No to notka:) Z jednodniowym
opóźnieniem, ale wierzcie mi... siły wszelakie opuściły mnie po powrocie do
domu....Hush mnie wykończył kompletnie, padłam i wstać nie mogłam do rana, a
pewnie, gdyby nie Gałązeczka, to nie wstałabym do popołudnia. Łogólnie męcąco
było....
Tyle myśli nasuwa mi się teraz,
że postanowiłam je jakoś pogrupować, żeby się odnaleźć w całej naszej relacji,
choć pewnie lektura Was czeka solidna:) Będzie tak ..... o Hushu jako imprezie
(organizacji), o wystawcach i o nas trochę na koniec.
Zacznę od środka ... a co...:)
Wystawcy
Dzięcięca blogosfera huczy już od
zachwytów nad wszystkimi pięknymi rzeczami, które można było na Hushu zobaczyć.
Nie tylko o ciuchowe perełki chodzi, lecz także o elementy wyposażenia wnętrz,
zabawki, książki .... cały dziecięcy „must have”. My również widzieliśmy wiele
prawdziwych cudeniek, od których oczy trudno było oderwać, czasem i ręce, a czasem
i rąk nie oderwaliśmy.... i zabraliśmy je ze sobą... wszystko wkrótce
pokażemy:)
Większość marek była nam już
znana, choć oglądanie wszystkiego w „realu” to zupełnie inna bajka. I tak niezmiennie
pozostajemy zakochani w twórczości Riska czy Kids on the moon. O dziwo, do tych
stanowisk nie doszliśmy, a w zasadzie nie dopchaliśmy się. Nie było jak. Ale o
tym za chwilę.
Za to zawiesiliśmy oko na ....
Nosweet
Wiedzieliśmy, czego mamy się
spodziewać odnośnie designu i jakości ubranek, bo mamy i testujemy! Nie spodziewaliśmy
się jednak tak miłego podejścia. Mimo napływającego zewsząd tłumu, każdy
(naprawdę każdy) mógł liczyć na chwilę uwagi (ale bez nerwowego spoglądania na
kłębiących się potencjalnych kupujących). To miłe....i powiem, że w zasadzie
tylko tam spotkałam się z takim „proklienckim” podejściem. Chociaż Gałązeczka jeszcze
poza rozmiarówką, to z pewnością nasza sympatia do tej marki (i jej twórczyń)
nie zmaleje... marzymy jeszcze o szortach... marzyliśmy o szarych, ale okazało
się, że w ilości limited rozeszły się jak ciepłe bułeczki....zupełnie się nie
dziwię:)
Pola & Frank
No po prostu mój klimat....prosty
design, pastelowe barwy, unikatowe tkaniny i ten mały romantyczny pazur ... w
wersji mini i maxi.... choć głównie dla płci pięknej i nad tym bardzo
ubolewamy. W planach ... na spokojnie przyjrzeć się dokładniej ich
kolekcji...na Hushu słowo „spokojnie” nie istniało;)
Radosna fabryka, Moimili
Trochę z innej beczki, ale ich
dekoracje urzekły mnie już bardzo dawno. Na Hushu napatrzyłam się (i odtąd
chrapkę mam;) na tipi. W realu 100 razy fajniejsze. Może i bym się nawet skusiła,
ale pakunek spory, więc zostawię tę przyjemność jakiemuś kurierowi:) Ale co się
napatrzyliśmy to nasze .... zawieszki, korony, poduszki....śliczne!
Lamps&Co
To moja niespełniona (na razie:)
miłość! Lampy są naprawdę piękne....nam się marzy TA. Jesli tylko Gałązeczka podrośnie i będziemy zmieniać łóżeczko na „doroślejsze”,
to z pewnością stanie na nocnym stoliku. Teraz jak nad tym myślę, to dochodzę
do wniosku, że to najładniejsze lampy dziecięce, jakie widziałam. Połączenie
barw jest idealne, rysunki przenoszą do świata dziecięcych marzeń .... taki
hołd dla dziecięcej fantazji, delikatności i radości dziecięcego świata.
Oficjalnie lampy zajmują miejsce na naszym TOP10 THINGS WE WANT:)
Te wszystkie cudeńka już jednak
znaliśmy, głównie z internetu, facebooka, innych blogów. Ale odkryliśmy także
parę zupełnie nowych (dla nas) i bardzo zachwycających kreacji...
Grain de chic
Połączenie francuskiego szyku z
nutką romantyzmu.... bardzo dziewczęce kwiatowe wzory i kroje. Przemówiły do
mojej lekko romantycznej i sentymentalnej duszy. Tu podobnie, ubolewamy nad
brakiem linii dla chłopców.
