14 lipca 2013

Zoo


Pierwsza wyprawa do zoo już za nami! Mama i Tata Gałązka powspominali stare czasy, jak to ze swoimi dziadkami chodzili oglądać lwy i słonie. Franek zupełnie niewzruszony. Na większość zwierząt wołał „kita” (czyt. kicia).... a w zasadzie tylko na te, które potrafił dostrzec w klatkach, za tysiącem gałązek i gałązeczek, w dziuplach, gniazdach,  lub na wybiegu, chowające się w zaroślach i unikające tłumu gapiów. Przy żyrafach ziewał bez skrępowania. A największą atrakcją były kury i owieczka. To niesamowite, że teraz „dzieci z miasta” muszą udać się do zoo, żeby zobaczyć kurę czy koguta. Nie do pomyślenia w naszych czasach, kiedy prawie każde wakacje spędzało się na wsi u dziadków, cioć czy wujków, biagało po polach, wspinało na snopki siana i podglądało dojenie krowy w oborze. 

Nasza przygoda ze zwięrzętami nie skończyła się tego dnia na wycieczce do zoo. W domu w ruch poszły wyjątkowe klocki. Dostaliśmy je na urodziny, ale można je kupić TU. Uwielbiamy! Klockami firmy Janod można się bawić na przeróżne sposoby – układać w wieże, piramidy, burzyć, grać w kręgle, wkładać jeden w drugi, układać w rządku od najmniejszego do najwięszkego, dopasowując przy tym obrazki z tego samego rodzaju. Im dziecko starsze, tym wachlarz możliwości się poszerza. Za jakiś czas będziemy mogli opowiadać sobie wymyślone historie o zwięrzętach na obrazkach, robić zgadywanki i wiele innych. Dodatkowo, klocki sa piękne, kolorowe i starannie wykonane. Mają tylko jedną wadę – są papierowe (choć to pewnie także część ich uroku), a Gałazeczka wciąż szlifuje na nich wyrastające zęby, przez co w kilku miejscach papier zamókł i został zdarty. 

A żeby tej zoologicznej atmosfery było mało, to kluczowym elementem naszej garderoby tego dnia były ubranka od Organic zoo. O tej marce pisałam już wcześniej tu. Nadal jest na mojej liście Top 10 i ze zniecierpliwieniem czekam na nową kolekcję. 

Do ZOObaczenia!

Zoologiczne co-my-tu-mamy:
Bluzeczki – Organic zoo
Spodnie jeansowe – Reserved kids
Szal – Okaidi
Granatowy rozpinany sweter z kapturem – KappAhl Newbie
Legginsy w żyrafy i lwy – NEXT
buciki - Gucio (opisane TU)

klocki - Janod (TU)
mata (na zdjęciach z klockami) - Szafa Tosi (TU)

Jak za starych, dobrych czasów...



 Nuda, nuda i jeszcze raz nuda ...;)
















 Nowowybudowana słoniarnia





 Organic zoo















 















I na koniec znowu coś, co przypomina mi moje dzieciństwo, czyli rozkładane, trójwymiarowe książeczki.



6 komentarzy:

  1. Witaj. Reakcja Franka na zwierzęta w zoo identyczna jak mojego synka Marcinka (ur. 12.06.12 :)) . Wczoraj był pierwszy raz w zoo i bardziej interesowały go inne dzieci niż zwierzęta. Szczególnie te dzieci, które coś jadły :) Robił wtedy 'mniam, mniam' i wyciągał do nich ręce. A jak zobaczył żubra to głośno zawołał ' oooo muuuuuu' czyli myślał, że to krowa z jego książeczki :) Zwrócę uwagę, że mieszkamy na wsi, ale krowy teraz na wsi można szukać jak igły w stogu siana, więc reakcja mojego dziecka mnie nie zdziwiła :) Na szczęście kury, koguty i kaczki jeszcze na wsi są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) hahah, jak dobrze, ze chociaż kury i kaczki się uchowały;)))F. jakoś mocno oporny w nauce zwierzątek i dzwiekow. Ja sie dwoje i troje, pieję, muczę, a on tylko się patrzy, jakby myslał "głupia matka";) F. też z 12 czerwca 2012:)))) Pozdrawiamy i dbajcie o te kury i kaczki, oby dla przyszlych pokoleń coś zostało. Jak tak dalej pójdzie, to nawet nie w zoo, ale w ksiązkach będziemy zwięrzęta oglądać;)

      Usuń
  2. gdzie można kupić te bluzeczki z Organic ZOO?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce są niedostępne. Ja zamawiałam w jednym z internetowych sklepów w UK...chyba www.mamaowl.co.uk

      Usuń
  3. Obawiam się, że nasze pokolenie nie będzie trzymało tych kurek, kaczek i kogutów...
    Mój synek ma szczęście bo niedaleko nas mieszkają jego pradziadkowie i dziadkowie, którzy takie zwierzątka posiadają, w dodatku jest pies, kilka kotów. Może obcowanie z nimi sprzyja nauce wydawania odgłosów zwierząt, bo M. uwielbia zabawę w "powiedz a jak robi np. wilki albo koza itd." :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To macie szczeście. U nas w domu mamy kicię i w zoo na widok kazdego zwierzatka Franek wołał "kita". W parku na spacerze, jak zobaczy psa, to samo;))) Cóż, będę musiała popracować nad poszerzeniem jego repertuaru zapoznanych zwierzątek;)

      Usuń