25 lutego 2013

Gałązki...raz jeszcze




Z powodu naszego facebookowego falstartu (wiem, wiem, mea culpa! Wybacznie, ale nie mogłam się już powstrzymać, a palce same jakoś na tej klawiaturze wystukały pierwszego posta), tym którzy odwiedzili nas tylko w naszych „blogowych progach” należy się krótkie wyjaśnienie.  Gałązki... ocb??? No właśnie....ja tu ciągle tylko o gałązkowym świecie, stylizacjach małej Gałązeczki, gadżetach, które Mama Gałązka uwielbia („Mummy loves”) i gałązkowych projektach DIY, ale powinnam chyba zacząć od początku... od Gałązek!

A Gałązki to po prostu my! Mama Gałązka, Tata Gałązka i nasza mała Gałązeczka... a właściwie to powinnam raczej mówić Gałązeczek, bo bohater tego bloga to prawdziwy kawaler z krwi i kości.  Ale dopóki mi i Wam nie przeszkadza ta mała nieścisłość w nomenklaturze i dopóki nasza rodzinka nie powiększy się o prawdziwą żeńską Gałązeczkę, to zostańmy przy tej zdecydowanie lepiej brzmiącej nazwie:)  A cały gałązkowy orszak zamyka Kicia Gałązka, którą też pewnie wcześniej czy póżniej zobaczycie w tych naszych kadrach codzienności.

No właśnie.... te kadry codzienności, które odnaleźć możecie w każdym poście, to właśnie Świat małej Gałązeczki. Świat, który chcę Wam pokazać! Świat, który z każdym mijającym dniem się zmienia, rośnie,  staje się piękniejszy. Razem z małą Gałązeczką codziennie odkrywamy „nowe lądy”, zdobywamy nowe doświadczenia, ciesząc się przy tym ogromnie. A pokazując Wam ten nasz gałązkowy świat, chcemy się podzielić tym naszym szcześciem i pokazać Wam, że świat wokół nas może być piękny, inspirujący, twórczy, że każda chwila może być wyjątkowa, że z każdej chwili można „wycisnąć” znacznie więcej niżby się nam zdawało, że dzieciństwo może być radosne, twórcze i ciekawe i że w tym dziecięcym świecie wspaniale może odnaleźć się także rodzic. Mam nadzieję, że razem z nami przekonacie się, że warto się czasem postarać, by zwykły dzień stał się wspaniałą przygodą, że warto otaczać się pięknymi rzeczami, żeby nie zagubić się w morzu tandety, że warto wysilić czasem szare komórki, by wpaść na ciekawy pomysł, że po prostu warto mieć chęci, pomysły na to, aby pięknie żyć! To nie jest łatwe, wiem! Codziennie sama się tego uczę.... codziennie muszę w sobie znajdować siły, żeby po zarwanej nocy (bo te zęby idą i wyjść nie mogą!!!) chciało mi się wybrać na ciekawą wycieczkę, czy choćby dłuższy spacer, gdy na dworze przenikliwy mróz.... by chciało mi się ten tort upiec, ten album ze zdjęciami przygotować, tą laurkę na Dzień Babci wykleić.... wszystkie te małe rzeczy tworzą właśnie naszą codzienność. Jeśli, tak jak My, chcecie, żeby była wyjątkowa i piękna, zaglądajcie, może znajdziecie tu czasem trochę inspiracji. 

No to teraz już oficjalnie poznajcie naszą małą Gałązeczkę!

 

23 lutego 2013

Wstawaj, szkoda dnia!




Wstawaj, szkoda dnia!! Niektórzy z Was pewnie wielokrotnie słyszeli te słowa podczas harcerskich obozów, kolonii lub innych wyjazdów młodzieżowych. Dźwięki tej piosenki nieubłagalnie świdrowały nam bębenki w uszach, kiedy powieki odmawiały posłuszeństwa, a rozum podpowiadał, że na wakacjach o takiej porze jeszcze się śpi! Także mnie takie skojarzenie nasuwało się do tej pory. DO TEJ PORY.... te słowa nabrały juz naprawdę symbolicznego znaczenia w naszych gałązkowych postach. Wszystko w naszym świecie DO TEJ PORY było inne. Także tytułowe hasło ma już dla nas zupełnie nowe znaczenie. Pomijam fakt, że odkąd jest z nami nasza mała Gałązeczka nie potrzebujemy już delikatnych dżwięków piosenki, żeby przebudzić się rano. Ba! Nawet budzika nie potrzebujemy, bo darmowe budzenie mamy już w pakiecie, nawet wtedy, gdy go nie zamawiamy:) Choć los jest dla nas łaskawy, bo Gałązeczka rozpoczyna swój dzień o 7. Mogło być gorzej, wiem!! 

