31 maja 2013

nosweet ... doda Ci skrzyyydeł



 

Czwartek... 7 rano ... Mama Gałązka łapie łapczywie ostatnie minuty snu, bo Gałązeczka już oczy szeroko otwarte od kilku chwil, choć jeszcze wyleguje się, machając prawą nogą w powietrzu.... to taka nasza faza ostatnio;) Dzień rozpoczyna się leniwie i powoli .... wielki kubas herbaty, kilka gryzów kanapki w przelocie, szybki przegląd fb, ubieranie Gałązeczki, chwila zabawy, cieplutkie mleczko .... tak zaczynamy nasz każdy dzień. 

Ale w ten czwartek było trochę bardziej energetycznie i nie tak słodko;)) Mama Gałązka już od kilku dni (od wizyty w Mousehouse;) siedziała jak na szpilkach i czekała na ładną pogodę, żeby przetestować nowy top Gałązeczki.... całkiem skrzydlaty. 

I choć Gałązeczka jeszcze poza rozmiarówką (zaczyna się od 2 lat), to top leży prawie idealnie. Mamy of kors najmniejszy rozmiar... i myślę, że za rok też będzie dobry.

Mamie Gałązce tak się spodobało, że chociaż sama nic od nosweet nie ma, to w szafie pogrzebała, pogrzebała i ... wygrzebała. (Prawie) maxi wersja stylówki Gałązeczki. 

Ten czwartek ... to taki dzień, że nawet Redbulla nie potrzeba:) No sweet dodawało nam skrzyyydeł!!!

Całkiem niesłodka, skrzydlata stylówka to:
Rano:
Skrzydlaty top – nosweet
Spodenki – KappAhl
Koszula – Ralph Lauren (sh)
Komin – Maybe4baby
Buciki – Gucio

Po poludniu:
Skrzydlaty top – nosweet
Spodnie – KappaAhl Newbie
Koszula – KappAhl
Komin – Maybe4baby
Buciki – Gucio














28 maja 2013

Teatry




Moje powieki już baardzo ciężkie .... Ostatnie 3 dni były dla Mamy Gałązki bardzo pracowite. Kiedyś jeszcze napiszę Wam o tym, jak to jest łączyć pracę w domu z wychowaniem dziecka. ...niby fajnie, bo nie trzeba zostawiać malucha w żłobie ani opiekunki szukać, patrzeć jej na ręce ... i płacić. Same plusy chyba .... chyba, bo dziś taki dzień, że w te plusy wątpię:( Ale to innym razem! Dziś bardzo kulturalnie...

W weekend zaliczyliśmy z Gałązeczką nasze pierwsze wyjście kulturalne.... byliśmy na przedstawieniu teatralnym i wystawie kostiumów oraz masek teatralnych.  Wystawa mocno abstrakcyjna, jak sama sztuka, ale Gałązeczka zachwycona, bo oczopląc kolorów, bo wielkie kształty, ciemne podziemie przedwojennego domu z labiryntem wąskich przejść i zakamarkami, z których straszą maski przeróżne. Mama też zadowolona, bo do tego wszystkiego jeszcze zapach i klimat domu z historią, stare meble pamiętające czasy sprzed wojny, skrzypiąca podłoga = świadek wielu dramatycznych jak i szczęścliwych chwil, stary niedziałający telefon jeszcze z tarczą do wykręcania numerów, dziesięć krzeseł nie od pary, stare pożółkłe fotografie... w takim otoczeniu przez kolejny miesiąc można podziwiać wystawę pracy pani Grażyny Doby-Wolskiej. Autorka jest również reżyserem przedstawienia, które usiłowaliśmy zobaczyć (z ostatniego rzędu). Fast evacuation needed, bo Gałązeczka uparcie próbowała wtórować aktorom drąc się w niebogłosy... ze szczęścia of kors... nawet „zaklejenie” buzi bananem nie pomogło (a zazwyczaj pomaga!).

 Same eksponaty zaskakują, ale dopiero w połączeniu z magią miejsca tworzą niepowstarzalny klimat wystawy. Gałązeki polecają!:)

A ja .... cieszę się zwyczajnie, że i na kulturę w naszym gałązkowych świecie jest miejsce. Przyjemnie na sercu się robi, jak widzę Gałązeczkę z rozdziawioną buzią ze zdumienia, wymachującą rękami z podekscytowania.  Bezcenne. Naprawdę warto rozejrzeć się wokoło i poszukać ciekawych lokalnych inicjatyw, dzieki którym dziecko ..... najedzone nie marudzi.... już bredzę, wybaczcie! W sensie, że świat poznaje, ma masę nowych bodźców, paszcza mu sie śmieje! To jest to!

I choć tak kulturalnie się wokół zrobiło, to nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy czegos na przekór nie zrobili...zamiast muszki, białej koszuli i suknie, wybralismy dzinsiory i dresy. A co! I to jeszcze w mięcie ... pełen szał, dzika radość, oczy świecą:) Piękny kolor. Odświeżający,  ....Miętowo zrobiło sie u nas juz na Wielkanoc, a będzie tej mięty jeszcze więcej i więcej.

--- dobra, basta, bo już zdania bez ładu i składu sklecam! Wybaczcie błędy, jeśli się pojawią.

 Gałązeczkowe co-my-tu-mamy?
jeansy - NEXT
bluza i czapka - Bibidreams
komin - Maybe4Baby









  
Gałązeczka z aktorami




















24 maja 2013

MouseHouse



Tym razem bardzo krótko o miejscu, które lubimy bardzo. Bo klimat ma taki jak lubimy (to przede wszystkim!), bo WSZYSCY tam baaardzo mili, bo piękne rzeczy pooglądać można, bo takie miejsca z chęcią się odwiedza i do nich wraca, po prostu mają coś w sobie.  I choć nam to zupełnie nie po drodze, to wczoraj znowu porwani szaleńczą myślą pokonaliśmy całą Warszawę, by ich odwiedzić  ... MouseHouse.

W zasadzie to sklep z ubraniami..... ktoś mógłby tak rzec. Ale nie my! Takich sklepów niewiele jest na mapie Warszawy. Bo oprócz cudnych (muszę przyznać!!!) ubranek, są i ludzie, bardzo mili i otwarci, weseli i ciepli. I to oni właśnie tworzą atmosferę takich miejsc. Żeby już nie przedłużać, to po prostu zobaczcie nasze wczorajsze fotki z MouseHouse. O tym, co tam się działo napiszę w kolejnej notce, bo temat jest dłuższy .... i wymaga więcej czasu niż krótka drzemka mojej Gałązeczki:) 

Tak więc na razie uciekam, MouseHouse dziękuję jak zawsze za ciepłe przyjęcie, przepraszam za mojego małego słodkiego „szkodnika” (dobrze, że kafle macie na podłodze:) i obiecuję, że na pewno jeszcze zajrzymy!:)

Nasze co-my-tu-mamy:)
MouseHouse - więcej o ... TU
a Gałazeczka ...
legginsy - KappAhl
sweterek - KappAhl Newbie
komin - Maybe4Baby
buciki - Gucio
czapa - Allegro



No sweet .... baardzo nam się podoba!!!




Mamy wybierają ,,,,, a Gałazeczka jak prawdziwy facet na zakupach ..... OCB???:)))
 






Dostaliśmy do zabawy laleczkę, żeby Mama Gałązka mogła spokojnie poprzymierzać i pooglądać. Franek był jednak dla niej bezlitosny!!!
 

A to mała zajawka kolejnej notki:) Już z domu....
 
  
Kto zgadnie, co w środku?:)