Bunny White
Kojarzy mi się trochę z klimatem
Alicji w Krainie Czarów. Koszulka z nadrukiem „zjedz chociaż mięsko” rozbroiła
mnie totalnie. Rozmiarówka niestety zaczyna się dopiero od 104 cm, więc na nas
czas przyjdzie ... jeszcze hoho, ale zachowuję w pamięci. Największe brawa i
ukłony za dziewczęce sukienki....creme de la creme:)
Uszyto dla ...
Znowu było bardzo miło, choć do
najładniejszych modeli Gałązeczka musi jeszcze podrosnąć. I znowu nutka
romantyzmu, wyłamanie się z aktualnych trendów, w których panuje prosty, a
nawet czasem surowy design, głównie z dresu. Dla mnie to takie sukienki, w
których chodziły nasze babcie, a które pasowały będą jeszcze na nasze wnuki...
pewne kroje są po prostu ponadczasowe. A poza tym .... tak miłego podejścia do
klienta i zaangażowania możemy tylko pogratulować.
By Bee
No, tutaj w końcu coś kupilismy:)
O tym wkrótce, więc może na razie nie będzie zdradzać... Teraz, tak na szybko,
mogę powiedzieć, że ogromna naturalność bije i z projektów i z samych autorów!
To jedno z niewielu stoisk, przy którym nie gromadziły się tłumy .... niech
żałują, chociaż dzięki temu mogłam spokojnie wszystko pooglądać.
Fifi & Jeje
Drobiazgi, ale naprawdę ładne.
Kołnierzyki, muszki, poduszeczki. Też wkrótce na blogu.
Boska’s Teddies
Już kilka podejść miałam do
Boskiej. Oglądałam, zastanawiałam się, w myślach ubierałam i dobierałam, ale
jakoś bez przekonania. Pozory jednak mylą! Do tego stopnia, że kupiliśmy...
jedne spodnie tylko wprawdzie, ale na inne z ich dresowych cudeniek mieliśmy
niezłą ochotę. Ale co się będę Wam rozpisywała, pokaże po prostu i sami się
przekonacie, że zwykłe szare dresy mogą być wyjątkowe!
I inni....
O Hushowych markach to na razie
tyle.... choć można by duuużo więcej, bo ładnych rzeczy było tam pod
dostatkiem....tylko ciężko czasami było dostrzec ich urok...w tym TŁUMIE!! I o
tym tłumie teraz...
HUSH – organizacja
Sam fakt, że potrzebowałam aż
dnia, żeby zregenerowac siły po Hushowym szaleństwie pokazuje dobrze, że poza
aspektem estetycznej biesiady, to była prawdziwa mordęga. I mean it!!!!
Gałązkom zazwyczaj niestraszne długie eskapady, męczące spacery czy brzęczące
odgłosy tłumu. Ale tym razem to nas przerosło. Czytałam gdzieś dzisiaj, że na
Hushu pojawiło się 20 tyś osób. Jak dla mnie, to te 20 tyś. osób było tak w tym
samym czasie, co my! Wszyscy w jednym miejscu, na kupie, na sobie wręcz!
Do tego mega gorąco!
Ten wszechogarniający tłum był
dosłownie wszędzie. Szczęście, że matka pomyślała i gotówkę wzięła, bo kolejka
do bankomatu dłuższa niż w moim mięsnym. Tłum też w strefie odpoczynku (buhaha „odpoczynku”
to chyba tylko z nazwy, bo hałas był tam taki, że zmarłego by obudzili).
Wszędzie ludzie wędrujący we wszystkich kierunkach, bez ładu i składu... i po
tym prawdziwym survivalu za rok na HUSH się wybiorę, ale mądrzejsza o te kilka
zasad:
1. Wózek
zostaje w aucie....każdy. Nawet najzgrabniejsza spacerówka miała trudności z
poruszaniem się w tym tłumie. No więc pewnie nie dziwi Was, że nasza (mimo iż
całkiem mała jak na 3w1) Teutonia jak czołg wyglądała, wszędzie zawadzała,
nigdzie się nie mieściła, no i te spojrzenia ludzi... dziękuję bardzo! Już
wolałabym trzymać Franka na rękach, co zresztą i tak się stało, bo jak tylko
skończyło mu sie picie, to leżenie też się skończyło. W rezultacie pchałam
wózek z dzieckiem na ręku, a drugą ręką próbowałam w jakiś magiczny sposób
przeglądać wystawione rzeczy. Impossible!
