Magiczne pudło Mamy Gałązki
wreszcie zostało otwarte! Zakurzone kredki, farby i bloki poszły w ruch!
Na ten moment czekałam
niecierpliwie. Sama uwielbiam artystycznie się powyżywać, choć „talent” mój
mocno nieokrzesany;) W czasach przed-Gałązeczkowych zdarzało mi się własnoręcznie
robić zaproszenia, kartki okolicznościowe, świąteczne dekoracje. Malowałam na
szkle, pastelami, wycinałam, wyklejałam i inne cuda na kiju. Wiedziałam, że jak
nadejdzie właściwy czas, to wszystko będę robiła także z Gałązeczką...
..tylko nie sądziłam, że nastąpi
to tak szybko. Gałązeczka, jak prawdziwy 13-miesięczniak, jest jeszcze na
etapie wkładania wszystkiego do buzi, gryzienia, lizania. Blok jeszcze by jakoś
uszedł, ale kredki...farby...pędzle.... A jednak!
Wszystko zaczęło się od tego,
że postanowiłam wziąć udział w konkursie, który zorganizowała Kredka. Na pracę
techniką Erica Carla. I ku mojemu zdziwieniu Franek „malował” ze mną całe 1,5
godziny, tzn. w tym czasie dokładnie obejrzał, wylizał wszystkie farby, pogryzł
pędzelki, poszarpał na strzępki kartki, wylał wodę, coś tam maznął, lecz
głównie na podłodze, rozmazywał farbki rączkami. Na koniec przejechał mopem, a
potem świetnie się bawił w kąpieli. Przez cały czas jednak w pełnym skupieniu.
I choć samego malowania było niewiele, to będziemy takie artystyczne poranki
powtarzać coraz częściej! Choćby dla takich zdjęć....;)
Przy okazji uzupełniliśmy galerię naszych odcisków
I to, co nam z tego malowania wyszło...
Jak Gałązki, to tylko las!
Do następnego!!!











































haha jaki balagan ,ale jak zdolny gałązeczka ;)))))))
OdpowiedzUsuńNo, bałagan był niezły, ale było warto:)
UsuńCo tam bałagan, jak mały Gałązka sam po sobie mopem posprzątał! ;) Praca extra!
OdpowiedzUsuń