28 marca 2013

Perfekcyjny Pan Domu




Podłoga w okruszkach, kurz zalegający na półkach, skarpetki wystające z kosza na pranie, porozrzucane śliniaki, zabawki ubabrane w zupce ... ot, nasza codzienność! Bardzo łatwo rozpoznać dom, w którym mieszka małe dziecko.  Czasem marzy mi się takie mieszkanie z katalogu...piękne meble, wysmakowane dodatki, wszystko w najlepszym porządku, dobrane i dopasowane, żadnego zagięcia na zasłonach, krzesła stojące równo przy stole jak żołnierze w wojsku, zawsze świeże kwiaty w wazonie, poduszki na kanapie ułożone z pewną nonszalancją (acz przemyślaną i zaplanowaną) i rzędy równiutko ułożonych ubrań w garderobie. Marzenia marzeniami, a bałagan jak był, tak jest. Na co dzień już z tym nie walczę, tylko grzecznie chylę głowę, bo wiem, że tak wygląda dom, w którym toczy się życie. To pranie, co wiecznie się suszy i nijak nie pasuje do wystroju wnętrz, ten zalew chińszczyzny i plastików wszelakich, który jest królestwem Gałązeczki, te okruchy na podłodze....wszystko jest przecież częścią naszego świata. Ten zlew pełen naczyń jakby opowiadał, że rano czasu na zmywanie nie było, bo graliśmy w piłkę. Na te okruchy na podłodze patrzę i przypomina mi się zadowolona minka Gałązeczki, pożerającej pierwszą bułeczkę. Porozrzucane zabawki .. to niezaspokojona ciekawość świata naszego brzdąca. Właśnie tak patrzę na ten nasz domowy rozgardiasz. Bez niego nie byłoby tych wszystkich pięknych chwil, śmiesznych momentów, spojrzeń pełnych zdziwienia, kwaśnych minek...domu by nie było!

Są jednak takie chwile, że warto temu bałaganowi stawić czoła. Wielkanocne porządki to już niemal element tradycji. Ścierki, mopy, miotły...wszystko idzie w ruch. Dzieki temu świąteczny czas spędzony w domu nabiera wyjątkowego charakteru. I nas te porządki nie ominęły. W tym roku miałam jednak małą pomoc. Na co dzień mogę oczywiście liczyć na darmowe odkurzanie...Gałązeczka zamiata kolanami całą podłagę, jak nasze mieszkanie duże wszerz i wzdłuż;) Ale świąteczne porządki to juz grubsza sprawa....czas na cięższy sprzęt;)

Bo Gałązeczce oczy świecą się na widok wszystkiego, co typową zabawką nie jest. Na topie oczywiście piloty, kable, płyty, komputer. Więc jak na środek salonu wjechał odkurzacz, za nim miotła, to nic nie było juz w stanie im dorównać.

Teraz wszystko lśni, a nasz mały Perfekcyjny Pan Domu może ze spokojem wrócić do kabli, pilotów i sprzętu wszelakiego:)

 Polerowanie podłogi ...

 Czas na cięższy sprzęt ...


 W międzyczasie szybkie gotowanie ...






 Perfekcyjny Pan Domu potrafi nie tylko sprzątać, ale i gotować....mniam, smak mazurków czuję już na języku...

A na koniec sprzątania można przysiąść spokojnie i podelektować się efektami swojej pracy;)
 


"Robocze" ciuchy:
granatowa bluza - GAP
granatowe spodenki - Newbie by KappAhl
beżowa bluza - ZARA
kremowe spodenki - H&M
skarpetki - KappAhl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz