Choć urodzinowe przyjęcia już za
nami, to my nadal czujemy się tak, jakby ostatni goście właśnie wyszli. W
kuchni plączą się akcesoria do tortów, na stole nadal stoją słoiki żelków (o
zgrozo! A ja je wyjadam bez opamiętania;), nad stołem i pod sufitem ciągle
jeszcze wiszą nasze dekoracje i girlandy. To wszystko specjalnie i jakby trochę
na przekór upływającym dniom. Miniony weekend był dla nas naprawdę wyjątkowy i
chcę tymi chwilami nacieszyć się troszkę dłużej. A Franek codziennie rano
wybiega do salonu, podnosi łapkę do góry, pokazując wiszące dekoracje i woła „yyyyyy”;)))
... jakby mówił: „Patrz Mamo, tu było moje przyjęcie!”.
Jest jeszcze jeden powód, dla
którego przedłużam tę urodzinową atmosferę. Przygotowania pochłonęły mnie
całkowicie i w zmęczenie oraz zabieganiu nie zdążyłam do końca się nimi nacieszyć.
Dekoracje zatem zostaną jeszcze przez jakiś czas, a dziś obiecana notka „przygotowawcza”.
Niektórzy z Was pytali się o dekoracje, jak, skąd i dlaczego. Zapraszam zatem
do lektury naszego małego urodzinowego tutoriala;)
Pomysł
Już taka ze mnie artystyczna
dusza, że każdą okazję chciałabym uczcić w wyjątkowy sposób. To jak wygląda
nasz dom ma dla mnie duże znaczenie (i ogromny wpływ na moje samopoczucie....).
Dlatego u nas zawsze znajdziecie sezonowe dekoracje....na Boże Narodzenie
stroiki i świeczki, na Wielkanoc i wiosnę kwiaty, na urodziny girlandy, ...
często wyrabiane przeze mnie po nocach, wyszukane gdzieś na wyprzedażach. Lubię
przedmioty z klimatem. Inspiracje potrafię czerpać nawet z przelotem
przejrzanej gazety a pomysłów głowa zawsze pełna. Zazwyczaj problem jest tylko
z wyborem tej jednej koncepcji.... tym razem ten problem też się pojawił.
Myśląc o urodzinach Gałązeczki,
już na wstępie zrezygnowałam z przyjęcia tematycznego. Franek jest jeszcze za
mały, żeby docenić (ba! nawet zrozumieć) stół przybrany jak piracki statek czy
choćby powtarzalność pewnych motywów (przyznam, że w tym roku myślałam nawet o wąsach). Dlatego postanowiłam, że
konkretnego tematu nie będzie. Będzie za to spójnie .... kolorystycznie.
Chciałam, żeby wszystko miało ręce i nogi, nie gryzło się ze sobą, nie
przytłaczało ilością barw, których i tak nigdy nie brakuje w dziecięcym
świecie.
Wybrałam miętę i granat. To
zestawienie jakoś szczególnie polubiłam. Mięta to prawdziwy hit sezonu. Chciałam
jednak, żeby przyjęcie było prawdziwie chłopięce...stąd granat. No i biel...
moja ulubiona (obok szarości).
Wybór kolorów to była pestka....
schody zaczęły się dopiero potem...
Dekoracje
W poszukiwaniu pomysłów na
wystrój, menu, dekoracje, itp wertowałam internet już od początku maja. Wtedy
to pojawiły się na blogu pierwsze wpisy z inspiracjami (TU, TU i TU). Przyznam, że
Pinterest to prawdziwa skarbnica cudownie klimatycznych zdjęć, z których można
czerpać wiele pomysłów. Ja się nie zawiodłam.
Wymarzyłam sobie wiszące nad
stołem dekoracje. I znalazłam je (co nie było łatwe!!) TU. Sklep ma spory
wybór takich wiszących kul i rozet w róznych kolorach.... niestety tylko w
podstawowych, więc jeśli ktoś marzy o miętowych dekoracjach, to niestety będzie
musiał zrobić je samodzielnie;) Kompozycję stworzyłam sama, a Dziadek
Gałązeczki pomagał mocować. To moje pierwsze dekoracje tego typu, ale na pewno
nie ostatnie. Takie kule i rozety to naprawdę niewielki wydatek, a mogą
całkowicie odmienić wygląd pomieszczenia. Po przyjęciu można je złożyć i
schować na kolejne okazje.
