Widzicie tę uśmiechniętą buźkę na zdjęciu? Najukochańsza ..... Ale taki widok to rzadkość ostatnimi czasy:( Po szpitalnej traumie próbujemy jakoś dojść do siebie w domowych pieleszach. Mój Franek to typ odreagowujący wszystko po czasie, taka bomba ze spóźnionych zapłonem. W szpitalu był dzielny, wesoły, ruchliwy ... a w domu bardzo posmutniał, szwęda się między zabawkami, jakby nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Mam wrażenie, że nic go nie bawi, nic nie sprawia przyjemności. Przyjął strategię "byle tylko przetrwać dzień". Dodatkowo, nasza zdrowotna rekonwalescencja nadal w toku i do pełni sił jeszcze sporo brakuje.
W tym trudnym czasie jestem cała dla niego. Rozumiem, wybaczam, pozwalałam, żeby było mu choć trochę łatwiej. Matczyna miłość i troska to jedno. Ale w tej naszej małej batalii mamy tez kilka praktycznych wspomagaczy. Z naszego instagrama mogliście się już dowiedzieć, że świnka Peppa okazała się nieocenioną szpitalną atrakcją i wybawieniem podczas inhalacji. Nadal kilka razy dziennie słyszę ten słodziutki głosik, który zaczyna coraz lepiej posługiwać się językiem, by komunikować swoje potrzeby: "Mamo Peppa", "Mamo, nie ma Peppy" (odmienia.... mały mądrala:)))
Wybawieniem okazał się także nasz nowy nabytek - kubek niekapek UMEE. Przyznam, że to trochę mnie zaskoczyło, bo Franek jest już na etapie fascynacji piciem z normalnych kubków, a butelki oraz wszelkiej maści kubeczki odchodzą powoli na drugi plan. Teraz jednak to jedyny kubeczek, z którego pije..... wszystko, włącznie z wieczornym "mjekiem". W czasie, gdy z ulgą patrzę na każdy wzięty łyk (małe dzieci odwadniają się bardzo szybko), taki gadżet to najlepsze, co mogło nam się trafić!
Zdeklasował wszystkie poprzednie niekapki, bo ... naprawdę nic nie kapie, miękki ustnik przypomina mu trochę ukochaną dotąd butelkę, a obustronny ruchomy i elastyczny uchwyt daje wiele możliwości trzymania. Nasza jasna wykładzina uratowana;))
Więcej o kubeczku możecie przeczytać i obejrzeć TU. Kupić też:)
To nasz pierwszy prawdziwie sponsorowany (nie przez Tatę Gałązkę;))) post. Dziękuję KrainieEkoZabawek za możliwość testowania kubeczka. I od razu uprzedzam... nie sprzedaliśmy duszy diabłu;) Kubeczek sprawdził się nam rewelacyjnie.
I jeszcze mały przewodnik po stylówce:
body WTF is NO - Eh Parents for babies
spodnie - H&M
kapciuszki - Zazzu















My właśnie jesteśmy na etapie zmiany kubeczka...mamy wysłużony Tommee Tippie, szczerze powiem że się przymierzaliśmy do LOVI albo MUM a tu taka rekomendacja nie znanej mi marki i co tu teraz zrobić ;-)
OdpowiedzUsuńMy też mielismy TT wcześniej, ale kapało się i lało na całego. Mieliśmy tez avent i canpol. Umee dla nas numerem 1:)
UsuńMy uzywamy tommee tippie, mielismy 3 inne i po paru razach kiedy Oliwier rzucił nimi o podłogę stały się zwykłymi kapkami, jedynie TT przetrwał. Franio wygląda cudnie! Nie dziwie się,bo nawet i my dorośli nie znosimy wizyt w szpitalu a co dopiero takie małe istoty. Pewnie też bym pozwalała na więcej :)
OdpowiedzUsuńa jak te kapciochy się sprawują ;) ?
TT tez mieliśmy, ale szału nie było;))) A kapciochy ("kapuki") są bardzo wygodne i Franek je lubi. Niestety podeszwa się przedziera na dużym palcu:(((( Mamy je przeciez z 3 miesiące. Na razie takie przetarcie nie przeszkadza, wiec nosimy, ale jednak przydałoby się cos bardziej wytrzymałego...
Usuńlovciam .. słodki Ci on :) oj szybko wracajcie do siebie .. dużo uśmiechu chcę widzieć na tej małej buzi ;)
OdpowiedzUsuńOj, tego uśmiechu to i chetnie obejrze wiecej. Z kazdym dniem lepiej, ale i tak to nie moj prawdziwy Franek:(
Usuńzdradzisz, gdzie można zdobyć takie spore kosze wiklinowe, jak często na Waszych zdjęciach się pojawiają?:) Poszukuje białego i bez skutku:(
OdpowiedzUsuńNasz jest z ZARY HOME. Kupowany na Świeta w 2012, wiec pewnie identycznego już nie będzie, ale oni mają spory wybór koszy, wiec na pewno cos sie znajdzie. Wyszukałam na ich stronie, ale kupiony stacjonarnie.
Usuńu nas niestety mała nie umie pic ani z kubeczka ani z rureczki próbujemy ją nauczyc ale bezskutecznie , starszemu jakoś to łatwiej poszło :/
OdpowiedzUsuńzapraszamy do nas na bloga o wlace z przeziębieniem ;) http://ciutludzie.blogspot.com/
Oj zajrzę koniecznie:) U nas to jakos przyszlo niespodziewanie. Do tej pory butelka byla jedyną opcją, az któregos dnia miałam na spacerze tylko kubeczek. Nawet za bardzo sie tym nie przejmowałam, bo wiedziałam, ze wczesniej czy pozniej porzuci butlę... na kazde dziecko przychodzi jego czas...
Usuń