8 kwietnia 2013

Organic zoo


 Organicznie i eko lubimy nie od dziś! Skrzętnie segregujemy śmieci, nosimy ekologiczne wielorazowe pieluszki, gotujemy własne obiadki, staramy się gasić światło i nie lać wody podczas mycia zębów. Życie całkiem eko w wielkim mieście i w ogóle w dzisiejszych czasach nie jest jednak możliwe, bo ....

... w naszych zbiorach jest spory zalew chińskich przekolorowych plastików w postaci samochodzików, kubeczków, grzechotek.... wiadomo ... ciężko dzisiaj wychować dziecko tylko na drewnianych zabawkach, a jak tu jeszcze przekonać Dziadków, żeby nie przynosili prezentów....khy, khy... no i to raczej oczywiste, że Dziadkowie nie kupują zabawek dla Gałązeczki w internecie...w zasadzie tylko tam jest większy wybór i łatwy dostęp do eko-zabawek (nie licząc kilku sklepów internetowych, które maja stacjonarne punkty odbioru, ale i tu trzeba byc mistrzem googla, żeby wiedzieć jak znaleźć...

... która z Matek Polek oparłaby się pokusie ciepłego prysznica, kiedy maleństwo już śpi, dom cichy i cały wieczór przed nią.... dodam prysznica dłuuugiego, gdzie woda się leje i leje i leje....czasem takie szaleństwo jest potrzebne, choć woda leci, leci i leci...

... skąd mam niby wziąć dla dziecka maliny w środku zimy??? .... no pytam.... ze słoiczka tylko...  nie wspomnę o tym, że w chwilach największych lamentów podgrzewanie obiadków i deserków w mikrofali ratuje nas przed potokiem łez, ....

...bo wiele rzeczy, bo jeździmy samochodem na zajęcia dla maluszków (choć to nie na drugim końcu miasta), bo w "trudnych" momentach sięgamy po pieluchy jednorazowe, które rozkładają sie 400 lat!!, jest wiele "bo".

Więc, kiedy możemy choć w niewielkim stopniu odkupić nasze winy, to się staramy. Mama Gałązka jest zakupoholiczką (wiem, wiem, to kolejne "bo"), przez co szafa Gałązeczki do najmniejszych nie należy. Ale staramy się, by było w niej ekologicznie lub organicznie, choć troszeczkę... w to nasze motto wpisuje się doskonale nasz ostatni zakup. Dwie cudne bawełniane koszulki od Organic Zoo. 

W kolekcji dostępne są również spodenki, śpiochy, wszystkie z uroczymi wąsami, rzęsami lub innymi nadrukami. Dla Gałązeczki mamy oczywiście męskie wąsy, a te rzęsy strasznie Gałązeczkowe...takie długieeeee!

Bawełna jest bardzo delikatna i mięciutka. Bardzo dobrze też się rozciąga, co zdecydowanie ułatwia ubieranie.... jak wiadomo 10-miesięczne dziecko raczej nie usiedzi spokojnie 10 sekund, więc poranne ubieranie to u nas jak bieg z przeszkodami, a właściwie gonitwa...Gałązeczka ucieka, przybierając różne pozy, wyrywając się, tarmosząc, rozbierająć, .... te bluzeczki to przetrwały;)




 Na zajęciach dla maluchów...






... i w domowych zaciszu...


koszulki - Organic Zoo (kupione TU)
spodenki - H&M i NEXT
apaszka - Allegro

3 komentarze:

  1. życie eko - super :) ale wielorazowe pieluszki?!? Do tej pory moja mama mi wypomina, ile miała zachodu z praniem tetrowych pieluch... ;) Nie przyszło by mi nawet do głowy, że można takie obecnie kupić...

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wielorazowe pieluszki trafiłam całkiem przypadkiem na internecie. Kupiłam dwie sztuki .... z czystej ciekawości, żeby zobaczyć, czy w ogóle będą nam pasować i czy będziemy umieli się nimi posługiwać. Okazało się, że jest łatwiej niż przypuszczałam. Moja mama też wielokrotnie powtarzała jak namaczała, prała, gotowała, suszyła prasowała ... jakieś 60 pieluch tetrowych na raz...to była prawdziwa katorga. Dzisiejsze pieluszki tylko z nazwy przypominają tamte z dawnych lat. Jeśli nie ma "większej sprawy", to pieluszkę po prostu wrzucam do pralki. Nie płuczę, nie przepieram, .... Przy "konkretach" muszę delikatnie przepłukać w dłoni, ale ten polarkowy materiał bardzo łatwo oczyszcza się z zabrudzeń. Zajmuje to jakieś 30 sek maks. Piorę w 60 stopniach, w normalnych proszku z resztą białego lub jasnego prania. Po prostu dopełniam bęben pralki, więc w zasadzie jakiś większych kosztów prania i tak nie ma.

    Zaczęłam używać tych pieluszek jak Gałązeczka miała 5 miesięcy, więc nie wiem, jak sprawdziłyby się w okresie noworodkowym, kiedy każda zmiana pieluszki równa sie "większa sprawa". Ale stosuję do nich takie fizelinowe chusteczki, które wszystko zbierają, wrzuca sie je do toalety i po sprawie.

    Jedyny minus jak dla mnie, to fakt, ze objętościowo pieluszki wielorazowe są większe i pupa zawsze jest większa, przez co nie każdy ciuszek można włożyć. Są marki, które szyją np. spodenki na straszne chudziaki i pieluszka już sie nie mieści tak swobodnie. Ale można to wszystko sobie zorganizować.

    No i oczywiście, takie pieluszki nie są tak chłonne jak wielorazówki. My zmieniamy co ok. 3 godziny. Wszystko też zależy od chłonności wkładu. Najtrudniej jest w nocy, bo Gałązeczka śpi 12 godzin, z 1-2 przerwami na jedzonko. Nie zmieniam już pieluszki w nocy i wielorazówki często nie wytrzymują tych 12 godzin. Czasem nadal posiłkujemy sie jednorazówkami w nocy albo wkładam dwa wkłady.

    Ogólnie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. no proszę... powrót do korzeni ;) dziękuję za wyjaśnienia

    OdpowiedzUsuń