29 października 2014

Wyprawka cz. I


Zostałam ostatnio zaproszona przez portal Ładnebebe do współtworzenia cyklu artykułów poświęconych wyprawce dla noworodka. Jako że już za 2,5 miesiąca na świecie pojawi się moja córeczka, mam aktualnie w tym temacie ciut więcej do powiedzenia:) Poniżej zamieszczam Wam rozszerzoną wersję wywiadu i oczywiście całą porcję zdjęć. Powoli gromadzę już skarby dla mojej małej Gałązeczki!

Kto i kiedy przyjdzie na świat?

W połowie stycznia na świecie pojawi się moja córeczka Liwia. Mój dwuletni synek Franek zostanie w końcu starszym bratem, a ja po raz pierwszy będę mogła zmierzyć się z nowym wyzwaniem, jakim jest bycie mamą dziewczynki.

Jaka jest wyprawka Twojej córeczki?

Choć wyprawka Liwki nie jest jeszcze w pełni gotowa, już teraz wiem, że będzie raczej rozsądna i praktyczna. Dzięki moim pierwszym doświadczeniom z kompletowaniem wyprawki dla Franka, wiem, co było mi niezbędne, a które z zakupów okazały się zupełnie niepotrzebne. Dwa lata temu już na cztery miesiące przez narodzinami synka w jego pokoiku piętrzyły się stosy malutkich jeansów czy słodkich bucików. Teraz, choć pozwoliłam sobie na kilka szalonych zakupów, w wyprawce stawiam przede wszystkim na wygodę maluszka i mamy. Wszystkie rzeczy, które czekają na Liwkę sprawdziły się przy Franku. Nie zdecydowałam się też na zakup rzeczy na tzw. „wszelki wypadek”. Franka karmiłam wyłącznie piersią przez 11 miesięcy, więc w wyprawce Liwki nie przewiduję na razie akcesoriów typu podgrzewacze, suszarki do smoczków, sterylizatory czy stosy butelek. Jeśli okażą się potrzebne, dokupię je na bieżąco.
Po raz pierwszy przyszło mi też zmierzyć się z odwiecznym problemem mam oczekujących córeczek, czyli „czy wszystko musi być różowe”:) Choć daleka jestem od generalizowania i podziału: różowy dla dziewczynek a niebieski dla chłopców, to nigdy nie broniłam się przed delikatnym różem. Wyprawka Liwki jest więc pudrowo-różowa (z domieszką szarości i koloru musztardowego – to moje ulubione połączenie ostatnio), delikatna i bardzo dziewczęca.

Jaki jest Twój ulubiony przedmiot w tej wyprawce?

Nie mam jednego ulubionego przedmiotu. Lubię tę wyprawkę jako całość, za jej spójność, delikatność, a najbardziej chyba za to, że ją mam. To oprócz rosnącego brzuszka jedyny namacalny ślad, że wkrótce Liwka będzie z nami.
Na pewno jednak elementem wyprawki, którego zakup sprawia mi największą przyjemność są kocyki. Mogę ich mieć wiele i ciągle będzie mi mało. Franek urodził się w środku upalnego lata, więc po kilku pierwszych dniach kocyki poszły w kąt. Liwka pojawi się na świecie, gdy za oknem będzie zimno i śnieżnie. To daje mi znacznie większe możliwości:)

Co było dla ciebie ważne, kiedy kompletowałaś wyprawkę?

Wszystkie zakupy musiały spełniać dwa kryteria: być funkcjonalne i odpowiadać mojemu poczuciu estetyki. Pierwszy aspekt był dość łatwy do zweryfikowania. Po doświadczeniach z wyprawką Franka wiem dokładnie, co się u nas sprawdziło i bez czego na pewno się nie obejdziemy. Dodatkowo, mieszkamy teraz w innym mieszkaniu, które narzuca nam pewne ograniczenia, zwłaszcza w odniesieniu do rozmiaru łazienki, dlatego większość zakupów kąpielowych była dostosowana tak, by ten codzienny rytuał przebiegał spokojnie, w wygodnych warunkach dla maleństwa i rodzica.
W drugiej kolejności starałam się wybierać rzeczy tak, by wszystko do siebie pasowało. W kąciku Liwki przeważały będą barwy szarości, pudrowego różu i odcienia musztardowego. Ponieważ znacznie ograniczyłam ilość rzeczy w porównaniu do wyprawki Franka, to chciałam szczególnie, żeby wszystko się ze sobą komponowało.
Tym razem postawiłam też zdecydowanie na jakość (ponad ilość). Przez ostatnie trzy lata poznałam wiele marek akcesoriów i ubranek dla niemowląt. Niektóre z nich do teraz zachwycają mnie swoją jakością i wykonaniem, a niektóre niestety po pierwszym użyciu nadają się tylko na śmietnik.

