28 listopada 2013

When a child is born...


Kiedy na świat przychodzi Twoje dziecko, wszystko się zmienia. Tak mówią. I mają rację. Macierzyństwo daje siłę i ochotę by robić rzeczy, które wcześniej wydawały się zupełnym absurdem, by przekraczać swoje granice i dokonywać wyborów, w których to nie nasze własne potrzeby są na pierwszym miejscu. Dla tej kilkudziesięciocentymetrowej istoty jesteśmy w stanie góry przenosić, gotować dwa różne obiady danego dnia, śpiewać kolędy w lecie albo spacerować po parku przez godzinę marznąc na kość, lecz z uśmiechem na twarzy, robiąc piąte okrążenie tymi samymi alejkami ....

Dzisiaj zdjęcia właśnie z jednego z takich spacerów....ziąb niemiłosierny, trzy okrążenia wokół jeziorka i zachwyt w oczach dziecka na widok nowego otoczenia:)

Gałązeczka na zimowo: czapka pilotka - ebay / komin - ZARA, kurtka, spodnie i buty - NEXT











25 listopada 2013

Autumn chill



Jesień w tym roku zdecydowanie nas rozpieszcza. No może pomijając zimny i deszczowy wrzesień, ale on umknął nam gdzieś między wycieczkami do sklepów budowlanych, a domową walką z niezliczoną ilością kartonów i pakowaniem. Polska złota jesień towarzyszyła nam cały październik, a listopad... jak to listopad... mimo szarugi jest dość ciepły. Razem z Gałązeczką korzystamy z tej pogody ile tylko sił w naszych nogach... dosłownie, bo Franek zdecydowanie bojkotuje spacery wózkiem. Maszeruje przodem jak przewodnik wycieczki. I choć kręta ta nasza droga.... od kamyczka do patyczka, przez środek sterty lekko podgniłych już liści, zdecydowanie zdala od chodnika ...., to lubię to odkrywanie samodzielności. Widzę dumę w jego oczach i radość, którą mu to sprawia. Pozwalam mu się prowadzić i dbam tylko o to, by było mu ciepło:)

Nasz arsenał w walce z jesiennym chłodem to: czapka, szal lub komin, ostatnio też rękawiczki i kurtka... no właśnie... kurtka. Ostatnio u Małych Drani mogliśmy obejrzeć bardzo fajne zestawienie sklepowych propozycji... tu. My dorzucilibyśmy do tej listy kurtki NEXT. To nasza druga wspólna zima i po raz drugi stanęłam przed wyborem okryć wierzchnich dla Franka. Przewertowałam oferty wielu sklepów, ale i tym razem mój wybór padł właśnie na NEXT. Duży "lajk" głównie za klasyczny design i porządne wykonanie, za pikowane wstawki i wyjątkowe materiały. 

Wybrałam dwa modele: na cieplejsze i chłodniejsze dni. Parka doskonale sprawdziła się w ciepłe dni. A na większe chłody zakładamy prawdziwą puchówkę. Rozmiarowo postanowiłam wybrać też coś lekko na wyrost, tak żeby na wiosnę nie musieć ponownie czegoś szukać i żeby Franek miał swobodę ruchów....

parka i puchówka oraz buty - NEXT / szare legginsy - Minimu chic for kids / czapka - Piu di Me / granatowy komin - ZARA / szary szal - własność Mamy











 

23 listopada 2013

Kapciuszki


Kolejna notka z cyklu Mummy loves.... bo do Zazzu miłością najprawdziwszą pałam i to od pierwszego wejrzenia!

Temat domowego obuwia dla Franka maglowałam w głowie bardzo długo. Najpierw uznałam, że najlepiej, jeśli stópki pozostaną sauté. Miało być naturalnie, najwygodniej i tak jak zaleca większość lekarzy! Sama od zawsze chodzę w domu na boso, więc ten wybór wydawał mi się poniekąd oczywisty. I w lecie ta zasada sprawdziła się świetnie. Skóra oddychała, stopa się nie pociła i pracowała na nierównościach podłogi. No i ten tupot ukochany.... tylko bose nóżki dają tak cudowny dźwięk na drewnianej podłodze.

