28 maja 2014

Halolalo


Dzisiaj zrobi się u nas miękko i wygodnie. Wszystko za sprawą pufek od Halolalo. Odkryłam je ostatnio. Wpadłam po uszy. Więc teraz mamy je nie tylko w domu, ale i w showroomie. Cały asortyment możecie obejrzeć TU 

Nie będę się rozpisywała szczegółowo o tych pufkach. Do czego słuzą - każdy wie:) Ponadto, na zdjęciach możecie odnaleźć więcej inspiracji odnośnie sposobu ich użycia. Franek wypróbował już chyba każdą możliwą pozycję - siadanie, leżenie, opieranie się, rzucanie, gryzienie, ściskanie i inne formy zabawy, dla których aż trudno znaleźć mi określenie - coś pomiędzy miętoszeniem, szczypaniem, a całowaniem;)))

Warto wspomnieć jednak o tym, że pufki są bardzo stabilne. Nie zapadają się, gdyż wykonane są z dość sztywnej gąbki. Dzięki temu dziecko może na nich spokojnie usiąść np. przy stoliku. Mają oddzielne pokrowce, które można łatwo zdjąć i prać. Przy Franku, który ostatnio uwielbia mazać kredkami po wszystkim, to ogromna zaleta:)

Zostawiam Was dziś zatem z cała porcją zdjęć i dylematem, czy to może to właśnie dobry pomysł na prezent na Dzień Dziecka:)

A Frankowe co-my-tu-mamy:
top - nosweet
spodenki - ZARA (zeszły sezon)




















3 komentarze: