Dzisiaj trochę obiecanego tzw.
product placement. Do Pani Gadżet mi jeszcze daleko, więc wybaczcie ułomność
opisu i zdjęć. Jeszcze teraz, siedząc i
pisząc, przychodzą mi do głowy zdjęcia, których nie zrobiłam, a które warto
byłoby pokazać. A jutro odkryję zapewne nową funcjonalność, o której w tej
notce nie wspomnę. No cóż... better done than perfect ... to ostatnimi czasy
moje hasło przewodnie. Ale do rzeczy....
... a właściwie O rzeczy, a
dokładniej o naszej nowej spacerówce... wózku Bugaboo Bee Plus (lub jak w
gałązkowym slangu nazywa go Tata Gałązka „Jabadabadu”;)))
Z zakupem lekkiej spacerówki
wstrzymywaliśmy się długo. Wszyscy rówieśnicy Gałązeczki śmigali już w
parasolkach, a ja wciąż uziemiona przed ekranem komputera przeglądałam w kółko
różne modele i dumałam... czy ważniejsze, żeby miała duży kosz, czy ma być mała
po złożeniu, czy z wygodnym siedziskiem czy poręczną rękojeścią... i tak w
kółko! Oglądanie w realu tez niewiele pomogło.
Pomogły upały! W 30 stopniowej
temperaturze pot spływał mi po skroniach na samą myśl wyjścia z domu z naszą
Teutonią. Choć z wyboru T. jako pierwszego wózka jestem nadal zadowolona, nasze
potrzeby się po prostu zmieniły. Teutonia z opcją 3 w 1 miała wiele plusów:
stosunkowo wąski stelaż, który mieścił się w wąskich alejkach bazarku, małych
sklepikach; średniej wielkości gondolka z mięciutkim środkiem, wygodna
przestronna spacerówka z podpórką na nóżki, duży kosz i kółka idealne na zimowe
zaspy. T. jest jednak wózkiem z kategorii „wagi ciężkiej” (choć w swej
kategorii i tak jednym z najlżejszych). Ja szukałam czegoś, co byłoby leciutkim
i zwrotnym miejskim wózkiem na krótkie spacery. I znalazłam! Teraz po miesiącu
testowania mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to był strzał w 10!
Nie będę Was zanudzać ogólnym
opisem, że BB to spacerówka, że komfortowa, że praktyczna....przejdę od razu do
szczegółów, które zadecydowały o wyborze wózka.
Design
Nie ukrywam, że to zawsze jeden z
ważnych elementów, który biorę pod uwagę przy wyborze .... nie tylko wózka. Jak
mam coś juz kupić, to to coś musi mi się podobać. Inaczej po prostu nie lubię
tego używać i jeśli nie jest niezbędne, to prędzej czy później ląduje w kącie.
Może nazwiecie to próżnością... dla mnie to raczej przywiązanie do estetyki.
Dodatkowo, lubię rzeczy
oryginalne, które nie trącą sztampą. Taki jest z pewnością Bugaboo Bee Plus.
Nietypowy kształt stelaża podobał mi się od zawsze. Babcia Gałązeczki zawsze
mówi, że jak coś wybiorę, to musi być „fikuśne”:) Więc nasz wózek tez był
skazany na „fikuśność”.
Duży kosz
Wielkość kosza była dla mnie
kluczową kwestią. Nasz codzienny rytuał spacerowo-domowy zakłada wizytę na
bazarku. Odkąd jestem z Gałązeczką w domu bardzo rzadko robię zakupy w supermarkecie....
z różnych powodów... wizyta w
supermarkecie to 2-3 godziny wyjęte z życia... a najświeższe warzywa i owoce,
wędliny i naturalne pieczywo najlepiej kupować w małych sklepikach lub wprost
od rolników. A że bazarek mamy rzut beretem od domu, to jesteśmy tam codziennie.
Potrzebowałam więc wózka, który pomieści wszystkie torby oraz nie urwie się pod
ciężarem ziemniaków i butelek z wodą.
Kosz w BBP jest naprawdę
przestronny. To nasza prawdziwa skrzynia skarbów. Oprócz zakupów wozimy tam także
zabawki, torbę śniadaniową, aparat, torebkę mamy, pieluszki, chusteczki.... nie
mam żadnej torby na rękojeści, dlatego wszystko, co potrzebne musi zmieścić się
pod wózkiem.
