6 lipca 2013

Art


Magiczne pudło Mamy Gałązki wreszcie zostało otwarte! Zakurzone kredki, farby i bloki poszły w ruch!

Na ten moment czekałam niecierpliwie. Sama uwielbiam artystycznie się powyżywać, choć „talent” mój mocno nieokrzesany;) W czasach przed-Gałązeczkowych zdarzało mi się własnoręcznie robić zaproszenia, kartki okolicznościowe, świąteczne dekoracje. Malowałam na szkle, pastelami, wycinałam, wyklejałam i inne cuda na kiju. Wiedziałam, że jak nadejdzie właściwy czas, to wszystko będę robiła także z Gałązeczką...

..tylko nie sądziłam, że nastąpi to tak szybko. Gałązeczka, jak prawdziwy 13-miesięczniak, jest jeszcze na etapie wkładania wszystkiego do buzi, gryzienia, lizania. Blok jeszcze by jakoś uszedł, ale kredki...farby...pędzle.... A jednak!  

Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiłam wziąć udział w konkursie, który zorganizowała Kredka. Na pracę techniką Erica Carla. I ku mojemu zdziwieniu Franek „malował” ze mną całe 1,5 godziny, tzn. w tym czasie dokładnie obejrzał, wylizał wszystkie farby, pogryzł pędzelki, poszarpał na strzępki kartki, wylał wodę, coś tam maznął, lecz głównie na podłodze, rozmazywał farbki rączkami. Na koniec przejechał mopem, a potem świetnie się bawił w kąpieli. Przez cały czas jednak w pełnym skupieniu. I choć samego malowania było niewiele, to będziemy takie artystyczne poranki powtarzać coraz częściej! Choćby dla takich zdjęć....;)



































Przy okazji uzupełniliśmy galerię naszych odcisków


  I to, co nam z tego malowania wyszło...

 Jak Gałązki, to tylko las!


Do następnego!!!

3 komentarze:

  1. haha jaki balagan ,ale jak zdolny gałązeczka ;)))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Co tam bałagan, jak mały Gałązka sam po sobie mopem posprzątał! ;) Praca extra!

    OdpowiedzUsuń