16 listopada 2013

Hug me or drug me!


Nie, nie o książkach dziś będzie! Ale poniekąd od książek się zaczęło..... Pomysł na dzisiejszy wpis wpadł mi do głowy, kiedy któregoś ranka napawałam się urokiem nowej biblioteczki Franka. Patrzę..... a tu proszę .... "Psotny Franek" i "Święty Franciszek" tuż koło siebie! Myślę.... przypadek, bo w końcu nigdy specjalnie nie zwracam uwagi na ustawienie książek. Jak zawsze sprzątam szybko, w przelocie i pośpiechu, byle tylko nadążyć za moim małym tornadem;) Ale po chwili zastanowienia, doszłam do wniosku, że to całkiem prawdziwy przypadek....

Kocham swojego Synka!! Uwielbiam każdy gram jego małego ciałka, ubóstwiam każdy uśmiech, każdą minkę. Zachwycam się jego rozwijającą się wyobraźnią, umiejętnościami, które z takim trudem zdobywa każdego dnia. Rozkoszuję dotykiem małych stópek, które w nocy lądują gdzieś w okolicach mojej ... twarzy;) Lubię patrzeć, jak w jego małej główce kotłują się myśli, jak się rozwija, poznaje świat... Chcę mu w tym towarzyszyć, pomagać, zachęcać, pokazywać.... no po prostu chcę być tuż koło niego! 

Nie jestem jedyną mamą, która tak właśnie myśli o swoim dziecku. Ale, z pewnością nie jestem też jedyną mamą, która czasami chętnie wybiegłaby z domu, trzasnęła drzwiami i nie wracała chociaż do momentu, aż tętno wróci do normalnego poziomu;) 

Hug me or drug me! Są takie chwile, w których Franek, jak prawdziwy aniołeczek, bawi się sam zabawkami, ładnie wsunie całą porcję zupy, drugim nie pogardzi, zęby grzecznie umyje, a wieczorem zaśnie zanim zasnę ja! Wtedy mam ochotę go wyściskać, wycałować i sama nie wiem, co jeszcze! Ale są takie chwile, że bawić to on się chce tylko mikserem i WSZYSTKIMI kuchennymi sprzętami NARAZ, których szukam potem w całym domu przez godzinę, że zupa ląduje na ścianie, a drugie w koszu, że zamiast zębów szczoteczką przeszoruje całą umywalkę, ale do buzi nie włoży za nic, a wieczorami kokosi się i zasnąć nie może, choć wzrok mój już mocno błagalny.....w takich chwilach przydałaby się jakaś mocno piguła, co by z nóg mnie zwaliła i dała przespać te małe kryzysiki! 

Choć pewnie bez tych wszystkich trudności i ciężkich chwil nie doceniałabym takich poranków, jak ten na zdjęciach. I choć zabawa zaczęła się w kuchni od miksera, to skończyła na budowaniu wieży z klocków... spokojnie, bez krzyków, w skupieniu.... 

Teraz trochę o ubrankach i zabawkach ze zdjęć.... 

Podczas każdej zabawy, czy mikserem, odkurzaczem, czy klockami, stawiam na wygodę, szczególnie jeśli chodzi o dolne części garderoby. Kucanie, siadanie, wstawanie w jeansach to zmora małych urwisów. Podobnie moje ulubione spodnie typu chinos zostawiam raczej na większe okazje, ważniejsze wyjścia, bo również krępują ruchy dziecka. Na co dzień Franek nosi spodenki z dżerseju lub dzianiny bawełnianej (nasze propozycje pojawią się w kolejnych postach) lub legginsy. Dzisiaj na zdjęciach spodenki z popularnej dresówki w moim ulubionych ostatnio kolorze burzowych chmur. Materiał, z którego uszyte są spodenki jest wyjątkowo miękki od wewnątrz i bardzo przyjemny w dotyku. BONNET to model z obniżonym krokiem, z asymetrycznie naszytymi guziczkami....Mummy loves! Spodenki TU.