2. Małe
dzieci zostają w domu. Takie jak Gałązeczka z pewnością. Dla takich maluchów to
żadna frajda. Są jeszcze na tyle małe, że same w kąciku niań nie zostaną. U nas
brak jeszcze starszego rodzeństwa do towarzystwa. Zabawki i ciuszki zupełnia
Franka nie kręcą ... no chyba, żebym dała mu do pogryzienia... Efekt był taki,
że Matka wymęczona jak diabli, dziecię jeszcze bardziej .... zasnął mi w drodze
powrotnej do samochodu z wafelkiem w buzi!!
3. Gotówka
w portfelu. Nie chcielibyście stać w tej kolejce do bankomatu. Aaa... i jeszcze
drobnych dużo, bo nikt po godzinie nie miał wydać...
4. A
jeśli to, co powyżej nie, to potrzebna Wam osoba in plus... do opieki nad
dzieckiem, pilnowania wózka i stania w tej paskudnej kolejce. Jakaś cierpliwa w
dodatku, bo dla niezainteresowanych to byłaby prawdziwa katorga....i tak
podziwiam tych wszystkich meżczyzn!!! I pozdrawiam jednego bardzo miłego Pana w
różowym polo, który tak jak ja zmagał się z wózkiem.
„Efekt tłumu” przyćmił też nieco
starania organizatorów, by wszystko wypadło jak należy. Ale przy takiej ilości
tłumu to nawet dobra organizacja parkingu, czy przejrzyste oznaczenie „gdzie
która marka co i jak” przestają mieć znaczenie ...
Nie mogę jednak powiedzieć, że mi się
nie podobało. Było inspirująco. Ale „koszt energetyczny” po mojej (i
Gałązeczki) stronie zupełnie nas zaskoczył. Nie miałam nawet siły obejrzeć
działu z ubraniami dla starszych.... nie próbowałam nawet! Może za rok...
I jeszcze jedna myśl mi sie
nasuwa.... choć moja przygoda z blogowaniem jest dość krótka (za 5 dni stuknie
nam pierwsze 6 miesięcy), to zdążyłam już nieco liznąć tego świata. Na Hushu
jak na czerwonym dywanie....mnóstwo „znajomych” twarzy ... choć w większości
najpierw rozpoznać dało się dzieci (a potem.... „no tak, to mama”:). Do tego
szwendający się pomiędzy kupującymi modele z nosweet i Pola&Frank. Myślę,
że to nie tylko moje spostrzeżenie. I takie mam wrażenie, że choć każdy z nas
siedzi przed szklanym ekranem sam, to ten świat dziecięcych blogów nie jest
taki rozległy jak nam się wydaje...prędzej czy później wpadamy na siebie, nawet
się nie znając.
Na koniec słówko na temat tłumu
.... choć na Hushu ruch jak na Marszałkowiej w godzinach porannych, to tłum ten
niczym nie przypominał przechodniów z (nawet) warszawskich ulic. Wreszcie było
kolorowo, stylowo, choć czasami i lans pełną parą. W dziale dziecięcym jakby
mniej było to widać. Choć ogólne wrażenie miałam pozytywne .... wreszcie dobrze
widać, że Polacy lubią bawić się modą, zwracają uwagę na to, w co się ubierają
i mają wyczucie smaku. Duży plus za to właśnie!
I już tak na zupełny koniec
końców po prostu my! Ja jak zwykle za aparatem:) Za jakość i ilość zdjęć z góry
biję się w pierś, ale od tego chaosu odechciało mi się sięgać po aparat .... a
poza tym, czym .... chyba nie trzecią ręką, której niestety brak....
Zmęczeni, wracamy do domu...





































Zazdroszę i to bardzo, pobytu na HUSH, super relacja :)
OdpowiedzUsuńZapraszam również do siebie Blog rodzinny - Mama Bloguje
:))) To fakt, pomimo wszystkich niedogodności, fajnie było zobaczyć te wszystkie projekty w realu! Pozdrawiamy serdecznie, Gałązeczki
OdpowiedzUsuńWitam fajny kocyk na 6 zdj od dolu prosba o przeslanie informacji jaka firma i ewentualnie gdzie mozna kupic z gory dzieki za informacje pozdrawiam mama kasia
OdpowiedzUsuńKocyk jest z H&M, ale kupowany rok temu, wiec pewnie teraz to polować na niego można tylko na rynku wtórnym...allegro może?
Usuń