Godzina 5:30. Kładę się koło Gałązeczki. W głowie łomocze, myśli krzyczą coś do mnie, a jak tak bym chciała wyciszyć je na chwilę... krótką .... no dwie godzinki chociaż .... zanim ten mój łobuz zasygnalizuje, że pora zacząć kolejny dzień! Ale nie! Nie mogę przestać myśleć o tych wszystkich planach na kolejny rok. Dopiero co pożegnaliśmy poprzedni, trochę z sentymentem, bo nie chcę pozwolić tym wspomnieniom ulecieć. Jakby miały zniknąć gdzieś w otchłani.
Myślę .... sklep ... znalazłam kolejną cudną markę, ok, napiszę do nich. Hmmm .... same ubranka ... może zabawki, widziałam cudne gdzieś we francuskim sklepie. Sama bym chciała takie dla Franka. A jeszcze książeczki ... to byłoby świetne dopełnienie. Myślę ... zwolnij .... nawet ulotek jeszcze nie wydrukowałaś, a już nowe marki chcesz zamawiać. Myślę ... nie, najpierw ulotki, potem nowości. A i jeszcze ta umowa na pozycjonowanie, naklejki ... w myślach skroluję moje stickiesy .... jeszcze baner. I tak pewnie coś pominęłam.
Showroom .... kurcze, chyba zabraknie mi wieszaków... Jak za miesiąc pojawią się nowe kolekcję, to gdzie je wywieszę? Pudełka jeszcze dokupić muszę. Rzeczy się w nich nie kurzą i upragniony porządek mam.
Myślę ... dom .... muszę w końcu pomalować te drzwi w jadalni. Patrzę na nie codziennie i ciągle się waham.... tyle roboty, farba będzie śmierdziała... ale nie, przecież ja zawsze chciałam białe, to będą białe! No i zasłony u Franka czas zmienić.... na takie jasne, piękne, nawet je mam, ale skrócić trzeba ... tak jak te w salonie i przedpokoju.... rany!
Leżę tak .... zbliża się 6 rano. Lista planów wciąż rośnie w mojej głowie. Myślę.... spokojnie, masz cały rok! Cieszę się na te wszystkie zmiany! A będzie ich sporo. Czuję, że kolejny przełomowy rok przede mną. Z postanowieniami bywa różnie. Nigdy nie wyznaczam sobie celów niemożliwych lub niedookreślonych.... frustracja związana z porażką potrafi podciąć skrzydła. Moje cele są realne, choć wymagające. I choć sporo ich, a pewnie kolejne wciąż dopisywać będę w trakcie roku, to łatwiej mi poukładać te myśli, gdy je mam. Zmian będzie dużo ... w sklepie, showroomie, na blogu. Ale jedno co się nie zmieni to nasza codzienność. Nasze harce, przytulaki, spacery i wyprawy, wspólne czytanie i zabawy. Dzisiaj trochę naszych grudniowych kadrów. Pewnie za rok napiszę Wam ponownie o tych planach .... pokażę nowe marki w sklepie.... te drzwi w jadalni pomalowane .... i tylko te zdjęcia nasze codzienne będą takie same!:)
PS. Trzymajcie kciuki za te plany:)
Co-my-tu-mamy:
longsleeve w chmury - nosweet
szare spodnie dresowe, szary sweter rozpinany, niebieskie spodnie (sesja z pierniczkami), wełniane skarpety - KappAhl
longsleeve w pingwiny - Mini Rodini
legginsy burzowe - Minimu chic for kids
szara czapka - Cool Club
granatowo-biały sweter na suwak - NEXT (sh)
granatowe spodnie - Maybe4baby
kamizelka futrzana - nosweet
body WTF is NO - Eh Parents for babies
niebieska bluza z sówką - H&M
żółte joggersy - ZARA
walizeczka - Kids Town
sorter - Tidlo
lampiony w gwiazdki - MiaHome



































I to jest właśnie wspaniałe plany, plany:-)) zmiany, postanowienia, nowe pomysły...Trzymam kciuki żeby Ci się większość udało. Ja się też do Ciebie odezwę jak lalę z kokardą z metkami wg nowego pomysłu powstaną :-)) Ja też planów mam mnóstwo, na wiosnę malować bym chciała i półki powiesić i wiele wiele rzeczy zrobić tych zawodowych, prywatnych, rodzinnych...Ściskam!
OdpowiedzUsuńKochana, właśnie czekam na te lale:))))) Planowanie jest super, ale jeszcze lepszy jest smak sukcesu, gdy te plany uda sie zrealizowac. Trzymam kciuki równiez za Ciebie!!:)
Usuńale cudne plany ! u mnie dużym postanowieniem jest nauczenie spać Oliwiera we własnym łózeczku i jego 'wyprowadzka' do jego własnego pokoju co będzie powodem do wykonczenia pokoiku, póki co Mąż mnie przed tym powstrzymuje,bo zanim maly tam zacznie spac to moje wyobrazenie jeszcze milion razy się zmieni, ogólny zarys w głowie jest ;) a co do nowych marek i pokoju Frania to jestem baaardzo ciekawa;))) i te outfity boskie! :)
OdpowiedzUsuńOj, mamy ten sam problem... choć w sumie nie nazwałabym tego do końca problemem. Franek też przychodzi w nocy do nas do łóżka. I choć wiem, że dla nauki samodzielności dobrze byłoby, gdyby spał u siebie (tym bardziej, że pokoik gotowy), to lubię tę bliskość ....ech te matki;)))
UsuńMam tak samo, kładę się spać i zasnąć nie mogę, bo tysiace myśli plącze mi się po głowie, czasem bardzo błahe, a jednak nie dają spokoju. Zazdroszczę połączyłaś swoja pasję z pracą i widać świetnie się w tym realizujesz.
OdpowiedzUsuńJa siedzę w domu już dłuższy czas wychowując drugie dziecko, Maks ma dopiero rok, a ja już marzę o powrocie do pracy.
To prawda, że udało mi się połączyć pracę z pasją, ale nie zawsze jest z górki. Sam sklep to dopiero początek, czubek góry lodowej. Za nim mieszczą się właśnie nieprzespane noce, zagwostki, wciąż powiększająca sie lista 'to do-sów" ... zawsze są plusy i minusy
UsuńTrzymam kciuki za realizację ! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
Usuńjaki piekny anioł:) i piekne plany ale jak dobrze by było czasami głowę na noc wyłączyć, prawda?
OdpowiedzUsuńOj tak, taki wyłącznik by się przydał.... hmmm może poproszę Mikołaja w przyszłym roku:)))
UsuńHaha:) Jeju fajna jesteś:) tysiąc pomysłów na sekundę :) to dobrze :) to super!! Na pewno większość uda ci się zrealizować :) z takim zapałem to bardziej niż pewne! a Franuś przecudny! przesłodki!! i zawsze bosko ubrany :) pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuńdziekuje!!! z ta realizacją ..... oby to były prorocze słowa, bo rzeczywistosc bywa bardziej bezwzględna. W sumie, to jak zreazlizuję połowę, to też będzie dobrze. Oby do przodu, a przeciez za rok tez trzeba miec jakies cele;)
Usuńdurna jakaś jestem normalnie. patrzę i ryczeć i mi się chce. no patrzę i tak się rozczuliłam patrząc na tą niewinną śliczną buźkę! no mam problem, że mnie dzieci rozczulają ogólnie, gul ściska, jakoś tak łzy, radości, miłości, napływają. no nie umiem tego wytłumaczyć. wzruszam się, a czasem aż mi głupio. a tu koleżanka urodziła, a ja patrzę na Malucha ryczę, a ten Mały przy cycu, a ja ryczę, a ta Mała śpi słodko, a mi tu łzy lecą. wariatka. no i tak patrzę na Frania teraz i znowu to samo. te dzieciaki takie niewinne, słodkie, nieświadome. a Farnio taki szczęśliwy i słodki! ja muszę pojsc na odwyk blogerski i zagladam i lukam na dzieci i każde bym przytuliła :D
OdpowiedzUsuńdobra spadam , bo widze, ze mi masło maślane wyszło, i że bredze nieźle :/
uwielbiam i tyle :* :* :* :) !
Oj mam to samo! Dzieci mnie rozczulają... włącza mi się faza na przytulanie, ściskanie, całowanie i nie wypuszczanie z rąk;) my ślemy miiiiiilion buziaków:)
Usuńi życzę realziacji wszytskich planów!!!!! żaluje, ze ja nie umiem wyzanczyc sobie celu i ciagle wiem, ze nic nie wiem :/ ale to tez chyba juz cos ;) hehe :*
OdpowiedzUsuńprzepiękne zdjęcia,miło się oglada ;)
OdpowiedzUsuńDziękujemy!:)
Usuń