22 października 2013

Pumpkins


Zainspirowana relacją Klockowej Mamy, postanowiłam zabrać Franka na farmę dyń! Showroom i moje nowe zawodowe plany sprawiły, że wspólnego czasu (spędzonego bez laptopa na kolanach) mamy ostatnio trochę mniej i chciałam, żeby choć jednego dnia było inaczej.

To notka z typu inspiracji dla tych, którzy jakimś dziwnym trafem nie dotarli jeszcze do Klocka i Kredki (czy tacy jeszcze są???:)) Jeśli jednak jakimś cudem nie oglądaliście Bola na farmie dyń, to obejrzyjcie Franka!:) To raj dla dzieciaków .... dynie, dynie, dużo dynii (to wiadomo;), a do tego jeszcze zagrody ze zwięrzętami (do których można wejśc!), labirynt ze snopków siana i prawdziwe pole dyniowe rzut beretem.

Po tej wycieczce w moim słowniku zdecydowanie ląduje nowy kolor: dyniowy! No to chyba czas na mały dyniowy shopping:)

























Dyniowo zrobi się także u nas w domu.... o czym wkrótce:)


Dyniowe co-my-tu-mamy:
dynie - Farma Dyń, Powsin, ul. Przyczółkowa 2k
bluza - GAP (SH)
spodnie i szal - O'Kaidi
buty - ZARA
czapka - Allegro

19 października 2013

Gloomy autumn


To jedna z moich ulubionych sesji jesiennych. Pochmurne niebo, siąpiący deszcz, przenikliwy chłód ... to wszystko jest na tych zdjęciach, a jednak oglądam je bez końca i ręki od myszki oderwać nie mogę:) Dzisiaj bez głębszego przesłania. Żadna poważna czy przemyślana stylówa to też nie jest. Dziś tak zwyczajnie, jesiennie. Uwielbiam kolory jesieni, zwłaszcza odcieni zółtci, rdzawych brązów w połączeniu z granatem.

Dla tych, co dziś z katarem czy przeziębieniem siedzą w domu, mamy trochę polskiej jesieni:)


Co-my-tu-mamy:
czapka i komin - Rossman (sic!)
kurtka - NEXT
spodnie i buty - ZARA
















15 października 2013

Wellies


Temat mocno na czasie... przynajmniej u nas:( Nasze pierwsze kalosze właśnie przechodzą fazę testów. Marząc o małych granatowych Hunterach, postanowiłam jednak pójść za głosem rozsądku i w tym roku kupić Gałązeczce coś w rozsądniejszej cenie. Nóżka rośnie nam w zatrważającym tempie i jeśli tak dalej pójdzie to za rok problem zakupu Hunterów sam się rozwiąże, bo Franek będzie chodził w moich;) 

Ale wracając do zdjęć. Jesienna plucha to jedna z tych rzeczy, która zatrzymuje mnie w domu, najlepiej pod kołdrą, z kubkiem ciepłej owocowej herbaty w dłoni. Ale ponad wszystko uwielbiam też czarno-białe zdjęcia kałuży (taki fetysz;) Dlatego nie mogłam odpuścić spaceru, kiedy z nieba spadło kilka kropel deszczu....I tylko mina zdziwienia Franka, który pojąć nie mógł, po co ludziom takie wielkie buty i jak właściwie w nich chodzić, przypomina, że jesienna plucha też może być wspaniała:)


Deszczowe co-my-tu-mamy:
kalosze: Decathlon
kurtka - NEXT (zeszłoroczna kolekcja)
czapa - Obaibi (zeszłoroczne zimowe wyprzedaże)
spodnie - KappAhl Newbie
komin - ZARA