7 maja 2013

Eko by Maylily i Milovia


Tak jak obiecałam, wracam do tematu pieluszkowania. Od kilku miesięcy Gałązeczka jest szczęśliwym posiadaczem wielorazowych pieluszek ekologicznych. Jak się sprawdzają? .... naprawdę dobrze!

Kompletując wyprawkę dla Gałązeczki ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, żeby „bawić się” w wielorazowe pieluchy. Ze zgrozą słuchałam opowieści Mamy o tym, jak namaczała, prała, gotowała, suszyła, prasowała ... jakieś 60 pieluch tetrowych na raz...to musiała być prawdziwa katorga. Nie zamierzałam fundować sobie takiego macierzyństwa. Cenny czas, którego i tak w dzisiejszych czasach jak na lekarstwo, wolałam spędzić na zabawach z Gałązeczką. Aż tu nagle przyszedł listopad i ... długie, jesienne wieczory ... szaruga, która sprawiła, że nosa z domu wyściubić się nie chciało. Gałązeczka przesypiała jeszcze wtedy długie godziny w ciągu dnia, a w tym czasie ja buszowałam po internecie w poszukiwaniu dziecięcych inspiracji, ubranek, zabawek, świątecznych dekoracji ... i trafiłam, całkiem przypadkiem, na artykuł o pieluszkach ekologicznych. Postanowiłam wypróbować, bo te wzory..., bo idea słuszna, .... i z czystej ciekawości, żeby się przekonać, czy to przygoda warta zachodu. Kupiłam dwie sztuki..... i zaraz potem jeszcze 5! Okazało się, że wielorazowo może znaczyć zdrowiej, łatwiej, taniej i przyjemniej !


Zdrowiej .... to jasne, że pieluszki zrobione z naturalnych materiałów, głównie bawełny muszą być delikatniejsze i bardziej przyjazne dla skóry dziecka niż sztuczne jednorazówki. Nie wspomnę już o tym żelu, który wprawdzie świetnie trzyma „zawartość” w środku pieluszki, ale daje okropny, ostry zapach. Kontakt z „chemią” często kończy się odparzeniem. My nie wiemy, co to słowo znaczy juz od prawie pół roku. Odkąd zaczęliśmy używać wielorazówek, nie potrzebne są nam nawet kremy ani maści ... pupcia jest gładka ... jak u niemowlaka;))

Łatwiej ... zazwyczaj! Dzisiejsze pieluszki wielorazowe tylko z nazwy przypominają tamte z dawnych lat. Zabrudzoną pieluszkę po prostu wrzucam do pralki, czasem lekko przepłuczę w dłoniach, ale nie przepieram. Piorę w 60 stopniach z resztą jasnego lub białego prania, w normalnym proszku. Muszę jednak przyznać, że sama obsługa wielorazówek jest troszkę bardziej absorbująca niż w przypadku pieluszek jednorazowych. Te drugie lądują w koszu i tylko częściej śmieci trzeba wynosić. Wielorazówki zmieniać trzeba trochę częściej.... zwłaszcza teraz, kiedy Gałązeczka rośnie, a chłonność pieluszek nadal ta sama. Przy okazji wszelkich wyjść muszę pamiętać o zabraniu dodatkowych wielorazówek i torebek foliowych na te zużyte. Torba czasem pęka w szwach;) To jednak niewielki koszt, jeśli pomyślimy, że jednorazówki rozkładają się w glebie 400 lat!!

Taniej .... Pieluszki wielorazowe to spory wydatek na początku. Każda z nich (razem z wkładami), to koszt ok. 100 zł. Można znaleźć także tańsze wersje, ale nie wiem, jak z ich jakością, wytrzymałością, chłonnością. My testujemy pieluszki Maylily i Małe Me (teraz Milovia). Obie marki się sprawdziły, choć każda w innych warunkach. Oszczędność widać jednak dość szybko. Już w trzecim miesiącu używania zwrócił nam sie koszt zakupu naszych wielorazówek, czyli od tego czasu .... zarabiamy:))) Co prawda nie pozbyliśmy sie całkowicie jednorazówek. Używamy ich w kryzysowych sytuacjach oraz w nocy, kiedy nawet podwójne wkłady nie dają rady. Trzeba też pamiętać o kosztach prania wielorazówek..... ja zazwyczaj dopełniam bęben pralki z naszym normalnym praniem. Mimo wszystko oszczędnośc jest spora.
Przyjemniej ... Oko cieszą piękne wzory, tkaniny delikatne w dotyku są przyjemne dla skóry, a Mama Gałązka ma satysfakcję, że robi coś dobrego.  Duuużo tych plusów.

Muszę jednak przyznać, że wielorazowych pieluszek zaczęłam używać jak Gałązeczka miała 5 miesięcy, więc nie wiem, jak sprawdziłyby się w okresie noworodkowym, kiedy każda zmiana pieluszki równa sie "większa sprawa". Może są tu mamusie, które mają z tym więcej doświadczenia?

Aha, i jedyny minus, to fakt, ze objętościowo pieluszki wielorazowe są większe i pupa jest w nich większa, przez co nie zawsze mieścimy się we wszystkie ciuszki. Niektóre marki szyją ubranka na strasznych chudzielców. Zazwyczaj potrzebny jest wtedy większy rozmiar ubranka i ... szafa gra:)

Maylily













Małe Me (Milovia)








2 komentarze:

  1. milovia nie stwarza efektu dużej pupy, jak się sprawdza w praktyce? My mamy MayLily i pisaliśmy o niej tu http://www.rocknroll-baby.pl/reusable-diaper/

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, Milovia jest dużo mniejsza, ale teraz Gałązeczka siusia na potęgę, więc wkładam podwójny wkład .... pupa wprawdzie mniejsza niż przy Maylily, ale daleko nam do objętości jednorazówek! Milovia wydaje mi się też bardziej szczelna. Przy Maylily zdarzało nam się przelać, zwłaszcza, gdy nie zmieniłam pieluszki w porę. Przy Milovii takich wypadków nie mieliśmy. I jeszcze na koniec .... otulacz Milovii można wykorzystać kilkakrotnie. Jeśli wkład nie jest mocno nasiąknięty, to otulacz pozostaje czyściutki. Przy Maylily przez budowę "kieszonkową" 1 użycie = 1 pranie.

    W zupełności się zgadzam też z Waszą tezą o "przegrzewaniu męskiego interesu":) To też jedna z przyczyn, dla której zdecydowałam się spróbować.

    OdpowiedzUsuń