Dzisiejsza notka jest z typu "odkładanych od zawsze na później...", bo tematycznie pasuje i teraz i za miesiąc, bo przecież trzeba wrzucić te fotki z jesienną kurtką zanim spadnie śnieg, bo zdjęcia jakieś nie takie, więc zrobię nowe raz jeszcze.... i tak odkładałam przez dwa miesiące (!).
Dopiero, gdy otrzymałam zdjęcia nowej kolekcji na 2014 rok, uznałam, że najwyższy czas pokazać Wam jedną z moich ulubionych marek ubranek dziecięcych - Organic ZOO. Na OZ i jej wąsato-rzęsiaste koszulki trafiłam całkiem przypadkiem, buszując w jeden z marcowych wieczorów po brytyjskich blogach i sklepach online. Zakochałam się od razu, a efektem tej miłości jest rząd wiszących koszulek, spodni i rampersów, który możecie oglądać w Gałązkowym showroomie. Od pierwszych chwil, w których rodził się pomysł na showroom, wiedziałam, że Organic ZOO musi się w nim znaleźć.
W Organic ZOO zachwyciła mnie przede wszystkim prostota kroju, stonowane barwy i ciekawe nadruki. Wreszcie coś innego....coś świeżego, dziecięcego, ale z klasą, bez zbędnych detali i zdobień.
Sama projektantka mówi o marce tak: "OrganicZOO to brytyjska marką ubrań dla niemowląt i dzieci, która podbije Twoje serce dzięki w 100% organicznej bawełnie. Naszą pasją jest projektowanie i tworzenie luksusowych ubrań dziecięcych starannie produkowanych w Europie przy wykorzystaniu najwyższej jakości materiałów pochodzenia organicznego. OrganicZOO stawia przede wszystkim na wielkie marzenia i małe przyjemności. Pragniemy zachęcić naszych klientów do zaakceptowania i pokochania swojej indywidualności, bycia odważnym oraz czerpania przyjemności z różnych smaków życia!”
I jeszcze organiczna ....ale o co tak w ogóle chodzi z tymi trendami eko?!? Skąd ten rozgłos wokół organicznej bawełny, certyfikatów GOTS, zdrowej żywności...? Nie chcę Was zanudzać długim wykładem na temat procesu produkcji organicznej bawełny, jej zalet i korzyści. W skrócie wygląda to tak:
"Dlaczego używamy organicznej bawełny?
• Jest przyjazna dla naszej Planety, ponieważ włókna organiczne uprawiane są bez użycia szkodliwych chemikaliów.
• Jest delikatniejsza i przyjemniejsza dla skóry dziecka, ponieważ nie zawiera substancji toksycznych lub wywołujących reakcje alergiczne.
• Rolnicy uprawiający bawełnę organiczną otrzymują dużo wyższą cenę za swoje zbiory, dzięki czemu mogą cieszyć się lepszym życiem."
To oczywiście w dużym uproszczeniu i skrócie, ale mnie nawet tak krótki opis przekonuje, że warto świadomie dokonywać wyborów dotyczących naszego stylu życiu. Że lekkim eko-świrem jestem pisałam już wcześniej przy okazji notki o pieluszkach wielorazowych. Btw... u nas sprawdziły się tylko do roku, nerki pracują u nas jak dobrze naoliwione i bambusowe wkłady nie wytrzymywały nawet godziny, wszystko wkoło mokre i ostatecznie poddałam się, z ciężkim sercem, przyczyniając się do rosnącej na wysypiskach góry pieluch jednorazowych.
A wracając do tematu, to w dzisiejszej notce bohaterem nr 1 będą spodenki Organic ZOO. Oprócz wszystkich wymienionych wyżej zalet są bardzo wygodne i świetnie skrojone (wąsko w nogawkach i odpowiednio szeroko w pasie i biodrach). Uwielbiam też słodkie łatki na kolanach i przeurocze nadruki.
W kwestii wytrzymałości...ogólnie ... nie do zdarcia... w praniu czy zabawie. Spodenki nie kurczą się, nie mechacą, nie tracą koloru, a nadruk pozostaje nietknięty.
I na koniec jeszcze mała uwaga. Zdaję sobie sprawę, że takie wpisy jak ten mogą brzmieć trochę mało obiektywnie. Uwierzcie mi jednak, że adwokatem diabła nie jestem! Do showroomu staram się wybierać ubranka najwyższej jakości. Gałązeczka wszystko skrzętnie testuje, a ja z ręką na sercu polecam tylko to, co naprawdę warte polecenia!
Organiczne co-my-tu-mamy:
body - H&M
koszulka - KappAhl Newbie
buty - ZARA
pilotka - ebay.co.uk
I jeszcze słów kilka o rozmiarówce OZ - jest sporo zaniżona. Franek, któremu tydzień temu stuknęło 17 m-cy nadal nosi rozmiar na 6-12 m-cy! W obecnej kolekcji to największy dostępny rozmiar. Ale od stycznia 2014 ubranka OZ dostępne będą także dla 1-2 latków.
Na koniec jeszcze mała propozycja zestawowa! A może także prezentowa...