30 września 2014

Byle do przodu


Byle do przodu ... to powtarzam sobie jak mantrę w ostatnich tygodniach. Czas pędzi mi nieubłaganie i nadzwyczaj szybko. Pamiętam jak w pierwszej ciąży odliczałam nie tygodnie, lecz dni. W portfelu nosiłam obdrapaną karteczkę z podziałem na tygodnie ciąży, by w każdej chwili móc na nią zerknąć i pomyśleć, że "O! Już 24 tydzień i 3 dzień". Śmieję się na samą myśl o tym. A teraz nawet nie wiem, który to aktualnie tydzień. Znam tylko (przewidywany) dzień 0 (16 stycznia) i moje jedyne odliczanie wygląda tak: "O! Już tylko 3,5 miesięca, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik - przygotowania, wyprawkę, itp". 

Ta lista jest długa i z każdym dniem przeraża mnie trochę bardziej. Chciałabym poczuć taki spokój oczekiwania, poleżeć czasem dłużej w łóżku, by na chwilę zatopić się w myślach, tak po prostu ....  Ale nie mogę. I nie dlatego, że mam już jedno dziecko, które jest moim porannym budzikiem. To nie te śniadania, które trzeba rano przygotować. Nie opieka, której Franek wymaga w ciągu dnia. Za tą listą stoją obowiązki, które na siebie wzięłam. I choć bardzo to lubię, to czasem marzy mi się taki dzień przerwy, beż telefonu i codziennego pędu. 

Na razie tylko czasem pozwalam sobie na takie chwile, jeszcze nie dni. Mam nadzieję, że jak na świecie pojawi się nasza Kruszynka nr 2, to i te dni się znajdą. Wierzę, że gdy rodzi się dziecko, to na rodzinę spływa jakiś magiczny spokój. Wszystko trochę zwalnia. A chwilowo czerpię radość z krótkich spacerów i coraz dłuższych wieczorów. I dziś na zdjęciach taki właśnie spacer.

Dla zgłodniałych wiedzy;)
spodenki - Organic ZOO
sweterek i longsleeve - KappAhl Newbie
trampy - ZARA
czapka - nosweet
rowerek - Wishbone












9 komentarzy:

  1. Ola, mam wrazenie, że czas nie zwalnia, ale jest go znacznie więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to pewnie kwestia ogranizacji. Ta u mnie wciąż kuleje;( Ale prawdą jest, że im więcej obowiązków, tym czasu jakby więcej. Choć mi nadal marzą się dni leniuchowania.

      Usuń
  2. Zazroszczę Ci tego oczekiwania na kolejnego maluszka. Ja już zapomniałam jak to było. Moje pannice coraz większe.
    A o trzecim nie myślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy etap ma swoje zalety. U mnie radość z oczekiwania z jednej strony i zmagania z rosnącym buntem dwulatka z drugiej strony. Wciąż rozerwana pomiędzy lubieniem a nie-lubieniem tej aktualnej sytuacji;)

      Usuń
  3. Ola, przy kolejnym dziecku zdajesz sobie sprawę z tego, że właściwie możesz wszystko! :) A Franek jest najprzystojniejszym chłopcem jakiego znam, przepiękne zdjęcia pełne spokoju właśnie! Buzki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to drugie wnosi więcej siły. Z odpowiednią organizacją wierzę też, że ten spokój jest możliwy. Muszę tylko nauczyć się wyznaczać sobie granice tego, co konieczne, co muszę zrobić, a co mogę pominąć i gdzie marnuję tylko te swoje siły.

      Usuń
  4. Hej :-) podglądam po cichu, ba nawet raz kupiłam w sklepie piękna czapkę beanie piu di me... Ale mam pytanko... Skoro oczekujecie,, nowej pani domu,, to czy masz w planach wyprzedaż typowo chłopięcych ubranek noszonych przez Frania?? Mam 6 miesięcznego szkraba i nie ukrywam, że stylizacje Franiowe śnią mi się już po nocach... A niestety wiele z tych ubranejpk to wiadomo kolekcji z przed praktycznie 2 lat :-) Co do chwil dla siebie... To przy drugim szkrabie mam wrażenie, że znikam :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wyprzedaż na pewno będzie. Muszę tylko odgruzować moje pudła z ubrankami. Doszłam w końcu do tego, że chomikowanie to zła strategia:) Mam profil na allegro i tam wszystko będę wystawiała (mój nick to Ola_Galazka). Ale pewnie nie nastąpi to wcześniej niż w październiku.

      Usuń
    2. SUPER :) JUŻ DODAJĘ DO ULUBIONYCH :)...te nowe cenowo niestety :/ trochę drogo, a ja używanymi nie gardzę wręcz przeciwnie przekonałam się, że niektóre rzeczy jak nowe. DZIĘKUJĘ

      Usuń