Ale przyszła jesień i całkiem paskudny wrzesień dał nam się we znaki. W domu administrator zastrajkował i uparł się, że ogrzewania to on nie będzie włączał co najmniej do października! I tak marznąc w 15 stopniach w lekkiej panice przerzuciłam się szybko na same skarpetki (z gumowymi stoperami of kors). Różnica w zasadzie niewielka, a w końcu zatroskane Babcie przestały się martwić o lodowate stópki:) 

Skarpetki szybko jednak ujawniły swoją główną wadę.....GINĄ W PRANIU!!! Po tygodniu skarpetkowania nie mogłam doszukać się połowy sztuk.... a dodam, że w domu mam tylko JEDNO dziecko, JEDNĄ pralkę i JEDNĄ suszarkę, więc to dla mnie prawdziwa zagadka. Skarpetek jak nie było, tak nie ma! No więc zaczęły się poszukiwania ....

Myślałam nad zakupem skórzanych kapci Inch Blue. Takie dostaliśmy w prezencie od Mikołaja rok temu (pisałam o tym TU). Bardziej pasują mi one jednak do siedzącego niemowlaka niż do biegającego z prędkością światła roczniaka+. Poza tym po pewnym czasie pociła nam się w nich noga. Dlatego poszukiwania trwały nadal....

... aż w końcu któregoś dnia trafiłam całkiem przypadkiem na stronę Zazzu.pl. Przepadłam i wpadłam po uszy!! Kapciuszki z szarej dresówki idealnie wpasowują się w nasz codzienny domowy styl. Spodobały się od razu do tego stopnia, że w euforii zamówiłam za duży rozmiar, który spadał Frankowi z pięt. Zamówiłam więc drugą parę w mniejszym rozmiarze i dla odmiany z innego materiału. Kapciuszki wykonane są z cienkiej tkaniny (szare - jersey; kolorowe - bawełna) ze skórzanymi noskami. Podeszwa jest ocieplona, ale nadal miękka i wygodna. A gumowe stopery to nasz must have! Gumka delikatnie trzyma kapciuszki na stópce, nie odciskając się jednak zbytnio.

 Franek je uwielbia. Nie ściąga ich, a ten błysk w jego oku nasuwa mi podejrzenia, że może nawet rozpiera go duma....

 Kapciuszki - tu
body w wąsy - KappAhl / kamizelka - nosweet / szare spodenki - Minimu chic for kids  / spodenki w paski - NEXT
poduszka w gwiazdki - ZARA HOME


















20 listopada 2013

Don't panic, it's organic!




Dzisiejsza notka jest z typu "odkładanych od zawsze na później...", bo tematycznie pasuje i teraz i za miesiąc, bo przecież trzeba wrzucić te fotki z jesienną kurtką zanim spadnie śnieg, bo zdjęcia jakieś nie takie, więc zrobię nowe raz jeszcze.... i tak odkładałam przez dwa miesiące (!).

Dopiero, gdy otrzymałam zdjęcia nowej kolekcji na 2014 rok, uznałam, że najwyższy czas pokazać Wam jedną z moich ulubionych marek ubranek dziecięcych - Organic ZOO. Na OZ i jej wąsato-rzęsiaste koszulki trafiłam całkiem przypadkiem, buszując w jeden z marcowych wieczorów po brytyjskich blogach i sklepach online. Zakochałam się od razu, a efektem tej miłości jest rząd wiszących koszulek, spodni i rampersów, który możecie oglądać w Gałązkowym showroomie. Od pierwszych chwil, w których rodził się pomysł na showroom, wiedziałam, że Organic ZOO musi się w nim znaleźć.

W Organic ZOO zachwyciła mnie przede wszystkim prostota kroju, stonowane barwy i ciekawe nadruki. Wreszcie coś innego....coś świeżego, dziecięcego, ale z klasą, bez zbędnych detali i zdobień. 

