Często zdarza mi się patrzeć na Franka w jakiejś konkretnej sytuacji, miejscu czy momencie i od razu widzieć kadr zdjęcia. Zawsze wtedy żałuję, że nie mam pod ręką aparatu. Czasem zdążę uchwycić daną chwilę telefonem, ale efekt rzadko w pełni mnie zadawala. Zdjęcia często wychodzą niedoświetlone, brak im ostrości i głębi. A jeszcze częściej zwyczajnie mój syn jest szybszy niż migawka iphonowego aparatu. Zanim zdjęcie rzeczywiście się zrobi, w kadrze widać już tylko jego rozmytą nogę lub rękę.
Wściekam się zawsze, że umknęła mi okazja na fajną pamiątkę. Często więc tacham ten mój aparat na zwykły spacer po parku lub nawet krótką wycieczkę do sklepu, licząc że nic nie umknie mojej uwadze i refleksowi. Zdecydowanie należę do tych mam, które z aparatem najchętniej nie rozstawałyby się wcale. Cierpię jednak na jedną "przypadłość" bardzo charakterystyczną dla rodziców w ogóle - własnych zdjęć z ostatniego roku mam może z 10 sztuk, podczas gdy Franek ma ich dosłownie tysiące! Mało mamy więc wspólnych zdjęć z Gałązeczką. Tata Gałązka jest w trochę lepszej sytuacji, bo gdy tylko jesteśmy w trójkę, to zawsze ja szaleńczo gonię za nimi z aparatem. Ale większość czasu spędzamy z F. tylko we dwoje, więc siłą rzeczy bohater kadrów może być tylko jeden.
Ostatnio postanowiłam to zmienić i wyciągnęłam moich Chłopaków na jesienny spacer połączony z mini rodzinną sesją. To była też ostatnia chwila na zrobienie zdjęć z brzuszkiem. Za chwilę zdecydowanie nie będę mieściła się już w kadrze;))
Przy Franku koncepcja "ustawianej" sesji oczywiście odpada. Ale mimo wszystko udało nam się zrobić kilka zdjęć. Ten sukces zawdzięczamy w dużej części koparce, z którą Gałązeczka nie rozstaje się prawie wcale;) Wielkie brawa także dla Taty Gałązki, który zazwyczaj ma problem ze znalezieniem nas w kadrze, a ostrość łapie na stojące obok drzewo;))
PS. A tak poza tematem to jak Tata Gałązka zobaczy te swoje zdjęcia tu na blogu, to na pewno będzie chciał mnie obedrzeć żywcem ze skóry, więc jeśli możecie, to zostawcie proszę komentarz i wstawcie się za mną, żeby mnie ocalić;)))
I jeszcze dla ciekawskich nasze Frankowe co-my-tu-mamy:
kurtka i buty - ZARA
spodnie - Reserved
koszulka - KappAhl























Tata Gałązka został okrzyknięty najlepszym przyjacielem przez mojego syna więc na pewno nie obedrze :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
Hahaha, no właśnie, niech to będzie karta przetargowa:))))
UsuńŚwietnie wyglądacie! Tato ma super sweter - co to za firma? :)
OdpowiedzUsuńJak cos to wolaj mnie na zdjecia - my teraz mamy troche luzu :*
Dziekuje:))) sweter to jakis staroć Ralpha Laurena, tylko, ze kupowany gdzieś na wyprzedażach online w Stanach. A teraz widzę w ogóle, że dziwnie wyszedł na zdjęciach - chyba podciągniecie kontrastu było za duże na ten intensywny kolor:( no nic, zdecydowanie piszę się też do Ciebie na szkolenie:))) a co do zdjęć, to my i tak w końcu musimy sie jakos umówić - tak blisko mamy do siebie, że aż wstyd;))))
Usuńnajpiekniejsze zdjecia wychodza w sloneczny jesienny dzien. I wam sie udalo uchwycic rodzinne piekno i piekno jesieni. No i wspaniala kurtka potomka!
OdpowiedzUsuńCałkowicie się zgadzam. Jesienne słońce jest idealne do zdjęć - nie za mocno, takie lekko przygaszone, a jesienne barwy tworzą cudne tło!!! To jedna z niezaprzeczalnych zalet jesieni:)
UsuńSuper rodzinka :-) Gratuluję brzusia i powiększenia niedługo Waszego grona <3 Uwielbiam takie zdjęcia. Pozdrawiam ciepło!
OdpowiedzUsuńDziekuje:)) My również pozdrawiamy!
UsuńFranko ma coś takiego w oczach jak mama, tajemniczego i ciepłego zarazem..ale poza tym to miniaturka taty :). Fajnie na Was popatrzeć! :) karus1a
OdpowiedzUsuń