Są takie dni.... każde je ma
...., że ten deszcz co za oknem miarowo wybija rytm jakby do serc nam
przesiąkał. I nie ma takiego parasola, co by go powstrzymał. Nawet siedzenie w
domu nie pomaga, bo ten deszcz jest po prostu w nas.
Takie mam ostatnio dni. Pogoda za
oknem też nie zachęcała do działania. Nawet dźwięki „Ain’t no mountain high
enough ...” nie potrafiły mnie przekonać, że to tylko chwilowe zwątpienie
zapracowanej duszyczki. Od pracy się wszystko zaczęło ... nagromadziło się tych
obowiązków ostatnio zbyt dużo, tych ważnych więcej niż zazwyczaj. Nie
smęciłabym Wam, gdyby tylko o brudny zlew chodziło, czy niewywieszone pranie;)
I jakoś wszystko pod górkę. I stres nie daje odpocząć myślom w nocy. W takich
chwilach męczące sny zdarzają mi się nawet podczas drzemki w ciągu dnia. Za
dużo tych ważnych spraw i decyzji. Gdyby tak można wybrać się na wakacje od
codzienności... ale tak, by czas się zatrzymał, by nie pędził tak nieubłaganie,
pozwolił w głowie wszystko poukładać.
Ale na tych „sprawach ważnych”
się nie skończyło. Ostatnio blogosfera żyje historią Stacha (tu). Ja też, choć
nie potrafiłam nic napisać jego Mamie. Przeczytałam jej wpis „chciałabym”,
potem posypały sie posty na innych blogach, a ja chciałam coś napisać. Naprawdę.
Choć Stacha znam tylko ze zdjęć. W głowie kłębiły się różne myśli. Chciały się
wyrwać z klatki i dać się usłyszeć. Ale nie..... było cicho... przez całe 10
minut. Cicho (bo Gałązeczka spała;). Przeraźliwie cicho. Bo siedziałam ze
wzrokiem wbitym w klawiaturę i szukałam tej pierwszej literki, tego słowa, co
jak go znajduję, to potem wszystko jakoś samo się układa (tak powstają też
nasze gałązkowe notki;). Ale nie udało mi się znaleźć nic. Serce kołatało ze
wzruszenia i żalu, że są dzieci, które muszą cierpieć. Po czasie dociera trochę
do mnie, że nie mogłam zdania jednego sklecić, bo czego bym nie napisała, to
Stach i tak będzie musiał być rehabilitowany, bo jego cierpienie nie zniknie
tak po prostu. Przerywam jednak swoje wewnętrzne milczenie, bo choć słowa w ćwiczeniach
mu nie pomogą, to może usłyszą o Stachu inni... i pomogą. Mamie Stacha chcę
tylko powiedzieć, że i teraz nie wiedziałabym co napisać. I pewnie wiele jest
takich osób jak ja, które gdzieś w milczeniu przeżywają swoje współczucie i
troskę. Że podziwiają. Że trzymają kciuki. Że kibicować będą.
Z takimi rysami na szczęśliwym na
co dzień sercu obejrzałam jeszcze filmik promujący amerykańską kampanię na
rzecz ... walki z bezmyślnąścią rodziców. Bo inaczej tego nazwać się nie da.
TU. W filmach i reklamach zawsze najbardziej działa na mnie muzyka. Nie obraz,
choć ten też był mocny, ale przejmująca muzyka potrafi całkowicie mnie rozłożyć
i łzy wycisnąć już po pierwszych dźwiękach. I wycisnęła. Tak, że złapałam zaraz
Gałązeczką i zaczęłam tulić. Biedak wyrywał się trochę, a matka wariatka nadal
ściskała i całowała ... i normalnie ryczała. Ry-cza-ła!! Tak, że drugi raz już
tego filmiku nie obejrzę. Bo nie potrafię.
Ale gdzieś między smutkiem, a
złością na niesprawiedliwość świata tli się we mnie nadzieja, że jutro już te
czarne chmury odpłyną, że szare dni się skończą. Oby.
W szarobure dni jakoś nie
potrafię wygrzebać z szafy Gałązeczki czegoś kolorowego. Dlatego dzisiaj tak
spokojniej. Całkiem na szaro zrobić Was nie chcemy, więc postanowiłam dodać
kilka zdjęć, choć właściwie sama się waham, czy zdjęcia „stylówy” pod tego typu
notką mają w ogóle rację bytu...
Co-my-tu-mamy:
na zdjęciu na samej górze - bluza Kids on the Moon
pozostałe fotki:
koszula - Ralph Lauren (sh)
jeansy - Reserved kids
szal - nalezy do Mamy (chyba TATUUM)
buty - ZARA (%)










oj i mnie to smuci ;(
OdpowiedzUsuńw samym smutku nie ma nic zlego, jest potrzebny od czasu do czasu, ale ... cierpienie dzieci to dla mnie juz za duzo. Po prostu nie potrafie przejsc obojętnie. Zawsze serce mi pęka, nawet przy wyrezyserowanym filmiku. Ameryki nie odkrywam, kiedy myslę, że świat jest niesprawiedliwy, ale dlaczego.... i choc rozum potrafi na to odpowiedz znalezc, to serce juz nie....
UsuńDokładnie wiem o czym piszesz i w sumie to miło, dowiedzieć się, że ktoś czuje podobnie i, że nie są to tylko myśli matki wariatki, tylko pewnie większość z nas tak ma. Masakra z tymi uczuciami i myślami, które pojawiają się nawet podczas oglądania wyreżyserowanej reklamy czy filmu...
OdpowiedzUsuńOd Was dowiedziałam się o akcji dla Stacha, do której też się przyłączymy.
Pozdrawiam serdecznie :)
A jednak...dobrze, że napisałam, bo wieść o Stachu sie niesie:)))
UsuńAaaa zapomniałam, super zestaw. Buty po prostu rewelacyjne!!!!!
OdpowiedzUsuńButki rewelacja ;) świetne zestawienie podoba mi się u Was ;) będę zaglądać ;) zapraszam do mnie na www.mialivestyle.blogspot.com
OdpowiedzUsuńDziekujemy za miłe słowa....juz wcześniej Was odwiedzalismy:) pozdrawiamy!
Usuń