Tym postem już prawdziwie żegnamy lato. Powoli godzę się z myślą, że na ciepło promieni słonecznych przyjdzie mi czekać prawie cały rok. I choć jesień też jest pełna uroku, to lubię tylko jej początek - kiedy jeszcze mieni się tysiącem barw, grzeje coraz niżej wschodzącym słońcem. Świat jest jeszcze taki świeży i rześki. A kiedy już przychodzi ta listopadowa szaruga i ten wszechogarniający ziąb, to marzę już tylko o tym, by zaszyć się gdzieś pod kołdrą i nie wychodzić aż do wiosny. W tych trudnych chwilach będę miała przynajmniej do czego wracać .... takie obrazki zatrzymam w głowie aż do zimy:)
Wraz z tym brutalnym pożegnaniem, na dno szafy powędrowała cała letnia garderoba. Także spodenki ze zdjęć. Posłużą nam na szczęście za rok. Uwielbiam ich lekko kloszardzki wygląd. Obniżony krok zawsze dobrze kryje (jeszcze niestety) zapieluchowaną pupkę. Spodenki ciągle na wyprzedaży TU.
A t-shirt posłuży nam pewnie także i w jesienne i zimowe dni, kiedy w domu piec będzie już buzował pełną parę. Delikatna organiczna bawełna jest tak przyjemna w dotyku, że trudno się z nią rozstać nawet w chłodniejsze dni. Także na wyprzedaży - TU.
Co-my-tu-mamy:
spodenki - Minimu chic for kids (model ASTRO)
t-shirt - Organic ZOO
sandałki - ZARA









Ja jeszcze nie pochowalam letnich ciuszków, choć nie liczę już napowtót lata. Jesień ma swoj urok, najgorzej będzie przetrwać zimę :/
OdpowiedzUsuń