11 września 2013

Cold out there




Brrr.... nosa wyściubić się nam się nie chce w takie dni! Dom wtedy zmienia się w tropikalną wyspę (bo zanim włączą co, dogrzewamy się, czym się da;), nad którą szaleją huragany (bo po całym dniu te nasze metry nie przypominają już niczego innego jak obrazu po burzy... podłoga umazana kredkami, jogurtem, zabawki w każdym kącie... i jeszcze przeprowadzkowy bałagan, bo zabrałam się w końcu za odgruzowywanie naszych skarbów i sortowanie tego, co nagromadziliśmy przez kilka lat. Widok całkiem niezachęcający... dlatego jak już Mama Gałązka zbliża się niebezpiecznie do skraju załamania nerwowego, czas poodychać świeżym powietrzem... w pełnym jesiennym rynsztunku!O tym zdjęcia...

Znowu lekki post modowy. Wybaczcie naszą monotematyczność ostatnimi czasy, ale tyle się dzieje, że aparat leży odłogiem:(( 

Obiecujemy jednak szybką poprawę i dużo ciekawych inspiracji domowych ... jeszcze tydzień, dwa i będziemy na swoim...), modowych (paczki z Minimu i Organic Zoo już do nas jadą(!) i biznesowych (no właśnie, właśnie, bo już na 5 października będziemy Was wszystkich zapraszać na wielkie otwarcie gałązkowego showroomu! Szczegóły już wkrótce, ale teraz tylko zdradzę, że półki będą pełne, będzie można pomacać, poprzymierzać, coś przekąsić i poznać kilku ciekawych gości. So keep calm and arrive to Warsaw on Oct 5th !!;)

Co-my-tu-mamy:
kamizelka w gwiazdki - NEXT
polar GAP - sh
szare spodnie dresowy - KappAhl Newbie
musztardowe joggersy - ZARA
czapa - no name (allegro)
buciki - ZARA i Gucie
komin - ZARA







9 września 2013

Jesienna odsłona nr 1




Dzisiaj dużo zdjęć, bo jakoś na wersy sił mi brak. Są takie dni, które wysysają z nas całą energię, dziecko nie chce spać, jęczy, i nawet kawa wtedy nie pomaga. To taki właśnie dzień. I ten nawał pracy, co niebezpiecznie piętrzy się nad głową lekko zaczyna trzeszczeć i trząść się w posadach, jakby runąć miał z impetem wprost na moje rozłożone w bezsilności dłonie. Podejrzewano mnie ostatnio o to, że moja doba ma 48 godzin. Otóż, prostuję, nie ma (a szkoda!). Może to ta jesienna aura, która po cichu i wbrew pogodzie już się do nas zakrada ....

...a na jesienną aurę mamy lekarstwo... nawet dwa! Pierwsze, uniwersalne, najlepsze, podawane pod ciepłą pierzyną ... sen. Drugie, trochę bardziej przyziemne ... zakupy! Kwestie mojego zakupoholictwa będę jeszcze rozstrząsała, ale to innym razem. Na razie, jeszcze w emocjach po obejrzeniu jesiennych propozycji (polecam TU) i my testujemy już jesienną garderobę.

Co-my-tu-mamy:
kurtka jeansowa - sh
koszulka Ramones - ZARA (jesień 2013)
musztardowe joggersy - ZARA (jesień 2013)
legginsy w paski - H&M
buty - ZARA i Gucie
czapka - no name (allegro)

















4 września 2013

Szalone dni i noce

Nasz świat stoi ostatnio na głowie! Remont i czekająca nas przeprowadzka, absorbująca praca Taty Gałązki i nowe wyzwania, stojące przed Mamą Gałązką (o których pisałam TU), sprawiły, że nocami światło pali się u nas bardzo długo. 

Gałązeczka zapada w objęcia Morfeusza przed 21. Mama Gałązka siada wtedy z półlitrowym (sic!) kubkiem herbaty przed komputerem i ... wybiera szafki do kuchni, tapety do gałązkowego showroomu, zestawy z letniej kolekcji Minimu (tak, tak ... właśnie zamawiam i jest boska!!!), odpowiada na tysiąc zaległych maili, bawi się w księgową Taty Gałązki i tym sposobem od tygodnia oczu nie zmrużyła przed 3 rano.

A o 7 rano .... ten świat znowu wraca do normy... nie trzęsie się w posadach, choć i tu lekkie zagięcie czasoprzestrzeni by się przydało, lub choćby jakiś czasowstrzymywacz. Nie chciałabym, żeby nasze nowe obowiązki zaburzyły spokój i poczucie bezpieczeństwa Gałązeczki. Dlatego o tej  7 rano, choć ledwo na oczy patrzę, wstaję, drepczę na wpół ślepo do kuchni, wstawiam wodę na herbatę, kroję chrupiący chleb (albo czerstwy, jeśli piekarnia nie stanie nam na drodze dnia poprzedniego;), szykuję mleko, a potem biorę ten cały majdan i wracam do łóżka, gdzie z Gałązeczką śniadaniujemy się i wylegujemy ile się da... tzn. ile On mi da;)) I tak planuję każdy dzień, żeby był normalny, spokojny, żeby toczył się według stałego rytmu. Czasem jednak moje starania są bezcelowe.... wystarczy jeden pomysł Gałązeczki i nie tylko noce u nas są szalone, ale również dni.... bo w garnku dusi się pomarańczowy łoś, na drugie serwujemy "ubity rower", pichcimy na iPadzie zupę z klocków:) Wyobraźnia dzieci nie zna granic!

Co-my-tu-mamy:
koszulka- ZARA
szarawary w wąsy - Emile&Ida (kupione TU).