28 maja 2014

Halolalo


Dzisiaj zrobi się u nas miękko i wygodnie. Wszystko za sprawą pufek od Halolalo. Odkryłam je ostatnio. Wpadłam po uszy. Więc teraz mamy je nie tylko w domu, ale i w showroomie. Cały asortyment możecie obejrzeć TU 

Nie będę się rozpisywała szczegółowo o tych pufkach. Do czego słuzą - każdy wie:) Ponadto, na zdjęciach możecie odnaleźć więcej inspiracji odnośnie sposobu ich użycia. Franek wypróbował już chyba każdą możliwą pozycję - siadanie, leżenie, opieranie się, rzucanie, gryzienie, ściskanie i inne formy zabawy, dla których aż trudno znaleźć mi określenie - coś pomiędzy miętoszeniem, szczypaniem, a całowaniem;)))

Warto wspomnieć jednak o tym, że pufki są bardzo stabilne. Nie zapadają się, gdyż wykonane są z dość sztywnej gąbki. Dzięki temu dziecko może na nich spokojnie usiąść np. przy stoliku. Mają oddzielne pokrowce, które można łatwo zdjąć i prać. Przy Franku, który ostatnio uwielbia mazać kredkami po wszystkim, to ogromna zaleta:)

Zostawiam Was dziś zatem z cała porcją zdjęć i dylematem, czy to może to właśnie dobry pomysł na prezent na Dzień Dziecka:)

A Frankowe co-my-tu-mamy:
top - nosweet
spodenki - ZARA (zeszły sezon)




















20 maja 2014

Little rebel


Przed nami ostatnia prosta zanim Franek dołączy oficjalnie do grona dwulatków. Wizja przyjęcia powoli kształtuje się w mojej głowie. Będę o tym pisała już wkrótce. Wypatrujcie postów z inspiracjami. A w międzyczasie, jak za dotknięciem magicznej różdżki spełnia się psychologiczna przepowiednia o buncie dwulatka. Franek z przesłodkiego i mega grzecznego aniołka, który na każde pytanie odpowiadał "tak Mamusiu" staje się powoli małym, temperamentnym urwisem. W zasadzie jego pierwsza odpowiedź to teraz prawie zawsze "Nie Mamo" (i to porzucone zdrobnienie....[chlipię....]). Wszystko musi być tak, jak on to sobie wymyślił. Mama nie ma już zawsze racji, a najfajniej jest powierzgać sobie nogami, potupać i rzucić się na podłogę, lamentując i drąc się w niebogłosy. Bo przecież ten świat taki niesprawiedliwy ... bo Mama nie dała "kokoladki", bo na śniadanie jajo zamiast owsianki, po trzeba wyjść na spacer, bo Mama powiedziała dość dopiero (!!!) po trzecim odcinku "stażaka Sama". Powodów jest milion, ale każdy jest dobry, żeby urządzić małą scenkę. Albo rośnie mi niezły aktor, albo muszę poważnie przemyśleć moje metody wychowawcze;)))

W takiej atmosferze nic nie pasuje lepiej niż zawadiackie ubranka od Kukukid. Spodnie w potwory i przewodnie hasło marki "We are rebel but cute" pasuje do nas teraz aż zbyt idealnie.

Franek vel. little rebel
spodnie baggy - Kukukid
czarny moth longsleeve - Nosweet 
trampki - Converse
hulajnoga - Mini Micro

















14 maja 2014

#kidsinscarfs


Trochę zwlekałam z napisaniem tej notki. Biłam się z myślami, czy jest sens wbijać kij w mrowisko i drążyć sprawę, której niektórzy nawet nie zauważyli..... Pomyślałam jednak, że milczenie zakrzywi jednak nasz świat w oczach szczególnie tych, którzy zajrzęli do nas po raz pierwszy. A wiarygodność i prawdziwość to dwie cechy, którymi chciałabym, by wyróżniał się nasz blog. Nie przybieram masek ani nie usiłuję stworzyć idealnego wizerunku naszej rodziny, naszego czasu, naszych pasji, obowiązków ani ubrań. I choć możecie obserwować tylko ułamek naszego życia, to tacy właśnie jesteśmy. Każde zdjęcie, każdy, nawet najkrótszy wpis jest w 100% przesiąknięty nami! I ten "nieszczęsny" szal też nie jest na pokaz ....