A teraz najlepsze....rozwiązanie,
które odkryłam dopiero po zakupie. W BBP siedzenie wózka unosi się do pozycji
pionowej dzięki czemu dostęp do rzeczy w koszu jest zawsze bardzo łatwy. Z tej
funkcji korzystam bardzo często, nawet wtedy, gdy Gałązeczka siedzi w wózku.
Torby sięgają aż pod samo siedzenie, które dodatkowo utrzymuje je na miejscu. W koszu z łatwością zmieściła się nawet torba na laptopa.
Za to naprawdę wielki plus.... znawcą wózków wszelakich nie jestem, ale nie
spotkałam się jeszcze z takim, który miałby podobną funkcję.
Pojedyncza rękojeść
Długo zastanawiałam się, czy to
dla mnie ważne, żeby wózek miał pojedynczą rękojeść. Teraz wiem, że
tak....jakbyście nas spotkali przechadzających się w parku, to zobaczylibyście
taki obrazek....Gałązeczka rozłożona w wózku z ciekawością obserwuje otaczający
go świat, a wózek pcha Mama Gałązką, która .... albo rozmawia przez telefon
zdalnie załatwiając wszystkie sprawy (szczególnie ostatnio, gdy trzeba
zadzwonić do majstra, do sklepu spytac, czy parapety już są, do Babci, czy
przyjść może po południu popilnować Gałązeczki, ...) albo coś nastawia w
aparacie, albo po prostu idzie, delektując się ciepłą pogodą, świeżym
powietrzem , sącząc swoją ulubioną Coca Colę. A jak akurat wraca z bazarku po
większych zakupach, to w dłoni jeszcze dodatkowe siatki. I zawsze pchając wózek
tylko jedną ręką. Dwie oddzielne rękojeści nie zdałyby u nas egzaminu.
Rękojeść ma też zabezpieczający
pasek, który zakłada się na nadgarstek i który pomaga kontrolować wózek nawet,
gdy nie trzymamy rękojeści lub jako zabezpieczenie na wypadek, gdyby rękojeść
wyślizgnęła nam się z dłoni. To bardzo praktyczne rozwiązanie, z którego
korzystam szczególnie jak stoję na skrzyżowaniu na światłach, przy bankomacie
odwracam na chwilę głowę, ...
Siedzenie z możliwością zmiany ustawienia wobec kierunku jazdy
Na możliwości zmiany ułożenia
siedzenia względem kierunku jazdy też bardzo mi zależało. W Teutonii Gałązeczka
siedziała tyłem do kierunku jazdy. W BBP jeździmy zazwyczaj przodem, ale czasem
zdarzają się takie sytuacje, że Franek chce nas widzieć.... szczególnie jak
spacerujemy całą rodziną.... tak jakby chciał być wtedy częścią toczącej się
rozmowy.
Poniżej siedzisko w trzech pozycjach. Na zdjęciach widać też, jak spory jest kosz.
Waga i manewrowanie
Bugaboo Bee Plus to wózek bardzo
lekki, zwrotny i wygodny w użyciu. Nie trzeba wkładać większego wysiłku w
pchanie, bo BBP dosłownie sam sunie po podłożu. Przednie kółka są obrotowe,
choć można je unieruchomić.
Jak to jednak bywa z lekkimi
wózkami, w momencie, gdy znacznie go obciążymy, jego manewrowość trochę spada. Nie
jest to jednak wada konstrukcyjna wózka, a po prostu prawa fizyki. Lekki wózek
stawia po prostu mniejszy opór i trzeba włożyć więcej siły w jego prowadzenie. Mowa
tu jednak o znacznym obiążeniu. Codzienne zakupy nie wpływają negatywnie na
zwrotność wózka.
Ta lekkość i delikatnośc wózka
sprawia też wrażenie, że BBP jest bardzo kruchy. Z pewnością nie jest takim
taranem jak nasza Teutonia. Trzeba uważać na większych nierównościach, bo małe
kółka mogą nie dać sobie rady z większą dziurą w drodze, kamieniem... ale to
przecież wózek miejski, nie wymagajmy cudów. Jak zawsze coś za coś. W tym
przypadku lekkość i zwrotność za delikatność.
