Nadejście wiosny ma bezpośrednie przełożenie na długość i zasięg naszych spacerów. Przez ostatnie miesiące zimowej zamieci i szarugi nasza spacerowa trasa ograniczała się do wycieczki do spożywczaka i z powrotem. Po drodze zahaczaliśmy co prawda o pobliski park, ale tylko w pośpiechu, jakby uciekając trochę przed wszechogarniającym chłodem. Franek ani myślał ruszać się z wózka. Siedział pod kocem cicho niczym mysz pod miotłą.
Teraz w końcu możemy zrekompensować sobie tygodnie kichania i prychania przesiedziane w domu. Powoli też zataczamy co raz szersze koła, poznając cały czas nową przecież dla nas okolicę. I choć to park jest sercem naszej dzielnicy, to nasz spacerownik obejmuje także inne punkty. Ostatnio na naszą spacerową mapę wpisaliśmy Videlec - miejsce, gdzie można naprawdę dobrze zjeść, nacieszyć oko fajnym, industrialnym wnętrzem, a maluchy znajdą dla siebie rozrywkę w dobrze zorganizowanym kąciku dziecięcym. Restaurację prowadzi nasza koleżanka (której btw z całego serca kibicujemy!!), a ja lubię miejsca, które oprócz klimatu mają to, coś jeszcze... m. in. znajomych, na których wpadasz przypadkiem.
Także dzisiaj zabieramy Was do Videlca. Enjoy!
PS. Tym wpisem żegnamy się także z zimową kurtką. Wprawdzie nie na zawsze, lecz tylko do jesieni, ale czas schować ciepłe rzeczy i zacząć zaklinać prawdziwą wiosnę!!
Franek:
tshirt z napisem, czapka i chusta z pomponami - nosweet
granatowy sweter - Minimu chic for kids
musztardowe spodnie - Mon Chou (już wkrótce na stronie:)
buty - GAP
kurtka - NEXT



















