Kiedy wybierałam ubranka, w których Franek wystąpił w Pytaniu na Śniadanie (więcej o naszym występie TU), przez myśl mi nie przeszło, że ten szal może wzbudzić tyle kontrowersji. Nie chciałam Franka wystroić ani przebrać. Chciałam pokazać, co zakładamy na co dzień, na spacer, do sklepu, na placyk. A ten szal jest chyba najczęściej używaną częścią garderoby Gałązeczki. Delikatna szarość pasuje prawie do wszystkiego. Materiał jest cieniutki i przewiewny, bardzo miękki i lekki. Lubię też jego rozmiar. Nie uważam, że wizualnie nie pasuje proporcjami do wzrostu Franka. Jest większy, to prawda. Ale nie jest według mnie za duży. Ma być po prostu oversize. I jest naprawdę wygodny. Choć Franek jest jeszcze mały, to potrafi całkiem stanowczo zaprotestować, gdy ubieram mu coś, co nie jest wygodne. Krzyczy, próbuje to ściągać lub w inny sposób pokazuje, że czegoś nie chce nosić. Szanuję jego wybory, nawet jeśli umyka mi szansa na ciekawy zestaw, który chętnie bym Wam pokazała. Wybierając ubranka dla Gałązeczki, postępuję dokładnie tak, jak mówiłam w programie. Na pierwszym miejscu stawiam wygodę. Potem zastanawiam się, co będziemy danego dnia robić, jaka jest pogoda, itp. A na końcu przepuszczam to wszystko przez filtr moich upodobań estetycznych. Musi mi się podobać. Musi do siebie pasować. Lubię też, gdy się wyróżnia i ma pazur.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie próbuję się bronić przed negatywnymi komentarzami, które pojawiły się na fb, blogach i instagramie. Tylko jeden z nich mnie poruszył. Pisałam już o tym w poprzedniej notce. Musiałam na niego odpowiedzieć, bo nie lubię, gdy ktoś inny próbuje "wejść w moje buty" i decydować o tym, w czym MOJEMU dziecku jest wygodniej. Ale szanuję wypowiedzi pozostałych, którym szal się zwyczajnie nie podobał lub według których nie pasował Frankowi. Pisałam już wielokrotnie, że każdy ma prawo do swojego zdania. Pokazując publicznie zdjęcia Franka liczę się z tym, że komuś nie przypadną do gustu. Mam w tej kwestii naprawdę duży dystans do siebie. Nie przeszkadza mi, gdy ktoś ma inne zdanie, dopóki nie twierdzi, że wie lepiej, co jest dla mojego dziecka dobre, wygodne i odpowiednie. 

Tym wpisem chciałam pokazać Wam, że ten szal nie był na pokaz, że to nie była żadna stylizacja. Zapewne Ci z Was, którzy śledzą nasze losy od jakiegoś czasu, dobrze to wiedzą, bo niejednokrotnie widzieli ten szary szal na naszych zdjęciach na blogu i instagramie. Dzisiejsze zdjęcia też są na to dowodem. Zrobione w biegu, podczas spaceru. Franek puszczał bańki, biegał za piłką, przekopytał piaskownicę... jak każde dziecko szalał, świetnie się przy tym bawiąc. Czy było mu za gorąco lub niewygodnie? Spójrzcie na zdjęcia i oceńcie sami!

Zresztą miłośników szali noszonych przez dzieci jest znacznie więcej. Z ciekawości zainicjowałam na instagramie akcję, w ramach której wszystkie szalkoholiczki mogą pokazać zdjęcia swoich dzieci w szalach. Nasza galeria liczy już prawie 100 zdjęć! Większość z pokazanych tam dzieci nosi właśnie szale typu oversize. Zapraszam Wam do obejrzenia naszej galerii, a także do dodawania do niej swoich zdjęć. Wystarczy wpisać hash tag #kidsinscarfs


A dziś Franek nosi:
szal - własność Mamy (TATUUM)
sweter - nasza wiekowa miłość NEXT
legginsy w tukany - Mini Rodini
trampki - H&M
czapka - no name (allegro)