Dwaj zawodnicy.... pozycje startowe
zajęte.... delikatne wschodzące słońce muska im twarze, jakby ich zaczepiało i zachęcało
do rozpoczęcia rywalizacji....czekają na gwizdek przed pierwszą konkurecją.
Przed nimi dzień pełen emocji sportowych. Stają w szranki w kilku dyscyplinach.
A o co walczą? Puchar? Medal? Nieeee..... o przetrwanie!
Jest piątek, godzina 7:00 .....gwizdka
nie było, ale jest falstart. Zawodnik nr 1, lekko zniecierpliwiony
oczekiwaniem na rozkręcenie się akcji, rzuca wyzwanie Zawodnikowi nr 2. Najpierw
nieśmiało spogląda z ukrycia, żeby sprawdzić, na jakim etapie przygotowań jest "Dwójka"..... jak zwykle na marnym....przewaga druzgocąca. Potem mała
rozgrzewka, kilka obrotów, skłonów, podnoszenie nóg, a przy tym okrzyki iście
wojenne..... wszystko to prawdziwy pokaz siły. Zawodnik nr 2 jakby
niewzruszony, nie patrzy, nie przeraża się (jeszcze...), zmysły w całkowitym
uśpieniu. Czyżby się poddał...? Nie.... niestety nie może! W tych zawodach
obowiązują szczególne zasady.... BEZLITOSNE.... każdy MUSI brać udział!
W końcu Zawodnik nr 1 rusza do
walki.... pierwsza konkurencja...WSPINACZKA. Od rana ciężko rozruszać mięśnie
nawet jemu, ale kilka żwawych ruchów i ... po chwili jest juz na
szczycie....równych sobie nie ma. W tym czasie Zawodnik nr 2 nadal niewzruszony
nawet nie drgnął!Na co on (a właściwie ona) czeka??? .... na zbawienie....na
przerwę w zawodach....na pomocników...na piątek....na te wszystkie rzeczy lub
na którąkolwiek z nich, byle nie musieć jeszcze startować.... jeszcze nie!
Płonne to nadzieje.... a juz na
pewno w tych zawodach. Reguły są twarde. Trza się ruszyć i koniec! Tym
bardziej, że od tego zależy los dalszej rywalizacji. Bo choć Zawodnik nr 1 we
wspinaczce jest niepokonany, i choć triumfuje tak hałaśliwie, że nawet zmarłego
by obudził, i choć chęci ma szczerze, to bez małej pomocy Zawodnika nr 2 dalej
sam nie da rady. Ot... i światełko w tunelu dla Dwójki... bez niej turniej
nie może się toczyć....kilka chwil na przetrzymanie, ale „Jedynka” ma ukrytą
broń.... sędziemu syrenę skradła!!!!! Bije na alarm!!!! KONTYNUOWAĆ ZAWODY!!!! .....
zrezygnowana Dwójka poddaje ię a koło fortuny zaczyna się kręcić od
początku....w miarę upływu czasu kolejne pojedynki, kolejne dyscypliny i walka
o miano „mistrza sportu”!
Takie poranne sportowe zmagania
to codzienność Zawodnika nr 1 (w tej roli oczywiście Gałązeczka) i Zawodnika nr
2 (czyli Mamy Gałązki ma się rozumieć;). Pierwsza konkurencja, opisana
powyżej wspinaczka (po szczebelkach;)))) to dopiero zapowiedź wszystkich
sportowych emocji, które towarzyszą tej dwójce przez cały dzień. Dalej już jest
tylko .... gorzej...ciężej....
..... rozpoczyna się runda
ZAPASÓW. Nasza Jedynka - Gałązeczka po jednej stronie, a Mama Gałązka z
numerem dwa naprzeciw...tym razem myśląca juz całkiem trzeźwo i odpowiednio
wyposażona...w świeżą pieluchę i nowe ubranko.... nie dla siebie oczywiście! (Dwójka
do późnych godzin porannych nie ma czasu przyodziać odpowiedniego stroju!) W
naszych gałązkowych zapasach reguły są troszkę inne....wszak powalić na ziemię
przeciwnika trzeba, ale to nie koniec....trzeba go jeszcze rozebrać i ubrać!!
Ha!! Poziom trudności zadania szybuje do góry! Zawodnicy gotowi, choć tym razem
to nr 2 jako pierwsza przypuszcza atak. Hop
siup!!.... dwa szybkie ruchy....Jedynka juz na łopatkach....jeszcze
walczy...wygina się, wierzga nogami, macha rękami, ale ostatecznie tę rundę
przegrywa.....o nie, nie z Dwójką... raczej z własną ciekawością....Dwójka
bowiem znana jest ze swojego sprytu i odwraca uwagę Zawodnika nr 1 zabawką. Na
krótką chwilę.... pikosekundę dosłownie Jedynka leży w bezruchu, jakby planując
dalszą taktykę. W tym czasie kilka zwinnych ruchów Dwójki i „meta” coraz
bliżej....piżama zdjęta i czysta pielucha na miejscu (stara wala się gdzieś
obok, ale... uwaga!...może stać się groźną bronią w rękach Jedynki...taka
ciężka, że zabić nią można;). Jedynka nie daje jednak za wygraną....szybki
obrót, jest już na czworakach...zaczyna w popłochu uciekać....bez skutku....Dwójka
łapią Jedynkę za biodra, przyciąga do siebie i przytrzymując w lekkich
uchwycie....zakłada body, rajtki, skarpetki..... ufff i tak sporo jak na jedno
podejście! Potem jeszcze kilka uników Jedynki, ale w tej konkurencji jest bez
szans....dość szybko spodenki i sweterek też znajdują się na swoim
miejscu...Dwójka triumfuje, choć pot z czoła ociera!