No i oczywiście moje ukochane
girlandy. Pojawiają się u nas co jakiś czas. Ostatnio w Walentynki (TU).
Przyznam, że miałam bardzo ambitny plan uszyć je z materiału, tak, by potem na
stałe ozdobiły pokój Gałązeczki. Ale maszyna do szycia pośpiechu nie lubi, więc
gdy zabrałam się za szycie wieczorem w przeddzień przyjęcia, to wiedziałam, że
nic dobrego z tego nie wyjdzie. Jak na złość zabrakło mi nitki, maszyna
wciągała materiał, zgubiłam instrukcję (tak tak...jeszcze się nadal uczę i
trudniejsze operacje wymagają jeszcze konsultacji:). No więc się poddałam.
Materiałowe girlandy powstaną przy innej okazji, a ja na szybko wyciełam je z
papieru. Zawisły na biało-granatowym sznurku (kupiony TU).
Stół
Dekoracje stołowe także nie były
dziełem przypadku. I tu znowu nieocenionym źródłem inspiracji był Pinterest.
Chciałam, żeby całość nie sprawiała wrażenia chaosu – stąd jednolite etykietki
na prawie wszystkich smakołykach.
Takie etykietki nadadzą Waszemu
przyjęciu naprawdę wyjątkowy i indywidualny charakter. A ich wykonanie jest
banalnie proste. Ja znalazłam w galerii google jakąś niebieską ramkę, wkleiłam
ją w Wordzie i dodałam napis. To tyle! Żadnych skomplikowanych Photoshopów:) Na
koniec przytwierdziłam karteczki do wykałaczek. I gotowe!
Marzyłam też o słojach ze
smakołykami. W tym celu użyłam słoików, w których na codzień w kuchni
przechowuję sól i cukier. Dodałam etykietki na sznureczku i gotowe!
Dość trudno było mi znaleźć
elementy dekoracji w miętowym kolorze. Choć na rynku wybór akcesoriów
urodzinowych jest spory, to większość, tak jak juz pisałam, w podstawowej gamie
kolorów. Dlatego o miętowe dodatki musiałam zadbać sama. Na Allegro kupiłam
materiał i uszyłam z niego obrus. Pomimo moich raczkujących umiejętności
krawieckich, wyszedł całkiem dobrze (nic dziwnego, w końcu to zwykły
prostokąt;))). I będe mogła go wykorzystać w przyszłości.
Znalazłam też miętowe serwetkii,
a papierowe rurki kupiłam TU.
W sklepie scandiloft upatrzyłam sobie też małe tabliczki, na których można pisać kredą. Urodzinowo z jedyneczkami, ale w przyszłości mogą posłużyć np. do oznaczania ziół.
Prawdziwie miętowe kostki lodu.
Torty
Oba urodzinowe torty Gałązeczki
przygotowałam sama. Za każdym razem to dla mnie ogromna frajda, choć mistrzem dekoracji
nie jestem. A odkąd odkryłam miejsce, gdzie mogę kupić lukry plastyczne i inne
nietypowe akcesoria do tortów (np. wykrawaczkę do literek), to żadnej okazji
nie przepuszczę. A kupuję je TU.
Niedzielne przyjęcie z Dziadkami było w zasadzie zorganizowane przez restaurację. Ja zadbałam tylko o białe balony, które tak pasowały mi do całego krajobrazu, a jednocześnie wprowadziły lekko dzięcięcy i bajkowy klimat. Kupione TU. Hel zamówiony na Allegro. Trochę było z tym zamieszania, ale efekt końcowy był tego wart.
