
Tak wszędzie dzisiaj walentynkowo, że
tą miłością i słodkością przesiąknęły także moje myśli, a co za tym
idzie skapnęło trochę na naszego bloga. Jeśli myślicie, że w naszym
gałązkowym domu mamy tylko trzy serca, to grubo się mylicie:) Oczywiście
TE TRZY są najważniejsze! Mamy, Taty i naszej Gałązeczki. Ale po kątach
tu i ówdzie znaleźć można jeszcze wiele serc, serduszek, a nawet
serduch;) I o tych wszystkich naszych sercach dzisiaj.. Serca Trzy
Od nich zacząć muszę, bo są to Serca wyjątkowe! Każde z nich inne, ale wszystkie biją jak szalone...do siebie nawzajem najmocniej!
Serce naszej Gałązeczki. Zobaczyliśmy je po raz pierwszy 9 listopada. Wtedy biło jak opętane i pompowało krew do dwucentymentrowego ciałka. Tylko taką kropeczką było na rozmazanym ekranie ..., ale jaką ulgę przynosi widok takiej migoczącej kropeczki, to tylko mamy i tatusiowie wiedzą. Z kropeczki stało się plamką...najpierw małą, potem większą, jeszcze większą, z dwoma komorami... i tak tłoczyło tę krew i tłoczyło, aż 12 czerwca wtłoczyło w te maleńkie płucka pierwszy, niezapomniany krzyk. Pełnia szczęścia trwała krótko, bo szybko okazało się, że serduszko ma dziurkę. Nasz świat nagle zatrząsł się w posadach, a miejsce radości zastąpiła nadzieja... i tak tą nadzieją teraz żyjemy, że kiedyś w końcu dziurka zniknie, że juz więcej nie będziemy jej oglądać, bo „a-kysz” to my jej mówimy codziennie...
Serce Taty. Ojjj...mocno jest zapracowane. To serce, co ugina się pod ciężarem obowiązków, ale nigdy nie upada, co wstaje rano pełne werwy, a wieczorem nie może spokojnie zasnąć w oczekiwaniu na nowy dzień. Pełne zacięcia, determinacji, wizji. To serce, co czuwa, ochrania, pociesza. To serce, które uczy się wielu uczuć na nowo. To serce, co jest naszą opoką!
Serce Mamy. Chyba najbardziej skomplikowane. Raz bije radośnie, raz w ciszy i zadumie tonie, kiedy indziej staje w przerażeniu. To serce zbudowane jest chyba z pomysłów stu, najróżniejszych, na nowy wystrój domu, na pyszny obiad, na niespodziankę dla kogoś bliskiego. To też serce zaganiane, roztargnione, na rozstaju dróg zawsze zagubione. Ale to serce, co nigdy nie ogląda się za siebie, tylko zawsze patrzy w przyszłość.
Bicie tych serc roznosi się największym echem w naszym gałązkowym świecie. Dopiero gdzieś na drugim planie, w tle, nieśmiało o uwagę dopominają się inne serca. W lutym co roku jakby trochę głośniej i mocniej dawały o sobie znać....serca różne...
Serca miękkie, duże, małe, pluszowe, drewniane, kolorowe
Końca tej
wyliczanki nie widać, bo różne, różniaste są te serca....co święta, to w
innym kolorze i w różnych miejscach poupychane. Mama Gałązka namiętnie
je zbiera, a potem pokutują na choince, na girlandzie, na stołowej
dekoracji. Zimują grzecznie w wielkich koszach, by po jakimś czasie
znowu ujrzeć światło dzienne, choć nigdy w tej samej odsłonie:)
Serca smaczne
Serca smaczne
Krótkotrwałe. Padają zazwyczaj ofiarą naszego
zamiłowania do pyszności. Lukrowane, pieczone, z dekoracją i bez, po
prostu ślinka cieknie na ich widok!
Chcę Wam dzisiaj pokazać właśnie te serca różniaste, jak wypełniają i zdobią naszą przestrzeń, jak rozczulają swym widokiem i cieszą oko. Większość to własny wyrób Mamy Gałązki. Jej dzika, nieokiełznana twórczość nadaje im kształt. Te serca to dziś bohaterowie naszej foto-relacji. Mama Gałązka szaleje na samą myśl o DIY. Spać nie może, bo w głowie obmyśla milion scenariuszy, by potem pół nocy prześlęczeć nad pracami....i sklejać....i wycinać...i dobierać. Ale radość z tego zawsze ogromna. I już niecierpliwie wyglądam dnia, w którym te chwile twórczego catharsis staną się również udziałem małej Gałązeczki.
I jeszcze jedno krótko słowo na koniec. Muszę, bo powstrzymąc się nie mogę:) Jeśli szukacie czasem inspiracji i pomysłów na udekorowanie domu, prezentu, czegokolwiek, zajrzyjcie tu:
Chcę Wam dzisiaj pokazać właśnie te serca różniaste, jak wypełniają i zdobią naszą przestrzeń, jak rozczulają swym widokiem i cieszą oko. Większość to własny wyrób Mamy Gałązki. Jej dzika, nieokiełznana twórczość nadaje im kształt. Te serca to dziś bohaterowie naszej foto-relacji. Mama Gałązka szaleje na samą myśl o DIY. Spać nie może, bo w głowie obmyśla milion scenariuszy, by potem pół nocy prześlęczeć nad pracami....i sklejać....i wycinać...i dobierać. Ale radość z tego zawsze ogromna. I już niecierpliwie wyglądam dnia, w którym te chwile twórczego catharsis staną się również udziałem małej Gałązeczki.
I jeszcze jedno krótko słowo na koniec. Muszę, bo powstrzymąc się nie mogę:) Jeśli szukacie czasem inspiracji i pomysłów na udekorowanie domu, prezentu, czegokolwiek, zajrzyjcie tu:
Starsinspirations.
M. jest naprawde niesamowita w te klocki. Część naszych gałązkowych
inspiracji to jej zasługa! A ta ściana z napisem.....jejuuuuu
uwielbiam!!!! I chcę, chcę, chcę...
Nasze walentynkowe DIY.
Uwielbiam nietypowe domowe dekoracje...do takich należą m.in. girlandy. W tym roku inspiracji szukałam na Pintrest i znalazłam właśnie coś takiego! Koszt....chyba Wyborcza to była i kilka kolorowych arkuszy. Gałązeczka wpatrzona i pełna zachwytu.
Zwykły słoik, kawałek wstążki i filcu....super pomysł na świecznik, wazon lub słoik na ciasteczka. Co komu w duszy gra...
Pomysł na walentykowe opakowanie. Stara torebka z Zary, nowa wstążka i kawałek czerwonego filcu.
Walentynkowa sowa. Tułów zrobiony z tekturowej rolki po papierze toaletowym.
A tak już całkiem na marginesie nasza walentynkowa stylizacja:
Bodziak – H&M
Spodnie – ZARA
Naszyte czerwone serduczka – wyrób Mamy z filcu
...a na spacer....
kurtka - Zara
szal i czapka - wypatrzone na wyprzedażach Obaibi (60% - taka gratka jeszcze nigdy mi sie nie trafiła:))
Poduszka w kształcie serca - IKEA
Ozdoby domowe - wykonane przez Mamę
Tu warsztat pracy Mamy Gałązki i stylizacja jeszcze w powijakach!
A to juz efekty naszej pracy...

I jeszcze kilka ujęć zapasów naszej Gałązeczki z "sercuchą":))















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz