Wreszcie zwalniamy!! Święta mają to do siebie, że zawsze mijają zbyt szybko, ale my wyjątkowo w tym roku zbliżyliśmy się do prędkości światła. Grudzień minął niepostrzeżenie na bezsennych nocach przed ekranem komputera, na pośpiesznym wybieraniu prezentów i łapaniu ulotnych wspólnych chwil świątecznej atmosfery. O postanowieniach noworocznych powstanie oddzielny wpis. Obiecuję, bo czas na pewne zmiany! Ale już dziś w myślach przyrzekam, że sprawię sobie magiczny tempomat, który trochę nas wyhamuje, pozwoli podziwiać świat za oknem. Jedyne, co teraz jeszcze mnie ratuje, to aparat. Cyk, cyk i można wracać do wspomnień i tych chwil, co tak szybko mijają. Dziś kilka naszych świątecznych kadrów, a już jutro o tym, jak spalamy świąteczne kalorie;)))





























Ujęcia z kotem kapitalne :) oj i Warszawska choinka...
OdpowiedzUsuńOficjalnie potwierdzam, że kot przeżył:))) Choc był tak zmęczony, że 3 dni odsypiał;))))
UsuńŚwietne to zdjęcie z dziadkiem w tle no i oczywiście Wasza trójka ;) Buziak!
OdpowiedzUsuńDzięki Kochana! Dziadek próbował namówić Franka na założenie czapki Mikołaja, ale F był nieubłagany.... dziadek przegrał z kretesem;)))) A nasza trójka... to jedno z moich postanowień noworocznych - więcej wspólnych zdjęć, bo choć dysk mi pęka w szwach, to razem mamy naprawdę niewiele fotek:(
Usuń