A wracając do dzisiejszego tematu, to właśnie o wstawaniu będzie, ale nie tylko tym porannym. Bo w naszym gałązkowym świecie od tygodnia obowiązuje nowe motto: Wstawaj! Szkoda .... dnia... nocy .... spaceru .... poobiedniej drzemki....czasu zabawy, itd. Nie chodzi jednak o przebudzenie się ze snu! Mam tu raczej na myśli, tę słodką, zapieluszkowaną pupkę, która unosi się do góry i upada, wspina się po szczebelkach i leci w tył, i tak w kółko, i bez końca, i raz jeszcze, i do znudzenia (Mamy Gałązki, bo Gałązeczki zdaje się nie nudzić ten codzienny rytuał;). Nasza Gałązeczka poznała, co to znaczy „stać na nogach” i teraz namiętnie to ćwiczy, ku uciesze rodziny, a ku przerażeniu naszej pani rehabilitantki. Nic więc dziwnego, że szkoda mu dnia...nocy...po prostu każdej wolnej chwili!


Zmiana perspektywy musi być naprawdę ogromnym przeżyciem. Gałązeczka cieszy się jakby odkryła Amerykę! Nasz mały Kolumb z jak zwykle rozbrajającym uśmiechem! Mommy loves...

To nasze Wstawanie jest jeszcze bardzo nieporadne, krzywe, chwiejne, ale tyle radości nam przynosi, że wszystkie niedociągnięcia technicze schodzą na drugi plan. Gałązeczka staje się prawdziwym ekspertem. Wszystko służy do poparcia. Najlepiej oczywiście wspiąć się po szczebelkach łóżeczka, ale gdy nie ma ich pod ręką, to wszystko się nada... ramiona Mamy, leżaczek, a nawet niektóre zabawki. No to miłego oglądania tych naszych akrobacji!


Wyższy poziom trudności naszych łóżeczkowych akrobacji.... stań i ... złap karuzelę lub klaśnij w dłonie! Kto to potrafi? My tak:)



 Ufff...chwila odpoczynku się należy!






Nasze akrobatyczne stylizacje:
1. dzienna
biały bodziak - KappAhl
czarne spodenki - Kloo by Booso
granatowa zapinana bluza - H&M
kremowe spodenki - H&M
granatowe getry - Allegro
kremowy rampers - GAP
 
2. wieczorna
pajacyk - Allegro
Gotowi ....

 Do biegu...


 START!



20 lutego 2013

Kuferek z pomysłami

 

Porządnie nas dzisiaj zasypało! Tam gdzieś na górze produkcja wydaje się nie mieć końca, także cały nasz gałązkowy świat jest ledwo widoczny spod białej pierzynki. Jest zimowo i pięknie, ale nie ukrywam, że dla nas to nic innego jak powtórka ze spacerowej katorgi. Przepychanie wózka przez zwały śniegu to nie lada wyzwanie. Swoją drogą powinni to jakoś zaklasyfikować na skali rodzajów ćwiczeń fizycznych i szybkości spalania kalorii. Ooo... na przykład półgodzinny spacer to jak 15 minut na bieżni albo 20 minut na basenie. Aaa i jeszcze, żeby na pączki to przeliczyli, to byłby kolejny pożytek...;)

Ale dzisiaj żadne śniegi ani żadne zaspy nie zatrzymałyby nas w domu! Bo dziś małą Gałązeczkę czekała nowa przygoda, całe mnóstwo nowych wrażeń i doświadczeń, nowi koledzy i koleżanki...no po prostu Kureferek z pomysłami.

Kuferek z pomysłami to seria zajęć ogólnorozwojowych dla dzieci w wieku 6-12 miesięcy , organizowanych w Klubie Mam na Mokotowie przez Fundację RoRo. Już od jakiegoś czasu wypatrywałam takich właśnie spotkań, gdzie mała Gałązeczka mogłaby trochę się społecznie poudzielać, poznać inne maluszki, a przy okazji musnąć nieco nowych doświadczeń i umiejętności. Nie żeby moje dziecko w wieku 4 latach miało już czytać, pisać i recytować „Pana Tadeusza”. O nie! Należę raczej do rodziców, którzy marzą o beztroskim dzieciństwie dla swoich pociech i najchętniej widzieliby je umorusane w błocie, ale za to z szerokim uśmiechem na twarzy. Tak sama dorastałam i wspominam te chwile z ogromnym sentymentem. A wraz z nadejściem epoki Vanisha, runął ostatni bastion czystości, więc w naszym gałązkowym świecie harcom nie ma końca:)

No i te harce dzisiaj były! Takie trochę jeszcze nieśmiałe, zapoznawcze, ale były!:) Śpiewaliśmy, tupaliśmy, klaskaliśmy, skakalismy, kręciliśmy się w kółko, łapaliśmy bańki....no po prostu było ekstra! 






Co Wam tu będę owijać w bawełnę i piękne słowa przytaczać. Bomba i tyle!:) Gałązeczka jak zwykle z buzią rozdziawioną ze zdziwienia chłonęła wszystko jak gąbka! Pierwszy szok na widok tylu dzieci szybko minął. Potem już tylko zabawa i zabawa. 















A łapanie baniek...czad! Gałązeczka, jakby mogła, to chyba by pofrunęła:) 

No i dobrze też tak czasem napełnić głowę nowymi pomysłami na zabawy z dzieckiem. W tej kwestii nasza pomysłowość czasem jeszcze kuleje. A tu proszę...podano na tacy:)

 

Jednym słowem poranek bardzo udany i czekamy na kolejne spotkania, bo nawet ja juz świeżo pomalowane paznokcie z ciekawości zagryzam w oczekiwaniu na to, co jeszcze kryje ten kuferek!