9 września 2013

Jesienna odsłona nr 1




Dzisiaj dużo zdjęć, bo jakoś na wersy sił mi brak. Są takie dni, które wysysają z nas całą energię, dziecko nie chce spać, jęczy, i nawet kawa wtedy nie pomaga. To taki właśnie dzień. I ten nawał pracy, co niebezpiecznie piętrzy się nad głową lekko zaczyna trzeszczeć i trząść się w posadach, jakby runąć miał z impetem wprost na moje rozłożone w bezsilności dłonie. Podejrzewano mnie ostatnio o to, że moja doba ma 48 godzin. Otóż, prostuję, nie ma (a szkoda!). Może to ta jesienna aura, która po cichu i wbrew pogodzie już się do nas zakrada ....

...a na jesienną aurę mamy lekarstwo... nawet dwa! Pierwsze, uniwersalne, najlepsze, podawane pod ciepłą pierzyną ... sen. Drugie, trochę bardziej przyziemne ... zakupy! Kwestie mojego zakupoholictwa będę jeszcze rozstrząsała, ale to innym razem. Na razie, jeszcze w emocjach po obejrzeniu jesiennych propozycji (polecam TU) i my testujemy już jesienną garderobę.

Co-my-tu-mamy:
kurtka jeansowa - sh
koszulka Ramones - ZARA (jesień 2013)
musztardowe joggersy - ZARA (jesień 2013)
legginsy w paski - H&M
buty - ZARA i Gucie
czapka - no name (allegro)

















4 września 2013

Szalone dni i noce

Nasz świat stoi ostatnio na głowie! Remont i czekająca nas przeprowadzka, absorbująca praca Taty Gałązki i nowe wyzwania, stojące przed Mamą Gałązką (o których pisałam TU), sprawiły, że nocami światło pali się u nas bardzo długo. 

Gałązeczka zapada w objęcia Morfeusza przed 21. Mama Gałązka siada wtedy z półlitrowym (sic!) kubkiem herbaty przed komputerem i ... wybiera szafki do kuchni, tapety do gałązkowego showroomu, zestawy z letniej kolekcji Minimu (tak, tak ... właśnie zamawiam i jest boska!!!), odpowiada na tysiąc zaległych maili, bawi się w księgową Taty Gałązki i tym sposobem od tygodnia oczu nie zmrużyła przed 3 rano.

A o 7 rano .... ten świat znowu wraca do normy... nie trzęsie się w posadach, choć i tu lekkie zagięcie czasoprzestrzeni by się przydało, lub choćby jakiś czasowstrzymywacz. Nie chciałabym, żeby nasze nowe obowiązki zaburzyły spokój i poczucie bezpieczeństwa Gałązeczki. Dlatego o tej  7 rano, choć ledwo na oczy patrzę, wstaję, drepczę na wpół ślepo do kuchni, wstawiam wodę na herbatę, kroję chrupiący chleb (albo czerstwy, jeśli piekarnia nie stanie nam na drodze dnia poprzedniego;), szykuję mleko, a potem biorę ten cały majdan i wracam do łóżka, gdzie z Gałązeczką śniadaniujemy się i wylegujemy ile się da... tzn. ile On mi da;)) I tak planuję każdy dzień, żeby był normalny, spokojny, żeby toczył się według stałego rytmu. Czasem jednak moje starania są bezcelowe.... wystarczy jeden pomysł Gałązeczki i nie tylko noce u nas są szalone, ale również dni.... bo w garnku dusi się pomarańczowy łoś, na drugie serwujemy "ubity rower", pichcimy na iPadzie zupę z klocków:) Wyobraźnia dzieci nie zna granic!

Co-my-tu-mamy:
koszulka- ZARA
szarawary w wąsy - Emile&Ida (kupione TU).















2 września 2013

Polo shirt


Powoli, ale z uporem maniaka (sic!) kompletujemy już jesienną garderobę. I niestety przydaje się ona szybciej niż byśmy tego chcieli. Choć dziś, przedzierając się pomiędzy biało-czarno-granatowym tłumem uczniów, dumnie nosiliśmy już prawie zimowy outfit! 

A swoją drogą, zupełnie nie rozumiem rodziców, którzy:
a. dzisiaj ubrali swoje córeczki w spódniczki bez rajstop i w koszulki z krótkich rękawem (dodam, że u nas dziś 15 stopni, mega wiatr i deszczyk).... chyba tylko dlatego, aby nowego szkolnego stroju nie zepsuć jakimiś tam rajstopami albo sweterkiem (w sumie po co to komu!?). Widziałam takie dwie biedne, trzęsące się z zimna i chude jak szczapy dziewczynki...brrr ...aż zimno się robi na samą myśl!
b. swoich synów wystroili jak na ślub! Serio, nawet Tata Gałązka na naszym ślubie nie miał takiego garnituru jak niektórzy mający ze 3 razy mniej lat od niego chłopcy. Grunt, żeby materiał błyszczał. Dżizas!

Ale wracając do nas.... dzisiaj chcieliśmy Wam pokazać moją WNM;) Od dawna ..., a na pewno odkąd poznałam Tatę Gałązkę, u którego koszulka polo to garderobiany must have. W szafie Gałązeczki nie mogło jej zatem zabraknąć. A jak dorwałam w Okaidi musztardowe polo z długim rękawem, to wiedziałam, że przywitamy w nim jesień. 

Koszulki polo (czy to z długim czy z krótkim rękawem) lubię najbardziej w zestawieniu z cardiganem (w wersji grzecznej i eleganckiej) lub z "drugim kołnierzykiem" koszuli (w wersji zawadiackiej i sportowej). Ta druga wersja dzisiaj na zdjęciach. Jest na luzie, z domieszką niewymuszonej elegancji, na pewno nietypowo, czyli dokładnie tak, jak lubimy! No i jeszcze ta musztarda....!

Co-my-tu-mamy:
musztardowe polo - Okaidi (kolekcja jesienna)
jeansy - RE Kids
koszula w kratę - H&M
szare buciki - ZARA (wyprzedaże)

streetowe spodnie dresowe - Zezuzulla
buciki w żółtą podeszwą - Gucio