I jeszcze tak na koniec trochę z
innej beczki, ale padały o to pytania. Nasz balkon. Oryginalnie wyłożony jest
okropną niebieską terakotą, której nigdy nie lubiłam. Już jakiś czas marzyłam,
że stworzyć z niego dodatkowe letnie pomieszczenie z ogromem poduszek, leżanką,
drewnianą podłogą, lampiomami, baldachimem.... Część pomysłów nadal jest w
fazie realizacji, ale te najważniejsze zmiany mamy juz za sobą. I to naprawdę
niewielkim kosztem. Podłogę kupiłam na przecenie w Ikei (to TA). Doskonale
nadaje się na niewymiarowe powierzchnie – płytki można dowolnie łączyć,
rozłączać, .... wszystko dziecinnie proste.
Ława – niska leżanka na balkonie
marzyła mi się od dawna. Meble z gotowych kompletów były jednak zdecydowanie za
drogie i nigdy nie pasowały rozmiarem do naszej przestrzeni. Tu znowu
najprostsze rozwiązania okazały się najlepsze. Otóż nasza leżanka to 4 zwykłe
przemysłowe palety, które za darmo dostałam w zaprzyjaźnionym magazynie.
Wyłożyłam je starymi poduszkami, przykryłam białą narzutą i dodałam jeszcze
kilka jaśków (na razie każdy z innej parafii, ale prace nad nowymi poszewkami trwają:). Franek uwielbia się wdrapywać na naszą leżankę. Przytula się do poduszek i
gimnastykuje na tysiąc sposobów. Lubimy tam wylegiwać się w ciepłe letnie
wieczory. Taka nasza mała namiastka ogrodu. O balkonie będziemy jeszcze pisać,
bo w tym tygodniu pojawią się na nim kolejne zmiany.
































cudnie!
OdpowiedzUsuńBardzo przydatny wpis! Na pewno skorzystam z poleconego sklepu, bo nie znałam, a chcę kupić papierowe ozdoby. Stawiam na delikatność, więc będzie żółty z bielą, może odrobina jasnej szarości. Dziękuję za podpowiedzi pod poprzednim postem :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że udało nam sie kogoś zainspirować:) Żółty i szary to też piekne połączenie. Trzymam kciuki za udane przygotowania!
UsuńA czy mogłaby Pani podać link do materiału na obrus ? Szukam takiego wzoru od jakiegoś czasu! Bardzo podoba mi się wpis, goście na pewno byli zachwyceni !
OdpowiedzUsuńMateriał kupiłam tu: http://allegro.pl/bawelna-100-mietowe-5mm-kropeczki-kropki-1m-i3344459785.html
UsuńNa innych aukcjach tego sprzedawcy są także mniejsze (2 mm) białe kropeczki na miętowym tle. Przesyłka bardzo szybka, kontakt super miły. Polecam:))
Witam serdecznie! Pomysł przeuroczy! Wszystko tak gustownie Pani dobrała. Dziękuję za wszystkie porady i linki do sklepów. Mam pytanie o ta dużą tabliczkę, która stała na stole z napisem Franek kończy 1 roczek. Gdzie ją Pani kupiła?
OdpowiedzUsuńZ góry bardzo dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam! Kasia
Kredowa tablica pochodzi z DUKI, ale podobną można wykonać samodzielnie. Na internecie albo w markecie budowlanym można kupić farbę tablicową. Wystarczy wziąć ramkę na zdjęcia, wyjąć szkło, a farbą pomalować tylnią dyktę i gotowe:)
UsuńDziękuję! Poniżej post jest również ode mnie :) ... najpierw się skasował więc napisałam drugi ....Pozdrawiam!
UsuńWitam serdecznie! Bardzo gratuluję Pani pomysłu! Wszystko było pięknie zaaranżowane i gustownie dobrane! Mam pytanie odnośnie tej większej tabliczki, na której było napisane Franek kończy 1 rok. Czy mogę zapytać gdzie ją Pani kupiła? Z góry dziękuję i życzę wszelkiej wspaniałości dla Franka i Pani :))) Pozdrawiam, Kasia
OdpowiedzUsuń