Ten widok to już przeszłość:( Dzisiaj w naszej ulubionej parkowej alejce znowu króluje plucha, trudne do ominięcia kałuże i ta szarość, której w zimie nie lubię. Dzisiejsze zdjęcia to jeszcze przedszpitalne kadry, ale chciałam je Wam pokazać ze względu na kombinezon, który w tym roku nosił Franek.... tak, tak... czas przeszły chyba jest to wskazany, bo nie sądzę, żebyśmy mieli jeszcze okazję pobrykać w białym puchu:(
Zakup zimowego kombinezonu odkładałam bardzo długo, bo tegoroczna zima nie przyciskała mnie do muru;) W zasadzie może nawet gdzieś z tyłu głowy liczyłam na to, że obejdzie się bez niego. Franek jest typem "wózkowym". Na spacerach po 5 minutach na własnych nogach chce wracać do wózka. I tak z ciepłym kocykiem, śpiworkiem dawaliśmy sobie radę. Kiedy jednak spadł prawdziwy śnieg, a mi zamarzyła się zabawa na sankach, przyszedł i czas na kombinezon.
Pierwotnie zamarzył mi się kombinezon Mini Rodini, ale przedwyprzedażowa cena odstraszała, a potem nasza rozmiarówka poznikała z półek. W końcu nasz wybór padł na Kidscase. Zachwycił mnie ten retro look i wyjątkowość. Przyznaję szczerze, że nie jest to kombinezon na syberyjskie mrozy i wypad na narty, ale w przypadku takiego malucha jak Franek spełnia swoją funkcję.
kombinezon - Scandinavian Minimall (%)
buty - TKMaxx
komin - ZARA
rękawiczki - no name
czapa - Cool Club










Śliczny niuniuś, jest i udana selfie i gender. Mój ulubiony pakiet :)
OdpowiedzUsuńHahaha ... jak Ty coś napiszesz, to zawsze padam ze śmiechu... to była selfie prawdziwym aparatem, wiec wyobraź sobie ciężar;))))
UsuńFajny kombinezon :D
OdpowiedzUsuńSofie swój miała dosłownie raz na sobie i nie sądzę by się przydał jeszcze ;D
Pozdrowionka
No właśnie, dlatego nasz niedługo wyląduje na allegro na odsprzedaż. Chyba, że ktoś zainteresowany już teraz??? Rozmiar 92 z metki.... Franek nosi teraz 86/92, wiec ten 92 z metki to raczej na wyrost...
UsuńJa zawsze cudo :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
UsuńImiennik mojego Niania sliczniutki, my niestety tez tylko raz bylismy w naszym kombinezonie bo zima u nas nie dopisala
OdpowiedzUsuńJa to już postawiłam krzyżyk na tej zimie, na sankach bylismy raz i to tuż przed chorobą, wiec zupelnie nie zdazylismy sie nacieszyc. Tak szczerze, to zaczynam marzyć, zeby w tym roku na wielkanoc tez spadl snieg;))
UsuńNapatrzeć się nie mogę... a czy na ostatnim zdjęciu z oczka leci łezka?
OdpowiedzUsuńU nas od jakiegoś czasu borykamy się z łzawieniem oczek - zawsze (bez znaczenia czy jest wiatr, czy nie) gdy wyjdziemy na świeże powietrze z małych oczek płynął łzy. Pediatra kazała przemywać, ale trochę mnie to martwi.
Odnośnie tej szarości.... takie smutne te dni... my ciągle przekładamy zdjęcia bo na dworze szaro buro, w domu ciemno...
Tulimy w tych szarościach i wysyłamy trochę koloru :)