W tym roku marzyłam o innych świętach. Przeżytych trochę w oderwaniu od świątecznych rytuałów. Nie tych, które zahaczają o istotę Wielkiej Nocy, ale raczej tych, które przez lata narosły w naszej kulturze i dyktują nam co roku przebieg tych kilku dni. Bardzo nie chciałam wpaść w wir ślepego przestrzegania wszystkich obrzędów. Bo wiedziałam, że skończy się to gonitwą między jednym rodzinnym obiadem, a drugim, lub choćby nocnym maratonem w kuchni. Po morderczym tempie ostatnich miesięcy, chciałam świąt spokojnych, toczących się trochę jakby w spowolnionym tempie. Chciałam wylegiwać się rano w świeżo upranej pościeli, nie spieszyć się na spacerze, powygrzewać twarz w słońcu. Chciałam posiedzieć bez celu, bezmyślnie pogapić się w krajobraz za oknem. Cieszyć się z małych rzeczy i na nich się skupić.
I choć w naszych świątecznych kadrach dostrzeżecie wielkanocny koszyczek, czy tradycyjny stół, to jednak tych zwykłych chwil było znacznie więcej. Chwil spędzonych w domowym zaciszu, tylko w trójkę, na zajadaniu się sushi i pichceniu mazurków dopiero w świąteczny poniedziałek. Albo chwil spędzonych wśród bliskich, ale właśnie bez tego świątecznego nadęcia, pośród dziecięcego chichotu i wygłupów dorosłych. Tak zwyczajnie, bez ciśnienia i na przekór świątecznym przyzwyczajeniom.
Uwielbiam tę gromadkę .... a już wkrótce będzie ich więcej:)
I nasz świąteczny pomysł na zupełnie nie-świąteczne zdjęcia, czyli Easter Photo Booth ;)
Egg hunt:)










































ha ha rozumiem, że Franek specjalnie został rozebrany do malowania pisanek? ;)
OdpowiedzUsuńtak:))) choć plakatówki schodzą w praniu, to zaoszczędziłam sobie sporo zabawy:)
Usuńscenka z odkurzaczem! <3 szklana pułapka 3 ;-P
OdpowiedzUsuńświetna relacja!
Dziekuje:)
UsuńŚwietna rodzinka, świetni Wy, świetny Franek :) Lubię to!
OdpowiedzUsuńMagda&Miłosz
:)))
UsuńPiekne zdjęcia, wzruszyłam się opisem, ale u mnie niestety gonitwa między jedną, a drugą babcią chyba za rok spróbujemy zwolnic ;)
OdpowiedzUsuńKoniecznie. To uczucie jest świetne. Pierwszy raz czuję się naprawdę wypoczęta. Miałam czas na wieczorny film, jedną całą noc przespałam razem z Frankiem (czyt. 21-8 rano;)). A pogoda dopełniła całości. Mam dużo energii na nowe...
UsuńHaha jak zawsze wspaniale się Was ogląda :) zdjęcie Twoje z mężem i Franka z wasem rewelka :) zazdroszczę tej gromadki na święta :)
OdpowiedzUsuńOla, przepiekne zdjecia! Widac na nich prawdziwa, niczym nieskrepowana radosc ze spokojnych swiat. Zazdroszcze! :) Franus coraz przystojniejszy!
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie kadry i takie posty. Właściwie nie muszą być okraszone słowami. Świetne!!!
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, piękni wy..:) wszystko takie prawdziwe, widać że nie na pokaz! Super!!!
OdpowiedzUsuń