Piramida marki Janod. Pokazywałam ją już tutaj. Gałązeczka dostała ją na urodziny i choć minęło już prawie 6 miesięcy, to nadal bawi się nią z takim samym zainteresowaniem. A ponieważ 6 miesięcy to czas, w którym udało nam się wytrenować wiele nowych umiejętności, to zabawa staje się coraz ciekawsza. Teraz nie tylko wieżę można burzyć, ale i budować! Franek zaczyna świetnie radzić sobie z dobrem klocków w taki sposób, by cała piramida się nie zawaliła. I jeszcze słodko dodaje "to ... i to, i to", układając jedne klocki na drugich! <3

Na zdjęciach także pierwsze zajawki nowego pokoiku. Na razie w stanie mocno surowym, bo Mama Gałązka wciąż głowi się nad wyborem dekoracji, ale mam nadzieję, że jeszcze przed Świętami będziemy mogli pokazać Wam gotowy efekt. Stay tuned:)

spodenki Bonnet - Minimu chic for kids / sweterek - NEXT / t-shirt - ZARA / skarpetki - KappAhl
piramida - do kupienia np. tu




















10 listopada 2013

Nosweet aw 2013


O marce nosweet pisałam już wcześniej tutaj. Potem jeszcze kilkakrotnie pokazywałam Wam Franka w ich ubrankach: tu, tu i tu. Wtedy zachwyciły mnie ich topy (ze skrzydłami oraz te w kształcie fraka) oraz  shorty.

Dlatego z niecierpliwością czekałam na jesienno-zimową odsłonę i żuczki w wydaniu trochę cieplejszym! Nie zawiodłam się ! Ciepło jest i to jak! Futrzana kamizelka, która jest chyba najlepiej rozpoznawalnym znakiem nosweet tej jesieni jest nie tylko ciepła, ale i lekko elastyczna, dzięki czemu takiemu ruchliwemu maluchowi jak Franek jest zawsze wygodnie. 

Futrzak nosweet spodobał mi się do tego stopnia, że sprawiłam sobie wersję dla dorosłych. Pasuje praktycznie do wszystkiego - do spodni, sukienki, spódnic, legginsów. Jasny kolor pozwala zaszaleć z printami i wzorami na dole. Może w końcu zbiorę się na odwagę i pokażę Wam kilka dorosłych stylówek....

A w międzyczasie jak zawsze mój Franek <3
kamizelka - nosweet
spodenki - Zezuzulla
koszulka - KappAhl Newbie
buty - NEXT
czapka - no name (allegro)
szal - TATUM (z szafy MG)

No i na sam koniec, mały news! Nosweet jest już dostępne w naszym showroomie. Możecie przyjść, pooglądać, poprzymierzać i oczywiście kupić. Zamówienia przyjmujemy także mailowo. Mamy pełną rozmiarówkę! 









A w showroomie ....










6 listopada 2013

Organic mornings

Nasze poranki ... zazwyczaj leniwe i powolne. Wstajemy rano, kiedy cały dom jeszcze śpi. Gałązeczka ochoczo truchta do kuchni, staje pod szafką z mlekiem i woła "mniam mniam" (<3).  Gdy kryzys głodu zostaje zażegnany, możemy spokojnie przejść do naszych codziennych zajęć: gimnastyki (turlania się po podłodze i gonitwy za Kicią Gałązką, która naiwnie liczy na to, że Franek da jej jeszcze chwilę pospać), porannego przeglądu prasy (na tapecie ostatnio Mamoko) i odpowiednio celebrowanego wspólnego śniadania ..... to wszystko w piżamach! Te ostatnie zrzucamy dopiero przed wyjściem na przedpołudniowy spacer.

W takich leniwych porankach towarzyszy nam ostatnio rampers Organic ZOO. Mgliste i lekko rozmyte poranne światło idealnie komponuje się z naturalną barwą piżamki. Rampert jako uszyty z organicznej bawełny jest nie tylko wygodny ale także przyjemny w dotyku. A że oko cieszy, to już chyba dodawać nie muszę:) Nadruk jest bardzo trwały (wytrzymał nawet przypadkowe pranie w 90 stopniach!). I te guziczki.... ach <3

Poranne co-my-tu-mamy:
rampers - Organic ZOO (do kupienia oczywiście na Gałązkach;)

Rozmiarówka Organic ZOO jest sporo zaniżona. Franek (za tydzień 17 m-cy) ma na sobie rozmiar  6-12 m-cy i w zasadzie oprócz troszkę za krótkich nogawek, wszystkie pozostałe wymiary pasują idealnie!