Kiedy zaczęłaś kompletować wyprawkę?

Dość późno, bo pierwsze zakupy (i to niekoniecznie te najpotrzebniejsze) zrobiłam dopiero w szóstym miesiącu ciąży. Część rzeczy takich jak łóżeczko, wózek, część garderoby i niektóre akcesoria jak wielorazowe pieluszki Liwka odziedziczy po starszym bracie, ale nadal nasza lista zakupów jest długa. Większość rzeczy kupuję tym razem przez Internet, więc nie obawiam się, że nie zdążę. Nawet z porodówki jestem przecież w stanie zamawiać ostatnie elementy:)

Co Ci pomagało w kompletowaniu wyprawki? Czym się sugerowałaś?

Wyprawkę dla Liwki kompletowałam, patrząc przez pryzmat tego, co sprawdziło się, a czego brakowało mi przy moim starszym synku Franku. Wiem, ile potrzebowałam bodziaków, a ile pieluszek tetrowych, jaki kombinezon nadaje się do wózka, a jaki do fotelika, itp. I choć  każde dziecko jest inne, a przy Liwce być może moje doświadczenia zostaną surowe zweryfikowane, to mam w sobie dużo spokoju, bo wiem, że noworodkowi najbardziej potrzebna jest mama, a całą resztę da się szybko dokupić:)

5 najważniejszych rzeczy w wyprawce niemowlaka – Twoim zdaniem?

To dość trudne pytanie. Moje typy są następujące, choć ich kolejność jest przypadkowa.
1.       Odpowiednie kosmetyki – ten zakup zostawiam sobie na sam koniec, bo chcę, żeby wszystko było świeże, a niektóre produkty, zwłaszcza te pozbawione sztucznych substancji przeterminowują się dość szybko. Odpowiedni dobór kosmetyków pielęgnacyjnych dla nowonarodzonego dziecka jest kluczowy dla zapewnienia komfortu w tych pierwszych, i tak już trudnych, chwilach na świecie, kiedy delikatna skóra dziecka jest narażona na wiele negatywnych czynników jak odparzenia, otarcia, itp.
2.       Akcesoria kąpielowe – kąpiel jest moim zdaniem jednym z najważniejszych wieczornych rytuałów. Od jej przebiegu zależy spokojny wieczór i sen maluszka oraz  całej rodziny. Przy synku cała nasza rodzina przykładała ogromną wagę do tego, by kąpiel była dla niego przyjemna i relaksująca. Liczy się nie tylko temperatura wody, ale także temperatura powietrza w łazience, wielkość wanienki, wygodny przewijak, miły i delikatny ręcznik, delikatne światło. Wszystkie wybrane przeze mnie akcesoria kąpielowe muszą sprostać moim dość wygórowanych oczekiwaniom i możliwościom naszej łazienki. Do wyprawki wybrałam akcesoria marki Beaba. Wanienka jest bardzo stabilna, nie zajmuje wiele miejsca. Ma odpływ wody na dnie, dzięki czemu skończą się moje męczarnie z uciążliwym wylewaniem wody, które często kończyło się kałużą wody na podłodze. Jeden stojak pasuje zarówno do wanienki jak i przewijaka. Cały zestaw idealnie pasuje do naszej małej i wąskiej łazienki, dzięki czemu uniknę kąpieli Liwki w zimnej i dużej sypialni.
3.       Wygodne ubranka – sama nie wyobrażam sobie spać w niewygodnej, gryzącej piżamie, w której dodatkowo jest mi zimno. Myśląc o spokojnym śnie Liwki, wiem, że duża cześć to także odpowiednie ubranka. Muszą być wygodne i przyjemne w dotyku. Nie mogą uwierać i odciskać się na delikatnej skórze dziecka. W mojej wyprawce postawiłam na bawełnę organiczną, zarówno w przypadku ubranek, jak i otulaczy czy kocyków. Jest nie tylko delikatna, ale i bezpieczna dla zdrowia.
4.       Otulacze i kocyki – przydadzą się o każdej porze roku. Zimą chronię przed chłodem i wiatrem, latem przed prażącym słońcem. Już teraz mam ich dużo, a z pewnością do stycznia pojawi się ich jeszcze trochę. Na mojej top liście znajdują się takie marki jak ColorStories, Lodger, Aden&Anais, ale także Minimu, Fine Little Day i Mothercare.
5.       Łóżeczko, kołyska, wózek – nikogo nie zdziwi stwierdzenie, że to niezbędne elementy wyprawki maluszka. Dla mnie ważne jest także to, jakie stwarzają warunki do snu, odpoczynku czy spacerów. Zarówno w łóżeczku, kołysce czy w wózku musi być wygodnie, przytulnie i  bezpiecznie. W pierwszych miesiącach życia Franek spał w ciągu dnia w koszu Mojżesza (kosz stał w salonie, dzięki czemu miałam go na oku, nawet wtedy, gdy krzątałam się po kuchni), a w nocy w łóżeczku, w którym nie było kolorowych ochraniaczy i grających karuzelek. Czas na zabawę i poznawanie świata miał w ciągu dnia na swojej macie. Sen musi być niezakłócony. Tego też trzymam się przy urządzaniu kącika Liwki. Wózek to sprawa bardziej skomplikowana, bo oprócz bezpieczeństwa i wygody dziecka liczy się także wygoda rodzica. Liwka spędzi pierwsze miesiące życia w bardzo zwrotnej i lekkiej gondoli Teutonii, a jak trochę podrośnie, to z pewnością przesiądziemy się na niezawodny Bugaboo Bee. Oba wózki przetestowałam przy Franka i jestem z nich bardzo zadowolona.



