16 lipca 2014

Spring - part I

 
 
W ostatnim czasie było nas tu naprawdę mało. Mam nadzieję, że teraz już na dobre uda nam się zreanimować nasze blogowe życie. Już szykujemy świeże bułeczki na przyszły tydzień, a dziś jeszcze odgrzewane kotlety;))) Wracamy pamięcią do maja i czerwca.


sweter i spodnie - KappAhl / koszulka - Pola&Frank /  trampy - H&M / szal - własność Mamy (Tatuum)




top - nosweet / spodenki - ZARA
 

spodenki - Minimu chic for kids (model Oliver) / sweter - ZARA (%) . trampy - H&M / czapka - allegro 





kamizelka - GAP





czapka - nosweet / płaszczyk i buty - ZARA /spodnie typu chino - Mini Rodini





kapelusz i buty - H&M / koszulka i spodenki - Ralph Lauren 

 












1 lipca 2014

Birthday party - he is 2!!


Wracamy do Was z nową dawką energii. Mam głowę pełną pomysłów i planów, zmian i poprawek. Zapewne wprowadzenie ich w życie zajmie jakiś czas, ale to, co jest pewne - to, że teraz będziemy do Was częściej pukać:)

Zaczynamy od wyczekiwanych przez niektórych urodzin. Franek skończył w czerwcu 2 lata!! Mój duży chłopiec zmienił się nie do poznania. Przede wszystkim mówi. Buzia mu się nie zamyka:) Śpiewa piosenki, biega, skacze ... jednym słowem ... mały wariat;) Nasze urodzinowe przyjęcie było tego świetnym przykładem. Całkiem odświętny look Franka po 5 minutach (czytaj: zanim jeszcze przyszli goście) wyglądał co najwyżej jak strój roboczy. Szelki zwisały gdzieś bez ładu, koszula wyciągnięta ze spodni, spodnie osuwające się z bioder, rozczochrana fryzura i do tego ten szaleńczy wzrok.

W tym roku mam też zdecydowanie mniej zdjęć. Rok temu miałam czas na wszystkie te artystyczne ujęcia, a teraz ledwo udało mi się ogarnąć tę rozbrykaną ferajnę. Było głośno, słodko i naprawdę fajnie. 

Po raz pierwszy zdecydowałam się też na konkretną tematykę przyjęcia. Rok wcześniej bawiłam się tylko kolorami. Franek i tak nic by z tego nie pojął. W tym roku zaprosiliśmy wszystkich w podróż na księżyc. Były kosmiczne dekoracje, przekąski. Była też rakieta - chyba największa atrakcja przyjęcia:)

Zapraszam na krótką fotorelację z przygotowań i przyjęcia.

 Nocne przygotowania w toku - Franek pomaga robić girlane i pinadę. 


Pierwotnie przyjęcie miało odbyć się na dworze. Chciałam, żeby dekoracje nie zlały się z otoczeniem i dlatego zdecydowałam się na mocne akcenty kolorystyczne - biały, czerwony i niebieski. We wnętrzu ten kontrast widać jeszcze lepiej. Może nawet zbyt mocno. Bardzo amerykańsko w każdym razie, jak na kosmiczne przyjęcie przystało;))






Prezenciki dla gości. W środku trochę słodkości i magiczne notesy. Z czarnych zmieniały się we wszystkie kolory tęczy. 




 To stolik z przekąskami dla dzieci. Wszystko o prawdziwie kosmicznych nazwach. Goście raczyli się księżycowymi kamieniami, mózgami ufoludków, kosmicznym paliwem, gwiezdnymi robalami, itp.




 No i rakieta - musiała być dodatkowo wzmocniona, bo nie przetrwałaby pierwszego szturmu. Najbrzydsza, ale i najlepsza atrakcja przyjęcia. 







 Ten szał .... jest moc!!!




 Franek zaczął sprzątać mniej więcej w połowie przyjęcia, zanim wyszli pierwsi goście;))) Nie ma to jak wyczucie chwili;)

 Pinada - pomysł fajny, ale mogłam zrobić ją trochę mniej trwałą, bo dzieciaki nie poradziły sobie z jej przerwaniem. 




 Tyle zostało po naszych gościach:)