Podłoga w okruszkach, kurz
zalegający na półkach, skarpetki wystające z kosza na pranie, porozrzucane
śliniaki, zabawki ubabrane w zupce ... ot, nasza codzienność! Bardzo łatwo rozpoznać
dom, w którym mieszka małe dziecko. Czasem
marzy mi się takie mieszkanie z katalogu...piękne meble, wysmakowane dodatki,
wszystko w najlepszym porządku, dobrane i dopasowane, żadnego zagięcia na
zasłonach, krzesła stojące równo przy stole jak żołnierze w wojsku, zawsze
świeże kwiaty w wazonie, poduszki na kanapie ułożone z pewną nonszalancją (acz
przemyślaną i zaplanowaną) i rzędy równiutko ułożonych ubrań w garderobie. Marzenia
marzeniami, a bałagan jak był, tak jest. Na co dzień już z tym nie walczę,
tylko grzecznie chylę głowę, bo wiem, że tak wygląda dom, w którym toczy się
życie. To pranie, co wiecznie się suszy i nijak nie pasuje do wystroju wnętrz,
ten zalew chińszczyzny i plastików wszelakich, który jest królestwem Gałązeczki,
te okruchy na podłodze....wszystko jest przecież częścią naszego świata. Ten
zlew pełen naczyń jakby opowiadał, że rano czasu na zmywanie nie było, bo
graliśmy w piłkę. Na te okruchy na podłodze patrzę i przypomina mi się
zadowolona minka Gałązeczki, pożerającej pierwszą bułeczkę. Porozrzucane
zabawki .. to niezaspokojona ciekawość świata naszego brzdąca. Właśnie tak
patrzę na ten nasz domowy rozgardiasz. Bez niego nie byłoby tych wszystkich
pięknych chwil, śmiesznych momentów, spojrzeń pełnych zdziwienia, kwaśnych
minek...domu by nie było!
Są jednak takie chwile, że warto
temu bałaganowi stawić czoła. Wielkanocne porządki to już niemal element
tradycji. Ścierki, mopy, miotły...wszystko idzie w ruch. Dzieki temu świąteczny
czas spędzony w domu nabiera wyjątkowego charakteru. I nas te porządki nie
ominęły. W tym roku miałam jednak małą pomoc. Na co dzień mogę oczywiście liczyć na darmowe odkurzanie...Gałązeczka zamiata kolanami całą podłagę, jak nasze mieszkanie duże wszerz i wzdłuż;) Ale świąteczne porządki to juz grubsza sprawa....czas na cięższy sprzęt;)
Bo Gałązeczce oczy świecą się na
widok wszystkiego, co typową zabawką nie jest. Na topie oczywiście piloty,
kable, płyty, komputer. Więc jak na środek salonu wjechał odkurzacz, za nim
miotła, to nic nie było juz w stanie im dorównać.
Teraz wszystko lśni, a nasz mały Perfekcyjny Pan Domu może ze
spokojem wrócić do kabli, pilotów i sprzętu wszelakiego:)
Polerowanie podłogi ...
Czas na cięższy sprzęt ...
W międzyczasie szybkie gotowanie ...
Perfekcyjny Pan Domu potrafi nie tylko sprzątać, ale i gotować....mniam, smak mazurków czuję już na języku...
A na koniec sprzątania można przysiąść spokojnie i podelektować się efektami swojej pracy;)
"Robocze" ciuchy:
granatowa bluza - GAP
granatowe spodenki - Newbie by KappAhl
beżowa bluza - ZARA
kremowe spodenki - H&M
skarpetki - KappAhl













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz