Dzisiaj na szybko jeszcze kilka czarno-białych kadrów z naszych wakacji. Choć śródziemnomorskie słońce nasyca wszystkie kolory, to jednak czerń i biel wywołuje zupełnie inne wrażenia. Nagle to, co najistotniejsze wybija się na pierwszy plan. Emocje widać znacznie silniej, a ruch znacznie intensywniej. Giną gdzieś szczegóły tła i nagle liczy się tylko postać lub centralny element. Dopiero wtedy można spokojnie spojrzeć komuś w oczy i zobaczyć ulotność zapisanej na zdjęciu chwili. A oczy dziecka kryją dla mnie całkiem niezbadany świat.
12 sierpnia 2014
5 sierpnia 2014
Rocks
Dom. Lubię do niego wracać. Po krótkich zakupach i po dłuższych wakacjach. W upalne dni szukać w nim schronienia przed lejącym się z nieba żarem. Podczas burzy uciekać przed deszczem. Zawsze kiedy wracam lubię na nowo cieszyć się każdym kątem. Siadam wtedy w fotelu lub przy kuchennym stole i wracam myślami do miłych wspomnień.
Przez ostatnie dni jak film w głowie odgrywam każdą chwilę naszych wakacji. Dziś chcę się z Wami podzielić urokiem lazurowej wody, białych kamieni i skalistych wybrzeży. Plażowanie w takich warunkach to prawdziwy wyczyn, szczególnie z małym dzieckiem. Ale widoki, które jeszcze do teraz krążą w pamięci warte są największej niewygody:)
Franek:
oba topy - nosweet
szorty - Kloo by Booso
szarawary - Emile&Ida
tshirt - Eh Parents for babies
buty - Native
21 lipca 2014
No. 2
Lekki, niezamierzony falstart instagramowy zmienił trochę plan naszych notek. Chciałam wrzucić niewinne zdjęcie z przebieralni, jak to pełna euforii przeżywam swoje pierwsze od dawna wolne popołudnie na zakupach, a wyszła dyskusja czysto brzuszkowa. Sprawne mamine oko nie przepuści żadnego szczegółu:)
Zatem teraz już oficjalnie mogę potwierdzić, że w styczniu nasza rodzina powiększy się o całkiem małe i słodkie bebe nr 2. Franek będzie musiał porzucić beztroskie jedynactwo na rzecz bycia starszym bratem ... czyim? To na razie i dla nas pozostaje tajemnicą. Na tę maleńkość i słodycz wszyscy czekamy niecierpliwie, choć pewnie przed nami dużo nowych wyzwań.
Mam nadzieję, że uda mi się sprawnie połączyć podwójne macierzyństwo ze sklepem i blogiem. Bardzo ubolewałam nad tym, że w maju i czerwcu było nas tutaj tak mało. Wybaczcie, siły zwyczajnie nie pozwoliły mi na więcej. Teraz energia wraca do mnie w podwójnej ilości. Mam mnóstwo pomysłów na nowe notki, inspiracje. Czeka nas trochę zmian w domowym zaciszu. Niewykończone od prawie roku mieszkanie, które dotąd zawsze ustępowało obowiązkom związanym ze sklepem, teraz w końcu może liczyć na swoje 5 minut. Syndrom wicia gniazda odczuwam już bardzo silnie, wiec mam nadzieję, że wkrótce stary materac w końcu zamienię na prawdziwe, wymarzone łóżko i rozpakuję resztę domagających się uwagi kartonów.
Na fali zmian i we mnie zaczyna dojrzewać pewna myśl o zmianach na blogu - o tym, by stał się mniej modowy, a bardziej lifestyle'owy. Na pewno Gałązki nie staną się kolejnym parentingowym przyczółkiem. Ta część blogosfery znacznie się ostatnio rozrosła. Poza tym nie czuję tego klimatu. Wolę pokazywać Wam ciekawe rzeczy, dekoracje wnętrz, miejsca, pomysłu na zabawy z dzieckiem niż wymądrzać się w dziedzinie, w której praktycznie stawiam dopiero pierwsze kroki. Może jak odhowam moje Gałązeczki, to zmienię punkt widzenia, ale teraz wolę pozostać raczej czytelniczką takich blogów niż ich autorką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)































