-cza-ła!! Tak, że drugi raz już tego filmiku nie obejrzę. Bo nie potrafię.
Ale gdzieś między smutkiem, a złością na niesprawiedliwość świata tli się we mnie nadzieja, że jutro już te czarne chmury odpłyną, że szare dni się skończą. Oby. 

W szarobure dni jakoś nie potrafię wygrzebać z szafy Gałązeczki czegoś kolorowego. Dlatego dzisiaj tak spokojniej. Całkiem na szaro zrobić Was nie chcemy, więc postanowiłam dodać kilka zdjęć, choć właściwie sama się waham, czy zdjęcia „stylówy” pod tego typu notką mają w ogóle rację bytu...











Co-my-tu-mamy:
na zdjęciu na samej górze - bluza Kids on the Moon

pozostałe fotki:
koszula - Ralph Lauren (sh)
jeansy - Reserved kids
szal - nalezy do Mamy (chyba TATUUM)
buty - ZARA (%)