Czwartek... 7 rano ... Mama
Gałązka łapie łapczywie ostatnie minuty snu, bo Gałązeczka już oczy szeroko
otwarte od kilku chwil, choć jeszcze wyleguje się, machając prawą nogą w
powietrzu.... to taka nasza faza ostatnio;) Dzień rozpoczyna się leniwie i
powoli .... wielki kubas herbaty, kilka gryzów kanapki w przelocie, szybki
przegląd fb, ubieranie Gałązeczki, chwila zabawy, cieplutkie mleczko .... tak
zaczynamy nasz każdy dzień.
Ale w ten czwartek było trochę
bardziej energetycznie i nie tak słodko;)) Mama Gałązka już od kilku dni (od
wizyty w Mousehouse;) siedziała jak na szpilkach i czekała na ładną pogodę,
żeby przetestować nowy top Gałązeczki.... całkiem skrzydlaty.
I choć Gałązeczka jeszcze poza
rozmiarówką (zaczyna się od 2 lat), to top leży prawie idealnie. Mamy of kors
najmniejszy rozmiar... i myślę, że za rok też będzie dobry.
Mamie Gałązce tak się spodobało,
że chociaż sama nic od nosweet nie ma, to w szafie pogrzebała, pogrzebała i ...
wygrzebała. (Prawie) maxi wersja stylówki Gałązeczki.
Ten czwartek ... to taki dzień,
że nawet Redbulla nie potrzeba:) No sweet dodawało nam skrzyyydeł!!!
Całkiem niesłodka,
skrzydlata stylówka to:
Rano:
Skrzydlaty top –
nosweet
Spodenki – KappAhl
Koszula – Ralph Lauren
(sh)
Komin – Maybe4baby
Buciki – Gucio
Po poludniu:
Skrzydlaty top –
nosweet
Spodnie – KappaAhl Newbie
Koszula – KappAhl
Komin – Maybe4baby
Buciki – Gucio


























































