23 marca 2014

Videlec


Nadejście wiosny ma bezpośrednie przełożenie na długość i zasięg naszych spacerów. Przez ostatnie miesiące zimowej zamieci i szarugi nasza spacerowa trasa ograniczała się do wycieczki do spożywczaka i z powrotem. Po drodze zahaczaliśmy co prawda o pobliski park, ale tylko w pośpiechu, jakby uciekając trochę przed wszechogarniającym chłodem. Franek ani myślał ruszać się z wózka. Siedział pod kocem cicho niczym mysz pod miotłą.

Teraz w końcu możemy zrekompensować sobie tygodnie kichania i prychania przesiedziane w domu. Powoli też zataczamy co raz szersze koła, poznając cały czas nową przecież dla nas okolicę. I choć to park jest sercem naszej dzielnicy, to nasz spacerownik obejmuje także inne punkty. Ostatnio na naszą spacerową mapę wpisaliśmy Videlec - miejsce, gdzie można naprawdę dobrze zjeść, nacieszyć oko fajnym, industrialnym wnętrzem, a maluchy znajdą dla siebie rozrywkę w dobrze zorganizowanym kąciku dziecięcym. Restaurację prowadzi nasza koleżanka (której btw z całego serca kibicujemy!!), a ja lubię miejsca, które oprócz klimatu mają to, coś jeszcze... m. in. znajomych, na których wpadasz przypadkiem. 

Także dzisiaj zabieramy Was do Videlca. Enjoy!

PS. Tym wpisem żegnamy się także z zimową kurtką. Wprawdzie nie na zawsze, lecz tylko do jesieni, ale czas schować ciepłe rzeczy i zacząć zaklinać prawdziwą wiosnę!!

Franek:
tshirt z napisem, czapka i chusta z pomponami - nosweet
granatowy sweter - Minimu chic for kids
buty - GAP
kurtka - NEXT



















18 marca 2014

Gym


Dzisiaj kilka kadrów z naszych rodzinnych chwil i całkiem spora dawka sportu. Już po raz drugi całym gałązkowym trio braliśmy udział w memoriale siatkarskim, upamiętniającym naszego licealnego kolegę, który oprócz tego, że przez wiele grał razem z Tatą Gałązką w drużynie siatkarskiej, był także podróżnikiem i autorem podróżniczego bloga. Kuby z nami już nie ma, ale grono jego przyjaciół dba o to, by pamięć o nim trwała jak najdłużej. A turniej jest też dla nas świetną okazją, by zobaczyć tych, z którymi przed laty siedzieliśmy w szkolnych ławach.

Dla małej Gałązeczki Memoriał miał oczywiście tylko wymiar sportowy. Ogrom hali i ilość sprzętów treningowych zrobiła na nim oszałamiające wrażenie. Biegał w kółko jak opętany. Przyznam, że to całkiem słodki widok. Ale przecież już mnie znacie... widok mojego syna rozczula mnie zawsze, więc bez zbędnych słów przejdźmy do naszej sportowej stylówki.

Wygoda jest u nas zawsze na pierwszym miejscu. Czasem żałuję, gdy patrzę na piękne (ale będące zaprzeczeniem wygody!!) ubranka dla małych dzieci. Ale tylko czasem ...:) Dziś bowiem wybór ubranek jest tak szeroki, a projektanci prześcigają się w pomysłach na oryginalne i całkiem stylowe modele uszyte m. in. z wygodnej dresówki. Kilka z takich firm co sezon gości w naszej szafie. Pisałam Wam o tym np. TU.

Dziś chciałam pokazać markę, do której z każdym dniem przekonuję się coraz bardziej. Zarzekałam się na początku, że w uczuciach do klasycznych, prostych i jednobarwnych ubranek jestem stała. Ale coraz częściej robię od tej miłości wyjątki, m. in. na rzecz Beau Loves czy właśnie Mini Rodini. Printy i wzory w wydaniu tych marek są bardzo dziecięce, ale nie wydają mi się infantylne ani tym bardziej kiczowate. 

Z tegorocznej kolekcji tak trochę na przekór wybrałam ... różowe słonie. Żyrafy i pandy, choć również urocze, są już wszędzie. Zazwyczaj też nie trzymam się kurczowo stereotypów: róż dla dziewczynki, a niebieski do chłopca. I tak niewiele to daje, bo nieznajomi od zawsze uznają Franka za dziewczynkę, więc tylko uśmiecham się grzecznie i wołam "Synku, idziemy" ;) Widok ich min ... bezcenny:))


Sportowe co-my-tu-mamy:
spodenki dresowe w słonie - MINI RODINI
body Złote Dziecko -  EH Parents for babies
koszula - KappAhl
trampki - H&M
kurtka z guzikami Secret Monk - Piu di ME


















14 marca 2014

Beau loves


Dziś kilka obiecanych już dawno słów o marce, którą też wyobrażam sobie na gałązkowych wieszakach ... Beau Loves. To całkiem młoda brytyjska marka, której korzenie są mi poniekąd bliskie. Założona przez mamę, dla której inspiracją był jej mały synek Beau ... wypisz wymaluj gałązkowy scenariusz:) 

Mama Beau chciała stworzyć linię ubranek, które pokochałby jej uwielbiający zabawę synek. Każda kolekcja jest w pewnym sensie odzwierciedleniem kształtującej się osobowości Beau, jest wesoła, zadziorna, niesztampowa, czasem nawet mocno dziwaczna i tam, gdzie się da - unisex.

Dzisiejsza stylówka ze spodenkami BL w roli głównej jest już lekko nieaktualna, bo to poprzednia zimowa kolekcja. Teraz dostępne są już cudne letnie printy kotów. Ale paski są na tyle ponadczasowe, że o ile Gałązeczka nie wystrzeli w górę, będziemy je nosić także jesienią.

Nasza wersja Beau loves:
spodenki - Beau loves
trampki - H&M
kurtka - NEXT
bluza - Flawless
czapka - nosweet (TU;) 











A tu mały rzut  oka na nową kolekcję...