Dzisiaj dużo zdjęć, bo jakoś na
wersy sił mi brak. Są takie dni, które wysysają z nas całą energię, dziecko nie
chce spać, jęczy, i nawet kawa wtedy nie pomaga. To taki właśnie dzień. I ten
nawał pracy, co niebezpiecznie piętrzy się nad głową lekko zaczyna trzeszczeć i
trząść się w posadach, jakby runąć miał z impetem wprost na moje rozłożone w
bezsilności dłonie. Podejrzewano mnie ostatnio o to, że moja doba ma 48 godzin.
Otóż, prostuję, nie ma (a szkoda!). Może to ta jesienna aura, która po cichu i
wbrew pogodzie już się do nas zakrada ....
...a na jesienną aurę mamy
lekarstwo... nawet dwa! Pierwsze, uniwersalne, najlepsze, podawane pod ciepłą
pierzyną ... sen. Drugie, trochę bardziej przyziemne ... zakupy! Kwestie mojego
zakupoholictwa będę jeszcze rozstrząsała, ale to innym razem. Na razie, jeszcze
w emocjach po obejrzeniu jesiennych propozycji (polecam TU) i my testujemy już
jesienną garderobę.
Co-my-tu-mamy:
kurtka jeansowa - sh
koszulka Ramones - ZARA (jesień 2013)
musztardowe joggersy - ZARA (jesień 2013)
legginsy w paski - H&M
buty - ZARA i Gucie
czapka - no name (allegro)








