Sama projektantka mówi o marce tak: "OrganicZOO to brytyjska marką ubrań dla niemowląt i dzieci, która podbije Twoje serce dzięki w 100% organicznej bawełnie. Naszą pasją jest projektowanie i tworzenie luksusowych ubrań dziecięcych starannie produkowanych w Europie przy wykorzystaniu najwyższej jakości materiałów pochodzenia organicznego. OrganicZOO stawia przede wszystkim na wielkie marzenia i małe przyjemności. Pragniemy zachęcić naszych klientów do zaakceptowania i pokochania swojej indywidualności, bycia odważnym oraz czerpania przyjemności z różnych smaków życia!”

I jeszcze organiczna ....ale o co tak w ogóle chodzi z tymi trendami eko?!? Skąd ten rozgłos wokół organicznej bawełny, certyfikatów GOTS, zdrowej żywności...? Nie chcę Was zanudzać długim wykładem na temat procesu produkcji organicznej bawełny, jej zalet i korzyści. W skrócie wygląda to tak:

"Dlaczego używamy organicznej bawełny?

• Jest przyjazna dla naszej Planety, ponieważ włókna organiczne uprawiane są bez użycia szkodliwych chemikaliów.

• Jest delikatniejsza i przyjemniejsza dla skóry dziecka, ponieważ nie zawiera substancji toksycznych lub wywołujących reakcje alergiczne.

• Rolnicy uprawiający bawełnę organiczną otrzymują dużo wyższą cenę za swoje zbiory, dzięki czemu mogą cieszyć się lepszym życiem."

To oczywiście w dużym uproszczeniu i skrócie, ale mnie nawet tak krótki opis przekonuje, że warto świadomie dokonywać wyborów dotyczących naszego stylu życiu. Że lekkim eko-świrem jestem pisałam już wcześniej przy okazji notki o pieluszkach wielorazowych. Btw... u nas sprawdziły się tylko do roku, nerki pracują u nas jak dobrze naoliwione i bambusowe wkłady nie wytrzymywały nawet godziny, wszystko wkoło mokre i ostatecznie poddałam się, z ciężkim sercem, przyczyniając się do rosnącej na wysypiskach góry pieluch jednorazowych. 

A wracając do tematu, to w dzisiejszej notce bohaterem nr 1 będą spodenki Organic ZOO. Oprócz wszystkich wymienionych wyżej zalet są bardzo wygodne i świetnie skrojone (wąsko w nogawkach i odpowiednio szeroko w pasie i biodrach). Uwielbiam też słodkie łatki na kolanach i przeurocze nadruki.

W kwestii wytrzymałości...ogólnie ... nie do zdarcia... w praniu czy zabawie. Spodenki nie kurczą się, nie mechacą, nie tracą koloru, a nadruk pozostaje nietknięty.

I na koniec jeszcze mała uwaga. Zdaję sobie sprawę, że takie wpisy jak ten mogą brzmieć trochę mało obiektywnie. Uwierzcie mi jednak, że adwokatem diabła nie jestem! Do showroomu staram się wybierać ubranka najwyższej jakości. Gałązeczka wszystko skrzętnie testuje, a ja z ręką na sercu polecam tylko to, co naprawdę warte polecenia!

Organiczne co-my-tu-mamy:
spodenki z nadrukiem myszki - Organic ZOO
allandynki z nadrukiem horyzontu - Organic ZOO
body - H&M
koszulka - KappAhl Newbie
kamizelka - nosweet
buty - ZARA
pilotka - ebay.co.uk

I jeszcze słów kilka o rozmiarówce OZ - jest sporo zaniżona. Franek, któremu tydzień temu stuknęło 17 m-cy nadal nosi rozmiar na 6-12 m-cy! W obecnej kolekcji to największy dostępny rozmiar. Ale od stycznia 2014 ubranka OZ dostępne będą także dla 1-2 latków. 
























Na koniec jeszcze mała propozycja zestawowa! A może także prezentowa...