Chwila przerwy....oboje z
Zawodników zbierają siły....Zawodnik nr 1 nawet chwile drzemie.... Dwójka nie
ma na to szans....jest w tyle ze wszystkim...biegając w popłochu i usiłując
oszukać czas nadrabia zaległości w przygotowaniach...najpierw posiłek, w biegu
wprawdzie, ale siły trzeba mieć, .... potem jeszcze szykowanie zapasów żywieniowych
na dalszą część dnia, przegląd garderoby, porządki na ringu (trzeba go w końcu
uprzątnąć przed kolejnymi dyscyplinami) i milion innych małych spraw, które
trzeba załatwić, by mistrzostwa trwać mogły... i kiedy już w końcu kieruje swe kroki
ku kanapie, by spocząć chwilę, sił nabrać, taktykę obmyślić.... wstaje Jedynka,
pełni sił i zapału....a więc czas na MARATON...
...i choć gałązkowy maraton nie
ma 42 kilometrów, to Dwójka i tak ma wrażenie, że przebiegła z setkę....świeże
powietrze robi swoje! Nawet ciężko określić, czy to bardziej maraton, czy BIEG
PRZEZ PŁOTKI....a ostatnio ŁYŻWIARSTWO... jedno jest pewne...szanse nie są
równe, bo Dwójka pcha jeszcze wózek, w którym beztrosko wyleguje się
Jedynka...wynik codziennie ten sam....Jedynka zawsze o jeden krok z przodu;)
Nie ważne jak szybko Dwójka by biegła, z jęzorem na wierzchu, czy bez....z
potem spływającym po plecach lub nie.... Jedynka i tak zawsze na przedzie!
Wracają ... na „domową” halę....
... a tam... GALA BOKSU! Na ringu
Jedynka, Dwójka i porcja zupy! Nie będę wchodzić w szczegóły przebiegu tej
konkurencji....zupa znokautowana, lata wszędzie, rozbryzgana na
ścianach, krzesełku, telewizorze, Dwójka juz mroczki przed oczami, ale walczy
jeszcze ostatkiem sił....czasem się udaje...cudem!!! ... czasem nie.... wynik
inny każdego dnia.
I tak mijają godziny....na AKROBATYCE
(bo jak inaczej nazwać mycie zębów z dzieckiem na ręku!), PODNOSZENIU CIĘŻARÓW
(10kg żywej wagi do uniesienia jedną ręką...pfff...pikuś!...gorzej, gdy do tego
dochodzi 3 kg fotelika, ze sto kilo torby, 5 kg torebki, 2 kg zakupów... i
klucze...ale to już GIMNASTYKA ARTYSTYCZNA.....jak wyciągnąć klucze z torebki,
gdy na ręku trzyma się dziecko, torbę i zakupy, w drugiej fotelik, szalik, listy
ze skrzynki.... a i jeszcze worek ze śmieciami (do wyrzucenia przy okazji).
Medal się należy za samo podejście.
Po południu przybywają nowi
zawodnicy i odbywa się SZTAFETA. Zamiast pałeczki, z rąk do rąk wędruje
Gałązeczka....Mama podaje do Taty, Tata do Babci, Babcia do Dziadka, Dziadek do
Mamy.... i tak w kółko...wyścig ukończony, ale siły juz mocno na wyczerpaniu.
Wieczorem konkurencje PŁYWACKIE.
Prawdziwa AKROBATYKA W WODZIE...bo jak inaczej nazwać próby podejmowane przez
Jedynkę...stanie w wannie, podtrzymując się tylko jedną ręką, obroty, skłony,
nurkowanie....cała gama pozycji, do wyboru, do koloru, potem jeszcze kilka
układów ze słuchawką od prysznica, parę wodnych gadżetów w użyciu.... i Jedynka
zdobywa serca sędziów....Dwójka dodatkowo dorabia jako serwis sprzątający...
Gdy zapada noc, Zawodnicy udają
się na odpoczynek (nie wszyscy jednak !!!!). Trzeba nabrać sił przed kolejnym
sportowym dniem. I choć mówi się, że sport to zdrowie, to nie jestem pewna, czy
ta reguła ma zastosowanie do wszystkich przypadków....
W takim sportowym klimacie mijają
nam wszystkie dni. W ostatni weekend dodatkowo całą gałązkową rodzinką udaliśmy
sie na prawdziwą halę, hasaliśmy na prawdziwym materacu (parcour był że hej!!),
gralismy prawdziwą piłką do siatkówki i ... medale też były prawdziwe.
Gałązeczka zachwycona, choć
trochę przytłoczona ogromem miejsca. Najlepsza zabawa oczywiście na drabinkach, a w konkurencji „zjadania własnego buta” nie mieliśmy równych...
....sportowych emocji nie
zabrakło. Wszystko w duchu rywalizacji, ale w dobrym celu... wspominalismy
Kubę...
Nasze małe "co-my-tu-mamy":
koszula - KappAhl
spodnie dresowe - ZARA
body - CUBUS
trampki - H&M
smoczek - Mam Baby
sweterek (na jednym zdjęciu tylko) - KappAhl Newbie