Wracamy do Was z nową dawką energii. Mam głowę pełną pomysłów i planów, zmian i poprawek. Zapewne wprowadzenie ich w życie zajmie jakiś czas, ale to, co jest pewne - to, że teraz będziemy do Was częściej pukać:)
Zaczynamy od wyczekiwanych przez niektórych urodzin. Franek skończył w czerwcu 2 lata!! Mój duży chłopiec zmienił się nie do poznania. Przede wszystkim mówi. Buzia mu się nie zamyka:) Śpiewa piosenki, biega, skacze ... jednym słowem ... mały wariat;) Nasze urodzinowe przyjęcie było tego świetnym przykładem. Całkiem odświętny look Franka po 5 minutach (czytaj: zanim jeszcze przyszli goście) wyglądał co najwyżej jak strój roboczy. Szelki zwisały gdzieś bez ładu, koszula wyciągnięta ze spodni, spodnie osuwające się z bioder, rozczochrana fryzura i do tego ten szaleńczy wzrok.
W tym roku mam też zdecydowanie mniej zdjęć. Rok temu miałam czas na wszystkie te artystyczne ujęcia, a teraz ledwo udało mi się ogarnąć tę rozbrykaną ferajnę. Było głośno, słodko i naprawdę fajnie.
Po raz pierwszy zdecydowałam się też na konkretną tematykę przyjęcia. Rok wcześniej bawiłam się tylko kolorami. Franek i tak nic by z tego nie pojął. W tym roku zaprosiliśmy wszystkich w podróż na księżyc. Były kosmiczne dekoracje, przekąski. Była też rakieta - chyba największa atrakcja przyjęcia:)
Zapraszam na krótką fotorelację z przygotowań i przyjęcia.
Nocne przygotowania w toku - Franek pomaga robić girlane i pinadę.
Pierwotnie przyjęcie miało odbyć się na dworze. Chciałam, żeby dekoracje nie zlały się z otoczeniem i dlatego zdecydowałam się na mocne akcenty kolorystyczne - biały, czerwony i niebieski. We wnętrzu ten kontrast widać jeszcze lepiej. Może nawet zbyt mocno. Bardzo amerykańsko w każdym razie, jak na kosmiczne przyjęcie przystało;))
Prezenciki dla gości. W środku trochę słodkości i magiczne notesy. Z czarnych zmieniały się we wszystkie kolory tęczy.
To stolik z przekąskami dla dzieci. Wszystko o prawdziwie kosmicznych nazwach. Goście raczyli się księżycowymi kamieniami, mózgami ufoludków, kosmicznym paliwem, gwiezdnymi robalami, itp.
No i rakieta - musiała być dodatkowo wzmocniona, bo nie przetrwałaby pierwszego szturmu. Najbrzydsza, ale i najlepsza atrakcja przyjęcia.
Ten szał .... jest moc!!!
Franek zaczął sprzątać mniej więcej w połowie przyjęcia, zanim wyszli pierwsi goście;))) Nie ma to jak wyczucie chwili;)
Pinada - pomysł fajny, ale mogłam zrobić ją trochę mniej trwałą, bo dzieciaki nie poradziły sobie z jej przerwaniem.
Tyle zostało po naszych gościach:)































Piękne :) Dzieci miały pewnie duzo frajdy :) Moja córka w styczniu bedzie miala 4 . Zawsze miałam problem z organizacja. Wychodziły jak imieniny u cioci ;) Zainspiruje się Wami :)
OdpowiedzUsuńTak naprawde to wszystko pod dzieciaki. Z dzieciństwa sama pamiętam, że wszystkie tematyczne przyjęcia lub gry sprawiały mi mnóstwo frajdy. Franek, choć już duzy z niego chłopak, to jednak nadal nie rozumiał wszystkich elementów, ale rakietę rozsadzał od środka, słodycze nie domykały mu buzi, wiec najważniejsze, że dobrze się bawil:) Tort też oczywiście był z rakietą:)
UsuńBardzo fajny pomysł na przyjęcie urodzinowe, chyba w przyszłym roku zgapię. Pozdrawiamy:)
OdpowiedzUsuńPolecamy:)) To niewyczerpany temat. Ja miałam jeszcze więcej pomysłów, ale niektóre trochę za dorosłe jak na Franka i jego rówieśników, a na inne zwyczajnie nie wystarczyło mi czasu. Miało być jeszcze szukanie kosmicznych kamieni - to jajka niespodzianki zawinięte w folię aluminiową i pochowane po kątach.
UsuńByło super!! Rakieta, rewelacja, chyba wykorzystam ten pomysł u nas, szykujcie się na wrzesień u Drani ;) Franio faktycznie bardzo się zmienił ostatnio, wydoroślał ;) Cały czas jest mega słodziakiem!
OdpowiedzUsuńNo i dzięki wam poznałam cudownych bliźniaków z Rocktwins ;)
Mnóstwo inspiracji i pomysłów, powoli biorę za przygotowania urodzin Heli, zawiesiłaś wysoko porzeczkę, chyba zrobię też pinadę, bo to świetne pomysł, ale zastanawiam się jakiego użyć materiału by dzieciaki łatwo mogły ją rozwalić. Dekoracje były przepiękne ;) Sciskamy!
Dzięki Kochana!!!! Na Was zawsze można liczyć:) Ta pinada to fajny pomysł, ale własnie nie wiem, jak by ją zrobić. Ja swoją robiłam z kartonu sklejanego szarą taśmą.
UsuńWszystkiego co najlepsze dla Franka. 2 lata to poważny wiek, niech będzie twórczy, radosny i szalony ;)
OdpowiedzUsuńNo może z tą szalonością to bez przesady, bo Matkę odeślą do psychiatryka;)))
UsuńFantastyczna impreza, król Franciszek boski, wspaniale to wszystko wymyśliłaś Olu, wielkie brawa i jeszcze raz sto lat dla Jubilata <3
OdpowiedzUsuńDziękujemy!!!!! Polecam Pinterest - nieocenione źródło inspiracji:)
UsuńPięknie to wszystko zrobiłaś. Pewnie ukradnę kilka pomysłów.
OdpowiedzUsuńA co to jest to (i skąd?), co Franek ma na sobie? To w łosie.
To piżamka, którą już dawno dawno temu dostaliśmy od znajomej ze Szwecji. Nawet nie wiem, jaka marka, bo to chyba jakiś no name, ale jak ze Szwecji, to łosie musiały byc:)
UsuńPięknie i pomysłowo .A korona bomba!
OdpowiedzUsuń