Kółka
Stosunkowo małe, amortyzowane.
Trochę sią bałam takich małych kółek o wąskim bieżniku. Na razie niepotrzebnie.
Zobaczymy, co będzie jesienią.
Ale największą zaletą kółek jest
ich cichość. Maclareny tez były na mojej liście typów, ale miałam wrażenie, że
ich kółka są nieco rozklekotane. Latają w każdą stronę. Dudnią. W BBP nie ma
tego problemu. Kółka nie turkoczą nawet na kostce. Amortyzatory łagodzą
trzęsienie i nierówności terenu. Wózek jest po prostu cichutki i „płynny”.
Moje dodatkowe must have’y
Uchyt na kubek lub butelkę –
niestety nie jest w zestawie. Musiałam więc dokupić oddzielnie, ale nie żałuję.
Korzystamy z niego bardzo często, szczególnie teraz, kiedy kubeczek z wodą
nosimy ze sobą wszędzie. Wreszcie dziubek nie jest zapiaszczony, nic sie nie
wylewa na rzeczy w koszu. Rozmiarem pasuje pod różne butelki.
Łatwość obsługi
Z tą łatwością obsługi to tak
różnie. Teraz, po miesiącu, wiem już wszystko co i jak, gdzie kliknąć, gdzie
złapać, jak złożyć... ale na początku nie obeszłabym się bez instrukcji. Myślę,
że to jednak kwestia rozbudowanej funkcjonalności i niecodziennych rozwiązań
konstrukcyjnych, które tak mi się spodobały. Przedłużanie siedziska i
podnoszenie daszku, zmiana pozycji siedziska... wszystko to niby intuicyjne,
dobrze oznaczone, ale lepiej przeczytać instrukcję, zamiast szarpać się
niepotrzebnie:)
BBP ma jeszcze wiele funkcji,
których nie wykorzystuję i całą masę akcesoriów, którze można dokupić, łącznie
z funkcją godolki dla niemowląt, czy śpiworkiem.
Cena
Odstrasza, wiem. Ale za jakość
się płaci. To wiadomo nie od dziś. Pewnie powiecie, że są inne wózki, równie
dobre, ale tańsze. Pewnie i są. Ale żaden nie zachwycił mnie tak jak BBP. Na
żadnego tak wytrwale nie odkładam oszczędności do skarbonki. I o żadnym tak
długo nie marzyłam. W tej kwestii to tyle:)
Można poszukać czegoś na rynku wtórnym, tylko tu ...uwaga. Często w ogłoszeniach pojawiają się modele Bugaboo Bee sprzed 2010. W 2010 roku wprowadzono aktualny model BB Plus, który posiada trochę udogodnień.... między innymi większe siedzisko. Zobaczcie na zdjęciu. Bugaboo Bee Plus po lewej.
Nasza pszczoła!
I w podróży...

























Marzy mi się ten wózek, ale cena jednak odstrasza. Może przy następnym bejbe ;)
OdpowiedzUsuńJa wlasnie też się szczypałam i dlatego tyle zwlekałam z zakupem. Na początku myślałam podobnie, że przy kolejnym dziecku, ale potem doszłam do wniosku, ze przy kolejnym to juz na pewno sobie nie kupię, bo wtedy to dopiero beda wydatki, a poza tym pewnie już jakąs spacerowkę miałabym po Franku. Na BBP zbierałam juz jakiegoś czasu, ale ostateczna decyzja zapadła kiedyś jakieś 2 miesiące temu Franek bawił się książką, którą dostał na chrzciny. To takie baśnie dla trochę starszych dzieci, więc wcześniej do nich nie zaglądaliśmy. Okazało się, że z ksiązki wypadła jeszcze jedna koperta "pochrzcinowa" (chrzciny - sierpień 2012). W środku dokładnie tyle ile brakoła na wózek;))) Uznałam, że to znak:)
Usuńrównież mamy BBP użytkujemy go od roku i nie zamieniłabym go na żaden inny, jest rewelacyjny, lekki, zwinny, prowadzi się go z przyjemnoscia ;)
OdpowiedzUsuń