17 czerwca 2013

Birthday party – part II family dinner




Urodziny Gałązeczki świętowaliśmy naprawdę hucznie. Najpierw w sobotę na „dzieciowym” przyjęciu, a następnie w niedzielę na rodzinnym obiedzie. Taka koncepcja „podziału” świetnie się u nas sprawdziła. Dzieciowe przyjęcie to jeden wielki hałas, zamęt, rozgardiasz, bałagan....Dziadkom w takiej atmosferze trudno byłoby wytrzymać dłuższy czas. Poza tym, na urodzinowym kinderbalu menu było dopasowane raczej pod gusta małych łakomczuchów...dużo słodyczy, tylko przekąski...przecież dzieci i tak nie skupiają się na jedzeniu. Dla Dziadków wypadało przygotować już coś bardziej pożywnego. Dlatego stanęło na dwóch przyjęciach. 

Rodzinny obiad postanowiliśmy zjeść w restauracji Boathouse ... tej samej, w której prawie 3 lata temu bawiliśmy się na naszym weselu. Co roku przyjeżdzamy właśnie tam świętować naszą rocznicę. To miejsce ma już dla nas wyjątkowe znaczenie. Do całej kolekcji miłych wspomnień doszły również obrazki z dnia wczorajszego. 

A do tego wszystkiego, Boathouse to miejsce tak urokliwe, na łonie natury, tuż nad Wisłą, całe w bieli...ja uwielbiam takie klimaty! To cudowna sceneria nie tylko do odpoczynku, ale także do zdjęć...no baaa...blogująca Mama musi mieć dobry kadr:)

A zdjęcia robiłam także po to, by pokazać Wam nasze nowe pohushowe nabytki. Przycupnęlismy na chwilę przy stoisku By Bee i mamy cudne spodenki...całe z lnu z bawełnianymi wstawkami (ale wcale się nie gniotą)...w lekko miętowym kolorze. Najwyższy kunszt krawiecki...tak solidnych spodenek, które dawałyby jeszcze dziecku tyle swobody jeszcze nie spotkałam. Dlatego piszę, chwalę, przekazuję i  gwarantuję, że By Bee to świetny wybór. 

Mucha też odkryta i zdobyta na targach. Francja-elegancja w mini wydaniu:) Fife&Jeje dziękujemy!

Krótko mówiąc, niedzielny obiad udał się doskonale...dopisała pogoda, humory, miejsce cudne, ... Okazało się także, że w tym samym czasie odbywał się tam piknik firmowy, którego organizatorzy zadbali o rozrywkę dla dzieci...był „pan od balonów”, bańki-giganty, muzyka, konkursy (nawet dla tych najmłodszych jak Gałązeczka)... no i najważniejsze.... było mnóstwo dzieci. Franek wprost oczarowany. Tyle atrakcji, że nie wiedział, na czym/kim zawiesić wzrok. Pani Iza (którą poznaliśmy jeszcze przy okazji naszego wesela) zadbała o to, by „nasz rodzinny kącik” był dostowany do potrzeb małego solenizanta...był kocyk, kanapy dla pilnujących dorosłych, zabawki .... i PIŁKI!! Tak... w licznie mnogiej....Gałązeczka oszalała z radości na ich widok. Jednym słowem, było wspaniale! Zobacznie sami!

Nasz urodzinowy look to:
spodenki - By Bee
mucha - Fifi & Jeje
body - KappAhl
sweterek - NEXT
buciki - Gucio (nie do końca pasowały do reszty, ale tu liczy się przede wszystkim wygoda)


Na początek kilka ujęć samej restauracji i okolicy. Mummy loves!











 Jedzenie, że tak powiem nieelegancko.... na wypasie;) W wiosenne i letnie niedziele odbywa się tam brunch, więc jest szwedzki stół i każdy wybiera to, na co ma ochotę i jak to się mówi z opcją "refill";)




 A teraz my!


















 Drugi tort też made by Mama Gałązka!







Balony były nasze, nie restauracyjne! Odkryłam je przypadkiem i je uwielbiam całym sercem. Niestety jeden nam odleciał zanim usiedliśmy do obiadu, drugi pękł (z niewyjaśnionych przyczyn), ale trzy się ostały i na koniec trochę z nimi poszaleliśmy:)


Tata Gałązka w akcji.... od razu uprzedzę pytanie .... Nie, Tata nie pił, bo prowadził:)

 
Tata Gałązka i wujek Gałązeczki


I Mama Gałazka ....wprawdzie wysączyła kieliszek wina, ale humor dopisywał jej z innych powodów:)

Kocyk i poduszki były przygotowane dla Gałązeczki, ale jak widać, zaanektował je wujek i oddać nie chciał:) Chyba mu się nie dziwię:)


Dopiero pierwszy rok za nami! Ale kiedyś będę taki duży jak Dziadek!



5 komentarzy:

  1. cudowne urodzinki miał maluszek

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale szybko rośnie! :O z dnia na dzień coraz bardziej przystojny i wystrojony (dzięki mamie ;] )

    OdpowiedzUsuń
  3. Uroczy chłopczyk! Pięknie ubrany. Również zastanawiam się nad kupnem guci (bucików). Czy rzeczywiście są dobre i wytrzymałe? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Gucie polecamy całym sercem. Nóżka się w nich nie poci nawet w ciepłe dni (w przeciwieństwie do trampeczek, które mamy). Są wygodne. Mają bardzo pomysłowe i łatwe rozwiązanie na sznurówki...coś w stylu klamerki. Wszystkie szwy na zewnątrz sprawiają, że nic w środku się nie odciska. Język można odchylić daleko, dzięki czemu zakładanie jest łatwiejsze. Naprawdę, mają mnówstwo takich drobnych cech, które na co dzień bardzo ułatwiają użytkowanie. No a ja pozostaję niezmiennie oczarowana żółtą podeszwą:)
      Szczegółowo o bucikach pisaliśmy tu:
      http://www.galazki.pl/2013/05/pierwsze-buty.html

      Usuń