kosz - Twenty Violets, łóżeczko - Bellamy Fino, grafitowa koszulka - NEXT, różowy sweterek z kokardką - Minimu

grafitowa koszulka - NEXT, różowy sweterek z kokardką - Minimu
 


mokasynki - Marta Made It

otulacze: musztardowo-biały - Lodger ; w szare gwiazdki - Aden&Anais

pieluszki tetrowe - Aden&Anais

kocyki (od lewej): beżowy - IKEA, różowy w paseczki - Minimu, w choinki - Fine Little Day, różowy gruby - ColorStories, beżowy gruby - Mothercare


ręcznik z kapturem - ColorStories, myjka - Dwell Studio


wanienka i przewijak - Beaba, koszulka w gwiazdki - NEXT




kosz Mojżesza - Allegro



ubranka - NEXT

miękkie buciki zimowe - Minimu

ubranka - GAP, balerinki - Tocoto vintage

koszulka - Organic ZOO, spodenki - GAP

rajstopki - Tocoto vintage

sukienka - NEXT, skarpetki wysokie - Tocoto vintage

sweterek - GAP, smoczki - AVENT, zawieszka do smoczka - Minimu

spodenki - Minimu

rampers z ciepłej dzianiny z kołnierzem - Minimu 

 buciki - Tocoto vintage

27 października 2014

October


Na podwórku mamy teraz prawdziwie dyniową dekorację. Doskonale wpisuje się w październikowy, jesienny klimat. Powoli naszym rytuałem przy wyjściu na spacer staje się układanie i poprawianie dyń, podlewanie wrzosów i zbieranie rozsypującego się siana. Gdyby nie wizja bałaganu i (nie ukrywajmy) mocno specyficznego zapachu sianka, chętnie przeniosłabym całość do salonu:) 

To ostatnie zdjęcia naszego podwórka w tej postaci. W piątek kilka dyń "pójdzie pod nóż", jedna wyląduje w garnku, a dni wrzosów są już i tak policzone. Chciałam więc uwiecznić koniecznie ten trochę ponury, październikowy klimat na zdjęciach.

Frankowe co-my-tu-mamy:
kurtka - ZARA
spodnie - Minimu
buty - TKMaxx
czapka - Tocoto vintage
szal - dział damski H&M













24 października 2014

Friends


Odkąd dwa miesiące temu rozpoczęliśmy naszą przygodę z przedszkolem, Franek znacznie łatwiej nawiązuje kontakty z innymi dziećmi, jest śmielszy, wychodzi z inicjatywą i potrafi się w grupie odnaleźć. Cieszę się, gdy widzę, że jak uważnie przygląda się innym, jak ich obserwuje i notuje w głowie pewne zachowania. W końcu to początek jego długiej drogi doświadczeń społecznych.

Do listy tych doświadczeń możemy także dopisać kontakt z duńską koleżanką, z którą, jak się pewnie domyślacie, od razu znalazł wspólny język, pomimo oczywistej bariery językowej. Ten brak oporów i wstydu u dzieci zawsze mnie zadziwiał. Ich łatwość przełamywania barier, teoretycznie nie do przeskoczenia. Dzieciom wystarczy wspólna zabawa, wspólne zainteresowania. Nie potrzebują komunikacji werbalnej, by dobrze się czuć w swoim towarzystwie. Zupełnie nie przeszkadza im brak porozumienia na poziomie językowym, bo ich komunikacja odbywa się (podświadomie) na wielu poziomach jednocześnie. Zupełnie odmiennie od dorosłych. Ostatnia wizyta naszych duńskich przyjaciół była na to doskonałym dowodem. Zobaczcie jak bawiły się nasze Maluchy!

Część zdjęć z Centrum Kopernika.

Frankowe co-my-tu-mamy:
parka i bluza - NEXT
buty - GAP
legginsy - ZARA
szal - własność Mamy Gałązki
beżowa czapka - Tocoto vintage